Claire North - Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta


 Masz chwilę? Więc spójrz na kalendarz. Który dziś dzień?
Teraz spójrz na zegarek. Wiesz już, która godzina? 
To dobrze, bo wiec, że ta chwila już nigdy się nie powtórzy. Przestraszyłam Cię? Wybacz, ale taka jest prawda. Każdy z nas ma tylko tyle czasu, ile zostało mu dane. Dlatego tak wiele mówi się o tym, aby "chwytać dzień", w końcu żyje się tylko raz. Najpierw trzeba być młodym i głupim. Spróbować wszystkiego. Potem należy się ustatkować i sprawić, aby rodzina i szef byli z dumni. Gdy ostatni raz Twoje powieki opadną, chciałbyś czuć satysfakcję, mieć wrażenie spełnionej misji... Z upragnionego "snu" budzi cię jednak chichot losu. Gdy otwierasz oczy, widzisz miejsce w którym się urodziłeś w roku, w którym przyszedłeś na świat. Witamy ponownie! Jak się czujesz, wiedząc, że możesz przeżyć swoje życie jeszcze raz? Na dodatek pamiętając wszyściutko z poprzedniego? 


Harry nie czuł się najlepiej. Przecież to niemożliwe! Będąc starcem w ciele małego dziecka można zwracać na siebie uwagę.  Wybawieniem od tego szaleństwa mogła być tylko śmierć. Teraz musi się udać! 
Skok z okna i... 
Ding! Trzecie życie czas zacząć!
Dopiero za trzecim razem Harry odkrył kim jest. Jest kimś więcej niż  my - linearni. Jest kalaczakrem (albo ouroboranem, jak kto woli). Oznacza to, ni miej ni więcej, że każda jego śmierć kończyć się będzie ponownymi narodzinami w tym samym miejscu i czasie. Wszystko co osiągnie w jednym życiu będzie bezużyteczne, gdy przyjdzie na świat po raz kolejny. Jedyne, co mu pozostaje, to wiedza. Pomyślcie tylko, jak ogromną można ją zgromadzić, gdyby nie ograniczał nas czas? Co można by było dzięki temu osiagnąć? Szybszy rozwój techniki? Szybsze zapobieganie wojnom? A może szybszy koniec świata...? 


"Opowiem ci, jak przez pewien czas wędrowałem jako ksiądz, mnich, uczony, teolog - możesz to nazwać jak chcesz - idiota poszukujący odpowiedzi, czegokolwiek"
 
Czytałam już książki z "zawirowaniami czasowymi", na których oparta była fabuła. Bohaterka "Siedem razy dziś" chociażby. Przeżywała w kółko ten sam dzień. Trudno więc powiedzieć, że pomysł Pani Claire był zupełnie unikalny. Podeszła jednak do niego w tak... profesjonalny, chłodny i przemyślany sposób, że powieść ta zupełnie różnie się od wyżej wspomnianej.

Autorka dysponuje na prawdę ogromną wiedzą. Harry, przeżywając swoje kolejne żywoty, szuka odpowiedzi na nurtujące go pytania. Kim jest? Dlaczego taki jest? Stara się odnaleźć te odpowiedzi rozwijając wiedzę w różnych dziedzinach: od biologii i chemii, przez fizykę, aż do filozofii i religii. Szczególnie dużo w książce mamy do czynienia z fizyką kwantową, tak więc zastrzegam, że nie jest to raczej lektura dla osób reagujących na nauki ścisłe alergicznie. Będą się zwyczajnie nudzić i pomijać całe akapity, które później mogą się okazać istotne. Autorka ma też bardzo rozległą wiedzę z zakresu historii ogólnoświatowej. Nie jestem miłośniczką historii, ale pisarce udało się zaciekawić mnie wydarzeniami XX wieku. 

Język, w jakim napisana została książka, nie należy do najłatwiejszych. Owszem, jest to język w 100% zrozumiały dla każdego, zdarzają się potocyzmy a nawet przekleństwa, ale daleko jest mu do luźnych czytadeł wakacyjnych czy młodzieżówek. Głównie przez dość obszerne opisy przemyśleń bohatera, które były albo stricte refleksyjne, albo naukowe. Książka ta bez wątpienia jest kopalnią "Złotych myśli" i skłania do przemyśleń na temat naszej przemijalności, ślepego dążenia do osiągnięcia celu, oraz czy lepsze jest wrogiem dobrego. 

"-Ludze muszą być uczciwi, dopiero potem genialni, bo inaczej nie pomagają innym, tylko serwisują maszynę. (...) To powinno być instynktowne, niewymuszone. Właśnie tego nam najbardziej brakuje w dzisiejszych czasach. Zniszczyliśmy własne dusze w imię postępu i nic już nie ma sensu."

Wydarzenia z kolejnych żywotów Harrego nie są przedstawiane chronologicznie. Zazwyczaj mamy jedno, dłużej opisywane życie, które w pewnych momentach przerywane jest krótkimi wspomnieniami z któregoś z poprzednich żywotów, będącymi w pewnym stopniu podobne np. bohater musi podjąć trudną decyzję i zastanawia się jak postąpić. Nie gubiłam się jednak w ogóle, wszystko było czytelne i po chwili przypominałam sobie, o jakie życie chodzi. 

Z tak skonstruowaną fabułą, dialogi pojawiają się sporadycznie. Są jednak starannie przemyślane i żywe. Każdy bohater ma inny sposób wypowiedzi i zachowania, co dodatkowo zwiększa autentyczność powieści. I to właśnie przy dialogach pojawiają się element humorystyczny. Nasz bohater, prócz dużej, gromadzonej przez lata, wiedzy, posiada też inteligentne poczucie humoru, które ujawnia się głównie w ironicznych komentarzach. Nie wywoływały one może gromkiego śmiechu, ale nie raz uśmiechałam się pod nosem :)

"Boże, potrafił wspaniale kłamać, naprawdę po mistrzowsku. Gdybym nie skupiał się tak bardzo na własnych kłamstwach, wstałbym i zaczął bić brawo."

Książkę czytało się dość szybko na początku. Później było już trudniej, głownie z tego powodu, że... zastanawiałam się, co w ogóle jest celem bohatera. Weźmy takiego Harrego Pottera. Musi zmierzyć się z Voldemortem i zniszczyć horkruksy. Albo "Władca Pierścieni". Tam trzeba zniszczyć pierścień. W "Pierwszych piętnastu żywotach..." nie ma czegoś takiego aż do połowy książki. Rozumiem dlaczego, w końcu bohater na początku jest oszołomiony sytuacją w jakiej się znalazł i najpierw musi zająć się sobą, żeby potem móc odegrać rolę w czymś większym. Tyle tylko, że ten skrajny realizm potrafił być czasami nużący. Czytelnik, nie widząc jakiejś konkretnej ścieżki, po której idzie bohater, bo ten dopiero jej szuka, może nie czuć się zbyt zaangażowanym w lekturę. Rozumiecie o co mi chodzi? Jeżeli w powieści nie ma miejsc na niedopowiedzenia i wszystko jest oparte na bardzo naukowych podstawach, to pomimo kilku zwrotów akcji, powieść na końcu wydaje się być trochę monotonna. 


Zakończenie dało się przewidzieć. Ale o to właśnie chodziło. Nie mieliśmy być zaskoczeni, tylko przeżyć słodko-gorzki smak jaki czuł Harry pisząc list do ważnej dla niego osoby. Czy przyjaciel może być też największym wrogiem? Jeśli tak, czy zwycięstwo nad nim będzie jednocześnie najwspanialszym i najgorszym dniem życia?

Co do wydania, to jak dla mnie okładka jest bajeczna. Oryginał też niczego sobie. Jedyne, czego mogę się doczepić, to fakt, że potwornie widać odciski palców, a tego nie lubimy :(

Podsumowując: "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta" jest książką ambitną, precyzyjną i staranie przemyślaną. Niebanalne dialogi, świetnie wykreowani bohaterowie oraz doszlifowana w każdym szczególe fabuła czynią z tej powieści coś więcej niż tylko stos zapisanych kartek. To przeżycie. Przeżycie, które mnożna odebrać pozytywnie jedynie wtedy, gdy jest się cierpliwym, wnikliwym czytelnikiem, któremu nie przeszkadzają patetyczne tony, w jakie czasem wpada, i obszerne naukowe opisy. Zdecydowanie nie jest to lektura na jeden/dwa wieczory. Zdecydowanie nie jest to lektura lekka. Ale, jak dla mnie, warto. Absolutnie polecam :)


Ocena liczbowa:

8/10 

Ocena słowna:

Ambitna 

Wyzwanie "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu":

+ 3,4 cm--> 165 cm

15 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie tą recenzją, dam tej książce szansę. Mam ochotę na coś ambitnego. Pozdrawiam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka wydaje się być niesamowita i oczywiście znajduje się na mojej czytelniczej liście :D
    dobraksiazka1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest to książka, którą powinnam przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki wspaniały wygląd bloga :o
    Czytałam kiedyś mangę o podobnej tematyce do tej książki. Jej tytuł to "All you need is kill". Głównym bohaterem jest dosyć młody żołnierz, który ginie podczas walki z dosyć dziwacznym robotem/kosmitą (cholera wie co to jest!). Jak się później okazuje, jego życie zaczyna się od nowa, ale nie od narodzin, tylko od pewnego momentu w jego życiu.
    Rysunki w mandze są wspaniałe i staranne. Jednym słowem- warto!
    Pozdrawiam
    http://mylittlebigreviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tej książce, ale jakoś specjalnie nigdy mnie do niej nie ciągnęło.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pewno muszę kiedyś sięgnąć po tę powieść. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakby co będę pamiętać, by zarezerwować sobie na tą powieść sporo wolnego czasu. Chętnie poznałabym tę historię. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz zwróciłam uwagę na tę książkę dzięki niesamowitej okładce, na którą nie mogłam przestać spoglądać, kiedy wpadła w moje ręce w księgarni. Ale sam opis nie zaciekawił mnie na tyle, aby od razu ją kupić i po jakimś czasie praktycznie zapomniałam o tym tytule. Teraz, dzięki Twojej recenzji, wiem że muszę jak najszybciej nadrobić straty i sięgnąć po "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta".
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Ogólnie pierwszy raz słyszę o fabułę z taką tematyka. Jak najbardziej mnie zachęciłaś :) sięgne w najbliższym czasie

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta okładka mnie tak hpnotyzuje... Muszę w końcu dorwać!

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem w trakcie czytania książki i idzie mi to powoli, choć styl w jakim jest napisana jest wciągający. Zgadzam się również co do okładki. jest niesamowita, tylko właśnie ten jeden mankament, że zaraz widać odciski paluchów...

    Pozdrawiam
    http://papierowawyobraznia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Szerze zwróciłam uwagę na te książke przez (zabijcie mnie za to) okładkę i tak leży sobie na mojej półce, i leży i zabieram sie do niej od długiego czasu, ale mam nadzieje, że teraz oficjalnie się przekonam ;)
    http://niedziekiwoleksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Według mnie ten temat jest ciekawy i można go w świetny sposób wykorzystać. Na pewno zachęca mnie ta książka do siebie, jednak nie na tyle, żeby ją kupić. Raczej zamówię w bibliotece ;)
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Na razie to ja się zastanawiam jak tę książkę zdobyć, bo pieniądze idą na coś innego, a czytanie musi czekać.
    W każdym razie... nie ma rzeczy ni do zrobienia, a ja lubię ambitną literaturę, więc tę pozycję przeczytam na pewno.

    melomol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń