Sherry Argov - Dlaczego mężczyźni kochają zołzy

Do przeczytania tej książki zachęciła mnie koleżanka. Przyznam szczerze, że podchodziłam sceptycznie, bo poradniki tego typu raczej mijają się z moimi gustami czytelniczymi. Poza tym, nie wierzę, że istnieje jeden niezawodny "przepis" na podryw. Ale co mi tam... mogę spróbować. 

Na czym polega przemiana "miłej dziewczyny" w "zołzę"? Zacznijmy od samego rozumienia słowa "zołza". Autorka podchodzi do tego terminu z przymrożeniem oka. Zołza to miła, ale też twarda babka, która nie da sobie w kaszę dmuchać. "Jest jak brzoskwinia. Słodka, ale ma w sobie twardą pestkę". Głównym celem autorki jest pokazanie kobietom, że bycie typową "miłą dziewczyną" nie przyniesie nam żadnych korzyści tylko same rozczarowania i frustracje. 

Książka ma 11 rozdziałów, w których zawarte jest sto "Zasad atrakcyjności". Co jakiś czas pojawiają się też tabelki, porównujące zachowania "Miłej dziewczyny" i "Zołzy", które mają pokazać typowe błędy w rozumowaniu w kontaktach damsko-męskich. Jakie są to błędy?  Co autorka stara się nam, drogie panie, przekazać?

Zrobiła ona coś, czego się nie spodziewałam. Książka ta spokojnie nadaje się dla wszystkich kobiet, niezależnie od tego, czy mają problemy w związku, czy też nie i czy w ogóle są w jakimkolwiek związku. To lektura dla młodej i starej, grubej i chudej, niskiej i wysokiej. Dlaczego? Pani Argov każe wyrzucić wszystko, co wiemy na temat bycia kobietą z telewizji i kolorowych pisemek. WSZYSTKO. Nie ma czegoś takiego jak moda, jeden ideał piękna itp. Tę całą karuzelę kompleksów, opierających się na tym, że nie pasujemy do schematu, nakładamy same na siebie. Coś, co naprawdę mężczyzn pociąga, to nasza pewność siebie :) 

"Więc jaka jest właściwa postawa? "To ja, w całej okazałości... i nic tu nie trzeba poprawiać". Nie wydawaj majątku na terapeutę. Po prostu wmawiaj to sobie dotąd, aż uwierzysz." 

Tak - podwyższenie samooceny to konieczny krok. Dlaczego? Bo musimy się czuć "jak wygrana na loterii". Jeżeli będziemy czuć się dobrze w swojej skórze i nie będziemy się przejmować komentarzami innych, tym więcej zyskamy w oczach mężczyzn. Stajemy się bardziej "niedostępne". Autorka daje jasno do zrozumienia, że mężczyźni nie uszanują niczego, co dostali za darmo. Mają instynkt łowcy i cieszą się ze zdobyczy tylko wtedy, kiedy się natrudzą. Dlatego "Miła dziewczyna" jest przegrana na samym początku.

Żeby uniknąć komentarzy w stylu "Jak kobieta może wiedzieć, co myślą wszyscy mężczyźni?" - autorka przeprowadziła wywiady z wieloma mężczyznami (w różnym wieku i z różnym doświadczeniem z kobietami) i zadawała im przeróżne pytania. Z odpowiedzi wynika jasne przesłanie: "Jeśli nie będziesz szanować sama siebie (swój czas, pieniądze, życie prywatne i zdrowie) to nikt inny też nie będzie ciebie szanował." Prosty przykład - ktoś dzwoni do Ciebie późno i prosi, żebyś przyjechała? Choćby to był książę na białym koniu - nie rób tego. Masz zajęcia z garncarstwa a twój wybranek zażyczył sobie spotkania? Idź lepić garnki.  Nie bądź chorągiewką, która dopasowuje się do innych. Nie rezygnuj ze swoich zajęć - masz prawo mieć własne życie. Tak buduje się szacunek innych do twojego czasu i prawa do wypoczynku. 

Książka ta jest kopalnią cytatów. Ja miałam to szczęście, że znajoma mi popodkreślała co lepsze ;) np.:

"Powinien cię akceptować? O nie, siostrzyczko. Puknij się w czoło. On powinien za tobą szaleć. Akceptacja nie ma z tym nic wspólnego. On akceptuje popychadło. A pożąda super babki. Jeśli chcesz akceptacji, zgłoś się do jakiejś grupy wsparcia."

"On chce kobiety, która nie boi się z nim nie zgadzać i która wyraża własne zdanie"

"Jeśli czujesz, że możesz żałować po fakcie, iż coś dałaś, nie dawaj tego. Dawaj tylko to, co masz ochotę dać. To ci pozwoli stać mocno na ziemi." 

"Otwieranie duszy, kiedy mężczyzna cię lekceważy, nie przynosi efektów. Musisz do niego przemówić czynami. Ciągłe uzewnętrznianie swoich uczuć jest jak żebranie."

"Gdy tylko raz mu pokażesz, że czekasz, będziesz czekać na niego wiecznie."

Może te słowa brzmią jak oczywista oczywistość, ale przyznajmy się... jak często stosujemy je w praktyce? Nie tylko w odniesieniu do mężczyzn. Na dobrą sprawę te zasady działają ze wszystkimi ludźmi. Mam znajome w szkole, na których się dość mocno przejechałam, bo byłam "Miłą dziewczyną". 

Żeby być całkowicie uczciwym, to dodam, że książka ta nie jest zbyt odkrywcza. Można się przy niej odstresować, czasami nawet pośmiać. Język użyty przez autorkę jest potoczny, przez co łatwy w odbiorze no i czyta się szybko, bo poradnik ten ma około dwustu stron.  Nie jest to jednak pozycja która dogłębnie Wami wstrząśnie. Nie dowiecie się z niej niczego, czego wcześniej by się nie słyszało. Ta książka ma jedynie przypomnieć nam pewne zasady, gdy zboczymy ze ścieżki i zaczniemy czuć się jak wspomniane wcześniej popychadło. 

Czy polecam? Myślę, że tak. Książka jest krótka i niedroga (nie przekroczy 30 zł), na dodatek czyta się szybko. I choć nie jest specjalnie ambitna, to wszystkie możemy pozwolić sobie na chwilowy przerywnik w postaci babskiego poradnika, który przypomni nam, że w każdej z nas siedzi super babka! Chwila, na poprawę samopoczucia, każdemu się przyda. Nie zmuszam tylko bardzo pewnych siebie siebie pań - one wiedzą co robić ;)

Ocena liczbowa: 
7/10 

Ocena słowna:
Luźny czasoumilacz

Wyzwanie "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu":
+ 1,5 cm--> 165 cm

8 komentarzy:

  1. Zdecydowanie nie dla mnie, staram się unikać takich książek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Do tej książki trzeba mieć straszny dystans. Wtedy można się z niej nieźle uśmiać. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do poradników tego typu zawsze trzeba podchodzić z przymrużeniem oka ;)

      Usuń
  3. Ten poradnik bardzo poprawia samopoczucie:) Często sobie do niego zaglądam, żeby sobie humor poprawić:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Może jest tu trochę banałów, ale książka jest lekka i naprawdę przyjemna w odbiorze. Ja wspominam ją bardzo pozytywnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka bardzo mi przypadła do gustu i polecam ją wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha, nie wiem czy ksiązka dla mnie, ale możliwe, że ją przeczytam.
    btw. piękny pattern z origami ;)
    Pojawiła sie przedpremierowa recenzja mojej książki. Jeśli masz chęć - zajrzyj. Jeśli nie, to nic :) pozdrawiam!
    http://want-cant-must.blogspot.com/2016/09/365-dni-zobaczymy-sie-znow-recenzja.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  7. http://www.pangrodzki.pl - blog artysty, pisarza

    Zobacz moją nową książkę science-fiction i muzykę elektroniczną oraz obrazy olejne na płótnie.

    OdpowiedzUsuń