Neilm Gaiman - Księga Cmentarna

Gdzie trafić może osierocone dziecko? Dom dziecka, albo rodzina zastępcza, sprawa wydaje się prosta. Nik trafił jednak gdzie indziej i, paradoksalnie, ocaliło mu to życie. Chłopiec wychowany został bowiem na cmentarzu. 

Jak tam trafił? Pewnej nocy, morderca imieniem Jack włamał się do mieszkania z zamiarem wymordowania całej, czteroosobowej rodziny. I wykonał zadanie... w siedemdziesięciu pięciu  procentach. Mały chłopiec, dziecko chodzące jeszcze w pieluszkach, usłyszawszy hałasy w mieszkaniu, obudziło się i zaprowadzone ciekawością oraz zwyczajną chęcią wydostania się z kojca, wyszło z domu. Jego małe nóżki zaprowadziły go do starego miejscowego cmentarza. Nieżyjąca już matka chłopczyka, nim zupełnie zniknęła z tego świata, poprosiła mieszkające tam dusze, aby zajęły się dzieckiem i ochroniły je przed mordercą. Tak właśnie para duchów: Pan i Pani Owens, stali się rodzicami żyjącego dziecka. Nadali mu imię Nikt. Nikt Owens.

Czy żyjące dziecko może normalnie rozwijać się, będąc wychowywane przez dychy? Jak wiele tajemnic skrywają stary cmentarz i jego mieszkańcy? Oraz dlaczego mężczyzna imieniem Jack zabił rodzinę Nika i nadal usilnie stara się odnaleźć chłopca? Odpowiedzi czekają w "Księdze cmentarnej".

"Zyskałeś tylko chwilę, ale to mnie nie powstrzyma, chłopcze! Mamy niedokończone sprawy, ty i ja."

Neil Gaiman jest jednym z moich ulubionych autorów. Każda jego książka jest niezwykła na swój sposób, a rozpoczynanie nowej jest jak otwarcie kolejnych drzwi do niesamowitego, pełnego czarnego humoru i magii, świata.  "Księga cmentarna" to już piątą książką Gaimana, którą miałam okazję przeczytać. Czy urzekła mnie jak "Amerykańscy bogowie" albo "Nigdziebądź"? Przekonajmy się. 

Pierwszą rzeczą, niewątpliwie rzucająca się w oczy, jest pomysł na fabułę. Przyznaję się, że nie czytałam jeszcze o dziecku, które wychowywały duchy na cmentarzu. (To właśnie lubię u Gaimana. Pomysłowość i niepowtarzalność.) Jak jednak autor poprowadził ten pomysł... Książka ma narrację trzecioosobową. Historia Nika rozpoczyna się, gdy trafia na cmentarz w wieku około  jednego/dwóch lat, a kolejne rozdziały są poszczególnymi wydarzeniami z życia dorastającego chłopca. W każdym jest coraz starszy - można dostrzec zmiany w postawie, sposobie mówienia i podejściu do różnych aspektów życia i jego braku. "Księga cmentarna", po pominięciu wszystkich fantastycznych elementów, jest tak na prawdę powieścią o dorastaniu i odnajdywaniu własnego "ja". Porusza temat utraty bliskich, zemsty, wyobcowania, jednak nie popada przy tym w przesadną powagę ani nie robi się patetyczna. 

Książka odstrasza pewnie niektórych tytułem. Można sądzić, że będzie ona przerażająca, obrzydliwa i nie nadaje się dla młodszego czytelnika. Nic bardziej mylnego. Powieść czasami przyprawia o ciarki, zwłaszcza, gdy czyta się późnym wieczorem, ale nie ma tu niczego, co mogłoby dyskwalifikować tę pozycję dla osób w wieku 10 lat. Tak więc, drobi rodzicu, nie dostawaj zawału, gdy u swojej pociechy znajdziesz egzemplarz "Księgi cmentarnej" ;)

Książka ma zaledwie dwieście dwadzieścia stron (osiem rozdziałów). Autor używa różnego rodzaju języka: od potocznego i dziecięcego - gdy mówi mały chłopiec, do oficjalnego i pełnego archaizmów - gdy bohater rozmawiał ze starszymi mieszkańcami cmentarza. Styl Gaimana jest płynny i bardzo charakterystyczny. Autor pisze tak, że kolejne strony właściwe same się przewracają. I właśnie ten styl, oraz niewielka obszerność sprawiają, że zaliczam "Księgę cmentarną" do pozycji na jeden wieczór. Książkę dosłownie się "połyka". 

Zakończenie było trochę wzruszające. Wiedziałam, że to już koniec, nie czułam się jednak, jakbym kończyła powieść lecz jakbym się z nią żegnała. Autor pozostawił wiele pytań bez odpowiedzi, co sprawia, że czuje się pewien niedosyt,  ale wiecie co...? Tak właśnie miało być. Cała magia tej książki polega na tajemnicach i niedopowiedzeniach. Dzięki temu zakończeniu nie zapomnę o książce pewnie przez dłuższy czas, choć przeczytałam ją zaledwie w kilka godzin. 

Sądząc po tym, co przeczytaliście do tej pory, można by wywnioskować, że jest to fenomenalna książka. Niestety tak nie jest. "Księga cmentarna" nie umywa się do wspomnianych wcześnie "Amerykańskich bogów". Każda z tych powieści jest inna, ale ta druga zdecydowanie bije pierwszą na głowę. "Księga cmentarna" jest oczywiście ciekawą propozycją, ale ci, którzy pragną poznać wszystkie możliwości Gaimana mogą czuć się rozczarowani. Jest to raczej książka "dla ciekawych" oraz miłośników autora. 

Jeszcze jedną rzeczą, która mnie troszkę zawiodła, to wydanie. Okładka, owszem, wpadła mi w oko, ale poprzednia spodobała mi się zdecydowanie bardziej. Podobnie jest z ilustracjami w książce. W moim wydaniu z 2014 roku (pierwsza okładka) ilustracje są, moim zdaniem, kompletnie nietrafione. Szukając w internecie poprzedniej wersji, znalazłam również należące do niej grafiki, o wiele bardziej oddające klimat powieści. 

Podsumowując: "Księga cmentarna" jest książką nietypową, co rzuca się w oczy już od samego początku. Nie jest to jednak typowo "gaimanowski wyrób" i raczej nie polecam rozpoczynania przygód z autorem właśnie od tej pozycji, bo można poczuć się trochę rozczarowanym. W powieści pisarz nie rozwinął skrzydeł, nie pokazał na ile go stać, ale to też nie czyni z niej słabej pozycji. Zdecydowanie wyróżnia się ona na tle innych książek o duchach i żywych trupach. "Księgę cmentarną" na prawdę trudno jest  mi ocenić. Z jednej strony na pewno szybko o nie nie zapomnę, ale z drugiej, znam autora i wiem, że pisał już lepsze rzeczy i stać go na więcej. Polecam więc osobom znającym i lubiącym czytać Gaimana oraz tym, którzy szukają niezobowiązującej, ale równocześnie nieprzeciętnej rozrywki na wieczór. Reszcie raczej odradzam. 

Ocena liczbowa:
6,5/10
Ocena słowna:
Dla ciekawych

 Wyzwanie "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu":
  (+1,8 cm) 5,3 cm --> 165 cm

18 komentarzy:

  1. Muszę się w końcu zapoznać z Gaimanem. Zaciekawił mnie sam opis tej książki, bo pomysł rzeczywiście niespotykany.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. W moim przypadku "Księga cmentarna" była pierwszą powieścią Gaimana, jaką przeczytałam. Było miło, choć nie porywająco, co jednak w żadnym razie nie zniechęciło mnie do jego twórczości. Teraz poluję na "Amerykańskich bogów", by przekonać się na co naprawdę stać autora. A co do ilustracji ze starszej wersji, rzeczywiście są bardzo klimatyczne. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Gaimana. Do tej pory najbardziej podobali mi się "Chłopaki Anansiego", podejrzewam, że "Księga cmentarna" również może przypaść mi do gustu. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać czegoś autorstwa tego pana, ale mam nadzieję, że niedługo się to zmieni, bo czytałam wiele pozytywnych opinii. Planuję zacząć od "Amerykańskich bogów" a później przeczytać właśnie "Księgę cmentarną". :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam wiele dobrego na temat samego autora, a jego twórczość od dawna mnie intryguje. Mój brat posiada kilka pozycji i jak już uporam się z tymi pozycjami, które muszę przeczytać toz niezwykla ciekawośći i przyjemnością zabiore się za dzieła Gaimana :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam "Ocean na końcu ulicy" i "Koralinę" Gaimana i obie te pozycje przypadły mi do gustu, ale równocześnie jakoś autor nie wywołał u mnie tyle zachwytu, jak u niektórych czytelników. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Koralina tak bardzo mi utkwiła w głowie, że do tej pory pamiętam guzikowe oczy.. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już od dłuższego czasu mam ochotę na tego autora... ale jakos nie po drodze.
    + mam pytanko :)
    Skąd wziąć kod na 2015 Reading Challenge z Goodreads? Nie wiem czy jestem ślepa czy cos przeoczyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wejść w zakładkę "My books" i po lewej stronie będą różne opcje. Trzeba wejść w "Widgets" i tam będą kody do różnych banerów, również do 2015 Reading Challenge :)

      Usuń
    2. Ohh nigdy bym sama do tego nie doszła :)
      Dziękuję ;3

      Usuń
  9. Nie znam twórczości tego autora, więc nie będę zaczynała przygody od tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam w planie zapoznanie się z twórczością tego autora - zacznę od powieści Nigdziebądź, a potem może rzucę okiem na Księgę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gaimana uwielbiam za Nigdziebądź i Koralnię. Choć tak siążka raczej nie zachwyca, przy najbliższej okazji sięgnę z ciekawości. Pozdrawiam ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gaimana znam z "Amerykańskich Bogów", którzy mnie kompletnie nie urzekli. Wydaje mi się, że ów książka jest przerostem formy nad treścią, a czytelnicy dopisują do tej pozycji wyssane z palca ideologie. Dałam autorowi szansę "Oceanem na końcu drogi", którym również mnie na kolana nie powalił. Nie wiem zatem, czy zastosować regułę do trzech razy sztuka i sięgnąć po "Księgę cmentarną", bo obawiam się kolejnego zawodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, Gaiman nie jest dla każdego. Albo się go nienawidzi, albo kocha :)

      Usuń
  13. Ja zaczęłam od Koraliny, potem była Księga. Mi się tam podobało, wszystkie jego książki mi się podobały dlatego zaliczam go do grona ulubionych autorów :)
    Uwielbiam mroczne, angielskie opowieści - od razu można polecić 'Lustrzane odbicie' Audrey Niffenegger.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mimo wszystko przeczytam, bo już dawno postanowiłam to sobie zrobić i chyba nic mnie nie powstrzyma. ;)

    OdpowiedzUsuń