Jacqueline Carey - "Wybranka Kusziela"

"Nikt nie powie, że nie zaznałam w życiu trudów, choć trwały one krótko, zważywszy na ogrom moich dokonań w tym czasie. Sądzę, że mogę to powiedzieć bez cienia chełpliwości. Obecnie noszę tytuł hrabiny de Montreve i moje nazwisko zalicza się do najświetniejszych w Terre d'Ange, nie zapomniałam jednak, że wydarto mi wszystko, co miałam;..."

Po nieudanym zamachy stanu Fedra otrzymała od życia właściwie wszystko, o czym marzy na pewno  większość adeptów Dworu Nocy: sławę, szacunek, przyjaźń królowej, wysoki tytuł i majątek. Jest to niewątpliwie wystarczająca nagroda za udaremnienie obalenia prawowitego władcy i wyjawienie spisku, który mógł zagrażać nie tylko d'Angelinskiej śmietance, ale i całemu państwu. Młoda dziewczyna stała się też jedyną od niepamiętnych czasów sługą Naamy z tytułem hrabiny, pomijając już szkarłatną plamkę na jej lewym oku, będącym znakiem wybrańca boga kary i sprawiedliwości: Kusziela.

Fedra zamiast cieszyć się ze zwycięstwa i zapomnieć o okropnościach, jakie przeszła (śmierć jej pana, utrata przyjaciela, oskarżenie o morderstwo i niewolę u barbarzyńskich Skaldów), nadal niepokoiła się faktem, że Melisanda Szachrizaj przebywa na wolności. Dzień przed wykonaniem wyroku za zdradę stanu, rozpłynęła się w powietrzu i teraz na pewno była już poza granicami państwa. Mimo rozesłania listów gończych i wyznaczeniu kary za pomoc oszustce, nie znaleziono żadnej poszlaki. Ysandra de la Courcel (królowa Terre d'Ange) postanowiła się poddać. Co w końcu może zrobić Melisanda, jeżeli wszyscy jej poszukują?  Uznana za zdrajczynie niewiele może działać.

Fedra nie zamierzała jednak znowu lekceważyć swojego wroga. Postanowiła na własną rękę dowiedzieć się, jak uciekła tamtej nocy i gdzie znajduje się teraz. Dzięki swoim szpiegowskim umiejętnościom trafiła na trop, który doprowadził ją do La Serenissima, przybrzeżnego miasta daleko za górami Kamlachu. Teraz, gdy brakuje jej pana Delaunaya, musi radzić sobie sama. Czy jest gotowa, by stawić czoła Melisandzie? Fedra sądzi, że tak.  Nie zdaje sobie jednak sprawy, że pakuje się prosto w paszczę lwa. 

"To, czego szukasz, znajdziesz  w ostatnim miejscu, do którego zajrzysz"

Pierwszą część pt. "Strzała Kusziela" przeczytałam niecały rok temu. Najlepszym dowodem na to, że była to udana lektura jest fakt, iż do dzisiaj pamiętam wszystkie wydarzenia z życia, teraz już dwudziestoletniej, Fedry. Nie wiedziałam, czego spodziewać się kontynuacji. Zakończenie poprzedniego tomu było raczej zamknięte i chociaż pozostało kilka pytań, to nie sądziłam, aby można na ich podstawie napisać równie szczegółowa, magiczną i wciągającą powieść, obszerną na kolejne sześćset stron. O dziwo, pomyliłam się. "Wybranka Kusziela" jest książką dorównującą poprzedniczce, a momentami nawet lepszą. 

Książki z tej serii zalicza się do fantastyki. Nie ma tu jednak dziwnych stworzeń, magii i innych, tym podobnych elementów. Głównym powodem przynależności do tego gatunku, jest stworzenie przez autorkę niesamowitego świata. Każdy lud ma swoich bogów, wierzenia, przesądy, obyczaje, modę itd. Każdy został dopracowany, a poszczególni bohaterowie mieli barwne i interesujące charaktery, co dodatkowo uwydatniało różnice między mieszkańcami różnych państw i miast. Czytając książki tej autorki byłam oczarowana, bo wszystko, czego główna bohaterka była świadkiem wydawało się tak bardzo realne... Autorka wzorowała się na różnych legendach i dawnych kulturach (greckiej, celtyckiej). Widać, że dysponuje wszechstronną wiedzą i wyobraźnią, które pomogły jej z różnych elementów naszej szarej przeszłości, stworzyć nowy, niepowtarzalny świat.

Kolejnym elementem, który sprawia, że książka ta jest na prawdę godna uwagi, są bohaterowie. Fedra jest młodą, ale bardzo pewną siebie i zdeterminowaną kobietą. Jej życiem kierują aż trzej bogowie, których charaktery różnią się od siebie diametralnie. Żyje więc w rozdarciu, podobnie jak jej ukochany Joscelin, do niedawna członek bractwa kasjelickiego. Nie może on żyć z Fedrą jako kochanek, ze względu na złożone niegdyś przysięgi. Darzy ją jednak silnym uczuciem, co krzywdzi go za każdym razem, gdy przypomina sobie, iż jest ona sługą Naamy, której ofiarę składa się sprawiając przyjemność wszelakim klientom. Miłość i nienawiść przeplatają się w ich relacjach i żadne z nich nie widzi wyjścia z tego błędnego koła. Wątek miłosny przez pierwsze pół książki trochę irytuje, bo zamiast szukać rozwiązania tej patowej sytuacji, zapętlali konflikt jeszcze bardziej. Jednak w miarę upływu czasu ich miłość pięknie się rozwija, a zakończenie przyprawiło mnie o szczery uśmiech. 

Książka napisana została płynnym, przyjemnym w odbiorze językiem. Zastosowano narrację pamiętnikarską. Dosłownie. Miałam wrażenie, że czytam notatki Fedry sporządzone na spokojnie po tych wszystkich przejściach. W powieści jest wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji, w skutek czego trudno oderwać się od lektury. Nawet jeśli musiałam ją przerwać, chętnie wracałam do tej niezwykłej historii.

Świetnie wymyślona intryga i gra między Fedrą a Melisandą, była jak wyciągnięta z dobrego kryminału. Jest to zdecydowanie świetnie dopracowany wątek. Fedra wszystko odkrywała samodzielnie lub z niewielką pomocą Wszystko układało się z czasem w jedną całość, poszczególne puzzle wpadały na swoje miejsce. Autorka nie wprowadza nowych postaci z kosmosu, które akurat pasują do sytuacji. Wszystko, co wiemy do tej pory, wszystkie postaci które znamy wystarczą do znalezienia rozwiązania, dzięki czemu czytelnik również kombinuje, kto jest spiskowcem, a kto zasługuje na zaufanie. 

 
Nie jest to jednak książka dla młodszego odbiorcy. Przewijające się co pewnie czas sceny erotyczne, opisy nagiego ciała... Nie są one może porównywalne do "50 twarzy Greya", na pewno są zdecydowanie bardziej subtelne, jednak nadal dyskwalifikują książkę, jako propozycję dla młodszego rodzeństwa.  

Podsumowując: "Wybranka Kusziela" jest na prawdę dobrą kontynuacją, genialnej według mnie, "Strzały Kusziela". Bohaterowie, magiczny świat, płynny i wzorzysty styl, intryga i gry polityczne... nawet wątek miłosny, wszystko w tej książce było na swoim miejscu. Na prawdę trudno jest mi się do czegoś doczepić. Przez tę sześciuset stronicową książkę przebrnęłam szybciej, niż przez wiele innych, o połowę krótszych powieści. Czyta się na prawdę błyskawicznie. Jest to niewątpliwie jedna z tych lektur, które na długo pozostają w pamięci. Ta seria jest jak dla mnie dobrym rozpoczęciem przygody z fantastyką, jednak miłośnicy gatunku również nie będą rozczarowani. Nie nadaje się jedynie dla osób, które wolą mnie zobowiązujące lektury lub zwyczajnie nie przepadają za seriami. Reszcie zdecydowanie polecam!Jeśli jeszcze nie poznaliście Fedry, sięgnijcie po "Strzałę Kusziela":)


 Ocena liczbowa:
9/10

Ocena słowna:
O krok od ideału


 Wyzwanie "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu":
3,5 cm --> 165 cm

Jeśli ktoś jest ciekawy moich postępów we wszystkich wyzwaniach, w których biorę udział, to zapraszam do zakładki "Wyzwania", którą będę uaktualniać po każdej przeczytanej książce oczywiście ;)

4 komentarze:

  1. Jej! to coś dla mnie! Chętnie bym ją przeczytała! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam przeczytać te książki, ale potem jakoś mi "przeszło". Niemniej jeśli dorwę pierwszy tom serii, na pewno się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią przeczytam, jeśli wpadnie mi w ręce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń