Krzysztof Piskorski - Poczet dziwów miejskich

Na wstępie podkreślę, że trudno mi ocenić tę książkę. Najlepszą, z jaką miałam styczność, na pewno nie jest, ale zła również się nie wydaje. A więc jaka jest?

Zacznijmy może od faktu iż jest to zbiór dziesięciu opowiadań o dziwnych, osobliwych wydarzeniach mających miejsce we Wrocławiu. Raz w życie zwykłych śmiertelników miesza się magia i dziwoludy, raz nowoczesna technologia i tajniacy, a innym razem zwykłe osiedlowe dresy. Może wydawać się to miszmaszem, który nie sposób strawić, ale, o dziwo, wypadło całkiem nieźle i spójnie. 

Magiczna strona książki  to dziwoludy. Baba Jaga, gadający tysiącletni kruk, rusałki, bankomaty... Żyją one we współczesnym mieście i starają się nie wychylać. Gdy zginęły magiczne gaje a człowiek zaczął rozbudowywać swoje betonowo-szklane królestwa, biedne dziwoludy musiały się przystosować i żyć tak, aby nie rzucać się w oczy. Czasami jednak zmuszone są użyć magii do obrony własnej i dochodzi wtedy do całkiem nietypowych sytuacji. Bo kto uwierzyłby cieciowi, że do obiektu włamały się żądne krwi krasnoludki i związały personel? 

Jedynymi ludźmi, którzy mają dostęp do magicznego świata jest Janek - od zawsze słyszał i widział dziwne rzeczy, toteż nauczył się kilku sztuczek, oraz Witek - jego brat i dziennikarz  ledwo wiążący koniec z końcem, bo każde wydarzenie, którego był świadkiem mogłoby trafić na okładkę, gdyby tylko nie było aż tak niedorzeczne. Życie wśród dziwoludów jest błogosławieństwem i przekleństwem zarazem.

Co do bardziej naukowej strony książki to mamy tutaj zarówno podróże w czasie PRL-owskich  chrononautów, tajnych agentów z USA czy przypadek napromieniowania i niekontrolowanego młodnienia w Ośrodku Fizyki Doświadczalnej. Dosłownie groch z kapustą...

... ale kto w Polsce nie lubi grochu z kapustą. Tutaj dochodzę do tego, że książka pokazuje w sposób satyryczny polskie społeczeństwo. I nasze typowe dresiki przesiadujące pod klatką, i panie z kiosku ruchu, i legendarnych, polskich lekarzy czy pracodawców. Nie jest to jednak wytykanie palcami naszych wad i pokazanie, że z nas są takie cebulaki. Nie lubię czegoś takiego, bo osoby wyzywające od "Polaczka cebulaczka" często są zapatrzone na zachód i nie dostrzegają wad, które również i ten "nowoczesny świat" ma, jak również nie widzą pozytywnych cech naszej szarej rzeczywistości. Pan Piskorski podszedł do sprawy zupełnie inaczej. Pokazuje, że żyć tutaj trudno... ale jakże zabawnie :)
 
Każdy bohater w książce jest dopracowany: począwszy od wyglądy, przez umiejętności, aż po sposób mówienia. Przecież pijany krasnoludek nie będzie mówił tak samo jak był agent SB. Dzięki takiemu doszlifowaniu i dbałości o szczegóły czytelnik szybko zatapia się w tym świecie, łatwo przychodzi mu rozpoznawanie kto jest kim jak i niejednokrotnie przyprawia mu uśmiech. Mamy tutaj bowiem do czynienia ze wszystkimi rodzajami komizmu (sytuacyjnym, postaci i słownym).

Skoro jest tak świetnie: mamy i dobrze wyważony humor, i ciekawe, oryginalne postacie, i nietypowe, intrygujące historie, to dlaczego nie uważam tej książki za świetną pozycję? Głownie dlatego, że niespecjalnie mnie wciągnęła. Łatwo było mi ją odłożyć na bok, a wracanie do lektury po jakimś czasie było dość trudne. Musiałam się zmusić, żeby dokończyć ostatnie opowiadanie za jednym razem. Nie wiem czym było to spowodowane. Po prostu zabrakło takiego "czegoś", co może wydawać się drobne, ale w ostatecznym rozrachunku mocno rzutuje na ocenę. 

Podsumowując: "Poczet dziwów miejskich" jest swoistą hybrydą "Na tropie wampira" z książką "Ja, Diablica". Mamy tu masę humoru, oryginalnych postaci i intrygujących historii. Jedynym problemem według mnie jest... brak elementu, który utrzyma czytelnika na dłużej bez uczucia zmęczenia. To doskwierało mi najbardziej. Do reszty nie mam się czego przyczepić. 

Ocena liczbowa:
7/10
Ocena słowna:
O krok od podium

 Wyzwanie "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu":
  (+2 cm) 10 cm --> 165 cm

8 komentarzy:

  1. Lubię książki, które są przepełnione humorem, więc może kiedyś przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł na fabułę wydaje się dość oryginalny, myślę, że dałabym tej książce szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie pozycje! Do tego okładka! Nie mogę sie od niej oderwać! Z checią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam to kilka lat temu i mam dobre wspomnienia. A sam Piskorski pisze coraz lepiej. Tak przynajmniej mi się zdaje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię prelekcje Krzysztofa Piskorskiego, jest niesamowicie sympatycznym człowiekiem. Swoją przygodę z jego książkami mam zamiar zacząć właśnie od tego zbioru - Wrocław uwielbiam, podobnie jak wszelkie dziwy i legendy. Powinno mi się spodobać. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka intrygująca, myślę, ze zapoznam się z ta lekturą tylko po to, żeby się przekonać czy warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś, aczkolwiek nie specjalnie to do mnie przemawia. Mimo, że książka wydaje się inrtygująca to chyba nie moje klimaty ;)

    raven-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń