Malala Yousafazi & Christiana Lamb - To ja, Malala

"Nauka nie jest wschodnia ani zachodnia. Nauka jest ludzka."


Nie jest łatwo walczyć o swoje prawa kobietom, żyjącym w tej części świata, gdzie ich rola ogranicza się do siedzenia w domu, gotowania i rodzenia dzieci. Są jednak osoby, którym chęć osiągnięcia celu blokuje strach i otwiera usta. Taką osobą jest bez wątpienia Malala, która w Pakistanie walczyła o prawa dziewcząt do nauki i dzisiaj jest jedną z laureatek pokojowej nagrody nobla. 

Malala jest najstarszym dzieckiem w rodzinie. Ma dwójkę braci i kochających rodziców, którzy nieco wyróżniali się od przeciętnych Pakistańczyków. Po pierwsze ojciec, Malalai bardzo cenił sobie zdanie żony i zawsze pytał ją o radę co wprawiało w osłupienie ich sąsiadów i niejednokrotnie było powodem drwin.  Po drugie, stawiał Malalę na równi z jej braćmi i choć różnice kulturowe podczas czytania książki biły po oczach, widać, że Malala była, i na pewno dalej jest jego oczkiem w głowie. A to dlatego, że Yousafzai postanowił otworzyć mała szkołę dla dzieci w Swacie, a jego córka była jedną z najlepszych uczennic.

Nie faworyzowano jej. Pracowała ciężko bo miała wyjątkową MOŻLIWOŚĆ  chodzenia do szkoły. Od najmłodszych lat chłonęła wypowiedzi ojca, który uważał, że największym błędem Pakistańczyków jest brak wiedzy i ograniczenie do niej dostępu innym. Malala postanowiła więc nie tylko czerpać wiedzę, ale też pójść w ślady ojca i walczyć o to, aby inne dziewczęta mogły ją zdobywać. 

Do szkoły w Swacie uczęszczały i chłopcy, i dziewczęta. Szybko znalazły się więc osoby, które oburzał fakt, iż w jednej sali lekcyjnej uczą się Pakistańczycy różnych płci. Znaleźli się również zwolennicy pomysłu, aby dziewczynki mogły chodzić do szkoły jedynie do pewnego wieku (pozwolić im jedynie na poznanie absolutnych podstaw), gdyż szybko trzeba je wydać z mąż, a o osiągnięciu jakiegoś wyższego stanowiska nawet nie było mowy. Ojciec Malalai, i jego córka oczywiście, mieli odmienne poglądy. Szkoła funkcjonowała dalej.

Zaczęło być jednak groźniej, gdy do Swatu przyjechali Talibowie - mężczyźnie nie znoszący sprzeciwu, narzucający na mieszkańców doliny absurdalne zakazy, które dość mocno odchodziły od prawa religijnego. Malala nie zaprzestała jednak wystąpień publicznych. Wiedziała, że jej działalność jest bardzo  ryzykowna (zwłaszcza, że jest kobietą), mimo to, codziennie rano szła z przyjaciółkami do szkoły. Pewnego dnia omal nie przypłaciła za to życiem... 

Jak wiele można osiągnąć zwykłym uporem i odwagą w takim kraju jak Pakistan? Czym różni się prawdziwy islam od tego, który widzimy w mediach? Jak wiele trzeba przejść, aby w wieku 17 lat otrzymać Pokojową Nagrodę Nobla? Dowiedziecie się czytając biografię tej niezwykłej dziewczyny, która otworzyła przede mną  drzwi domu zwykłej pakistańskiej rodziny i pokazała jak niewiele wiem o tej części świata. 

"To ja, Malala" jest książką napisaną prostym językiem. Dziewczyna opowiada w niej o życiu jej i jej rodziny,  a robi to z taką prostotą i otwartością, że wręcz nie mogłam się oderwać. Malala jest właściwie moją rówieśniczką a widać u niej dojrzałość, skromność i  pewność siebie, której brakuje niestety wielu moim znajomym i przyznam szczerze, że mi również. Nie wiem, czy potrafiłabym, wiedząc, że narażam życie, iść do szkoły każdego dnia.



Książka wielokrotnie wzrusza i skłania do przemyśleń.  Pokazuje mądrość zwykłych mieszkańców Pakistanu, których pewnie niejeden pyszny Europejczyk nazwałby pogardliwie w taki czy inny sposób. Książka pokazuje, jak niewielkie są między nami różnice; że na Bliskim Wschodzie również żyją ludzie wrażliwi i empatyczni, którzy mimo braku wykształcenia są o wiele mądrzejsi i bardziej chętni do pomocy niż niejeden "zachodni" uczony.      
               
Podsumowując: "To ja, Malala" jest książką wzruszającą, pouczającą i na długo pozostającą w pamięci. Mój sposób patrzenia na ludzi żyjących w kraju takim jak Pakistan, zmienił się diametralnie. Podziwiam odwagę Malalai, a niezwykłym szacunkiem darzę również jej rodziców, którzy wspierali córkę w tej nierównej walce o prawo do nauki dla dziewcząt. Myślę, że biografia ta idealnie nadaje się dla osób, które zainteresowane są problemami kobiet w krajach islamskich, ale też tych, chcących dowiedzieć się czegoś więcej o kulturze, tradycjach i zwyczajach ludzi z Bliskiego Wschodu. Rzadko kiedy można zobaczyć ten świat oczami jego mieszkańca, tak więc zdecydowanie polecam wykorzystać tę unikalną szansę. 

Moja ocena 8/10

1 komentarz:

  1. Przed premierą tej książki bardzo na nią czekałam, później jednak zupełnie mi umknęła - cieszę się, że mi o niej przypomniałaś. To naprawdę niezwykła historia, którą po prostu warto znać.

    OdpowiedzUsuń