Daryna Jones - Pierwszy grób po prawej

Charley Davidson musi łączyć rolę prywatnego detektywa i... kostuchy. Nie wiedzieć czemu, odkąd pamięta widzi zmarłych, a jej rolą jest pomaganie im dostać się na drugą stronę. Możliwość porozmawiania z umarłymi ma jeszcze dodatkowy plus - kto lepiej opowie o zabójstwie jak nie sama ofiara? Charley niejednokrotnie rozwiązywała najtrudniejsze zagadki właśnie z pomocą swoich  nadprzyrodzonym umiejętnościom i zyskała dzięki temu sporą sławę, a rzadko się to zdarza w tym fachu u tak młodej osoby.

Ostatnio jednak młoda pani detektyw niezbyt może skupić się na swojej pracy. Mianowicie co noc odwiedza ją tajemniczy wielbiciel i doprowadza ją do skrajnej przyjemności. Niby fajnie, ale Charley wolałaby wiedzieć, jaki duch przewija się przez jej łóżko. Musi więc rozwiązać tę zagadkę plus tajemniczą śmierć trzech prawników, z którą jej wuj - również detektyw, nie może sobie dać rady. Czy tym razem również pójdzie tak gładko?

"Pierwszy grób po prawej" to książka, o której jeszcze całkiem niedawno było dość głośno. Rzadko kiedy spotykałam się z negatywną opinią, na dodatek lubię powieści z czarnym humorem i świeżym podejściem do tematu. Sądziłam więc, że pozycja ta będzie strzałem w dziesiątkę. Mój czytelniczy gust oberwał jednak rykoszetem. Co sprawiło, że tak się rozczarowałam? 

Z początku nie było najgorzej. Szybko się czytało a kilka "tekstów" głównej bohaterki faktycznie wywołało u mnie uśmiech. Wszystko jednak psuła strasznie chaotyczna narracja. Książka ma właściwie dwa wątki. Ta chaotyczność jednak spowodowała, że o tym drugim - który dotyczył śledztwa w sprawie morderstwa, zapomniałam zupełnie. Na początku wiem, że kogoś zamordowano, a na końcu książki wiem kto to zrobił. Ot całe "śledztwo". Narracja jest pierwszoosobowa, a główna bohaterka czasami komentowała, że ma ADHD, co mogłoby usprawiedliwić to tępo. Ale co innego, kiedy książka ma wartką akcję, a co innego, kiedy czytelnik nie nadąża i gubi się w plątaninie wydarzeń i wyskakujących z kapelusza nowych bohaterów. W jednej chwili Charely jest tu, akapit później już gdzie indziej, na dodatek opisy uczuć, pomieszczeń i osób były pomieszane. Fabuła i ogólna kompozycja tej powieści to jeden wielki bigos.

Główna bohaterka... cóż, ona również pozostawia wiele do życzenia. Jak dla mnie zachowywała się jak nadpobudliwa nastolatka, której życiowym celem jest zostać mistrzem ciętej riposty, co jej średnio wychodzi. Jej zachowanie mnie irytowało. Dorosła kobieta, pani detektyw, a zachowuje się jak przedszkolak. Przykro mi, ale myślę, że postać ta jest naprawdę sztuczna i przerysowana. Powtarza się, wstawia w swoje wypowiedzi "totalnie", którego nienawidzę i właściwie nie wiem, dlaczego osiągnęła sukces w zawodzie, bo jak dla mnie niewiele jej wychodziło.

Książka miała mieć dużą dawkę humoru. Według mnie, w "Pierwszym grobie po prawej" jest śladowa ilość humoru i spora dawka naciąganych ripost i nieśmiesznych komentarzy. O wiele lepiej czytało mi się "Ja, Diablica", bo tam bohaterka miała trochę pazur. Tutaj natomiast... czułam się troszkę zażenowana. 

Jedynymi momentami, które na prawdę mi się podobały i nawet trochę wzruszyły, były te, kiedy zmarli prosili Charley, żeby przekazała ich bliskim wiadomość. To jak najbardziej stanowi plus książki. Na niewiele się on jednak zdał gdyż...

...zakończenie nie było specjalnie zachęcające do sięgnięcia po kolejną część. Nie zaskoczyło mnie, ani nie wzruszyło. Główna bohaterka niczego się nie nauczyła, nie przeszła żadnej zmiany. Tak jakby sama nie wiedziała co tam właściwie robi, bo wszystko działo się przypadkiem. Pozostaje mi jedynie dodać, że raczej nie sięgnę po następną część. Nie chcę się znowu męczyć.

Podsumowując: "Pierwszy grób po prawej" zapowiadał się całkiem przyjemnie, a okazał się drogą przez mękę. Jedynymi pozytywnymi stronami książki były szybkość z jaką się czyta i momenty, kiedy zmarli żegnają się z rodziną. Reszta (co oznacza sporą większość) nie stanowi materiału na "najlepszy debiut", jakim ta książka została okrzyknięta. Stylem autorka zbytnio się nie popisała, a chaos narracji i irytujący charakter głównej bohaterki jak dla mnie ciągną tę książkę na dno. Pomysł może i był... ale jak widać autorce jeszcze trochę brakuje, żeby napisać książkę, z której będę cokolwiek pamiętać. Raczej nie polecam i wątpię, czy kiedykolwiek sięgnę po kontynuację, ale, jeśli na prawdę nie macie nic innego... ujdzie.

Moja ocena 3/10


6 komentarzy:

  1. Szkoda, bo mam na półce i czeka na swoją kolej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Próbowałam ją przeczytać jakiś czas temu, ale nie przebrnęłam nawet przez połowę. Na pewno do niej nie wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się podobało - lektura niewymagająca, ale przyjemna :) Lubię takie klimaty po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczęłam czytać i się zatrzymałam po około czterdziestu stronach. Ale skończę, może aż tak bardzo się nie przejadę. Wystkowo mnie to boli, bo lubię urban fantasy i dawno nie czytałam nic naprawdę dobrego z tego gatunku. No nic, powalczę...
    poczytalna-umyslowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Uh, czyli to dobrze, że nie planuję zapoznać się z ta lekturą - nic nie tracę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciężko było mi się wbić w język i styl tej książki, no i nie ukrywam, że sposób ukazania wątku romansowego z początku mnie odrzucał. Ale z czasem nawet wciągnęłam się w historię i, choć oczekiwałam czegoś zupełnie innego, skończyłam lekturę w dobrym humorze. :)

    OdpowiedzUsuń