Jessica Khoury - Geneza

W amazońskiej dżungli mamy szeroką gamę gatunków roślin i zwierząt. Mniej i bardziej zaskakujących. Co byście jednak powiedzieli o drzewie, którego kwiaty dają nieśmiertelność? 

Roślinę o tak niesamowitych właściwościach  trzeba było jak najszybciej ochronić, gdyż to jedyny przedstawiciel swojego gatunku na całym świecie. Grupa naukowców stworzyła zespół, który osiedlił się w samym środku dziczy, aby zająć się tym niesamowitym okazem. Tak powstało Little Cambridge. Tajny kompleks, w którym narodził się pierwszy nieśmiertelny człowiek - Pia. 

Dziewczyna otoczona była czcią. "Jesteś doskonała Pia" wymawiały prawie każde usta w Little Cam. Nic dziwnego, że czuła ona presję. W przyszłości miała zostać członkiem zespołu, który przyczynił się do jej narodzin. Miała tworzyć innych nieśmiertelnych - zapoczątkować nową rasę. Nieustannie przechodziła testy, trenowała, uczyła się biologii i chemii. Jej grafik nie przewidywał praktycznie żadnej chwili wolnej. Nie marudziła jednak, ponieważ wiedziała, że im więcej zrobi postępów, tym bliżej będzie osiągnięcia celu. 

Jej skupienie na tym celu osłabło nieco, gdy pewnej nocy znalazła w ogrodzeniu wioski dziurę. Pia nigdy nie była na zewnątrz. Nigdy nie widziała mapy świata. Nie zna nazw tj. Paryż czy Nowy Jork. Wszystko przez "Wypadek", który miał miejsce przed jej narodzinami. Kontakt ze światem zewnętrznym praktycznie nie istniał. Aż do tego dnia. 

Podczas swojej nocnej ucieczki Pia spotyka Eio. Chłopaka mieszkającego w wiosce Ai'oa. Spotkanie to uświadomiło Pii, że żyje w złotej klatce. Choć ma czasu pod dostatkiem, to nie ma życia. Pia potrzebowała siedemnastu lat, żeby pojąć, czego tak na prawdę pragnie. Jak trudna będzie jej droga, aby zdobyć wiedzę, którą przed nią ukryto? Co się stało podczas "Wypadku"? I czy znajdzie sojuszników wśród stada zimnych naukowców? 

Witam po przerwie. Niestety, ale nie dało się połączyć ostatnio obowiązków szkolnych z prowadzeniem bloga. Głównie przez rozpoczęcia rozszerzenia przedmiotów tj. biologia, chemia i fizyka. Nie pomogło też czytanie "Cierpień młodego Wertera", podczas których nie wiedziałam, kto tak na prawdę cierpi - on czy ja. Na szczęście znalazłam w końcu czas na dokończenie "Genezy" i napisania kilku słów na jej temat. Czy książka ta warta jest czytania? Zaraz się przekonamy :)

Powieść ta jest debiutem pani Khoury. Można to wyczuć przez sztywny i baaardzo poprawny styl. Brakowało tego "czegoś" co hipnotyzuje czytelnika, tworzy klimat i utrudnia odłożenie książki na bok. Autorka nadrabia jednak fabułą, która miała swoje "momenty" i bohaterami, którzy również mieli swoje "momenty".  Książka wypadła więc... całkiem dobrze, ale zdecydowanie nie powaliła mnie na kolana.

Opis fabuły na okładce zaciekawił mnie od samego początku. Kiedy zaczęłam czytać, moja ciekawość przygasła nieco, przez "suchotę" języka, co nie oznacza, że nie doczekałam się miłej niespodzianki. Mniej więcej od setnej strony, czyli "wybryku" głównej bohaterki, akcja przyśpiesza a czytelnik dowiaduje się, że ciche Little Cam. skrywa wiele tajemnic. Wzbudzone są też negatywne emocje, gdy uświadamiamy sobie, jak duszno było Pii pod kloszem. Zakaz słuchania muzyki posiadającej tekst, zero map, atlasów czy globusów, książki inne niż podręczniki, encyklopedie i słowniki (starannie wyselekcjonowane) nie wchodziły w grę. Innymi słowy - jakikolwiek kontakt ze światem zewnętrznym był zakazany. Po wielu dniach starań Pia wywalczyła sobie zniknięcie kamer z jej pokoju. Trzeba przyznać, że traktowanie jej nie jak człowieka, a obiekt badań, jest oburzające. Trafił się nawet taki fragment, kiedy byłam bliska płaczu. To był właśnie jeden z tych "momentów". Tak więc ładunek emocji - jest. Przyśpieszenie akcji - jest. 

"Jeśli wiedza to "skrzydło, co nas w niebo wznosi", to ja jestem ptakiem, który ma podcięte skrzydła."

Później trochę lepiej poznaje się bohaterów. Pia stara się znaleźć swoje miejsce. Nie wie, czy wybrać Little Cam., gdzie może poznać sekret swojego przyjścia na świat i działanie Elizji - nektaru z kwiatów wspomnianego wcześniej drzewa, czy też stać się częścią Ai'oa, gdzie ludzi wiedzą więcej o życiu niż wszyscy biolodzy razem wzięci. Zachowanie Eio jest natomiast klasycznym przykładem szaleńczej, młodzieńczej miłości. Zrobi on wszystko dla swojej wybranki. Osoby z innego świata, która nie jest szczęśliwa przez decyzje, które podjęli za nią inni. Wątek miłosny nie był jednak przesłodzony. Był bardziej naturalny niż w wielu książkach młodzieżowych, co stanowiło miłą odmianę. 

Jedyne co mi się nie podobało, to jasne ustalenie kto jest zły a kto dobry. Można to wyczuć właściwie od początku, przez co zakończenie powieści... staje się przewidywalne i pozbawia całkowicie napięcia, bo wiemy, kogo na końcu wybierze Pia. Niestety, ale zakończenie nie jest zbyt mocnym punktem tej książki. Jak dla mnie, autorka upchała za dużo "zwrotów akcji" i widać było, że chyba sama nie wie, jak domknąć wszystkie wątki. Jakby miała pięć różnych pomysłów na raz.

Książka ma pięćset stron, ale czyta się dość szybko. Jak już wcześniej wspominałam, akcja raz zwalnia, raz przyśpiesza, co w połączeniu ze stylem autorki powoduje, że czytelnik nie jest całkowicie pochłonięty lekturą i łatwo jest książkę odłożyć... i zapomnieć, że leży. Jednak kiedy już trafi się na bardziej emocjonujący moment, to ni stąd ni zowąd można śmignąć dwieście stron. Wniosek - daj książce szansę, jeszcze się rozkręci.  

Podsumowując: "Geneza" nie jest książką wybitną, głównie przez to, że autorka dopiero zaczyna i musi jeszcze trochę popracować nad stylem i zakończeniem powieści. Nie oznacza to jednak, że wyszło źle. Myślę, iż może się spodobać osobom, które zmęczyły się już przesłodzonymi wątkami miłosnymi, miłośnikom nauk ścisłych i czytelnikom zaczynającym dopiero przygodę z gatunkiem science-fiction. Czy polecam? Tak, ale nie spodziewajcie się fajerwerków. 

Ocena liczbowa: 
6/10 

Ocena słowna:
Może być

Wyzwanie "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu":
+ 4 cm--> 165 cm


4 komentarze:

  1. Swego czasu o książce było głośno, wówczas wpisałam ją do listy czytelniczej, ale jeszcze do tej pory nie miałam okazji przeczytać. Debiutantom, niektóre niedociągnięcia traktuje się z przymrużeniem oka. Książkę może uda mi się kiedyś przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki przy których nie mam co się spodziewać fajerwerków ostatnio staram się omijać szerokim łukiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę książkę! Była całkiem ciekawa jednak główna bohaterka nie przypadła mi zbytnio do gustu. Czytałam ją jakiś czas temu więc nawet nie pamiętam, co było tego przyczyną XD
    Sięgnęłam po nią ponieważ interesują mnie historie z eksperymentami na ludziach (O Boże, jak to brzmi!).
    Pozdrawiam
    http://mylittlebigreviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś miałam wielką ochotę na tę książkę, ale z czasem mi przeszło i teraz już nie jestem nią zainteresowana. Zresztą wydaje mi się, że to taki średniak ;)

    OdpowiedzUsuń