Josephine Angelini - Spętani przez Bogów

Helena jest nastolatką mieszkającą na niewielkiej wyspie w Stanach Zjednoczonych. Jest dość wysoką osobą, przez co zawsze wyróżniała się z tłumu. Nie jest też najgorszą uczennicą. Zawsze dostaje dobre stopnie. Jednak wrodzona wstydliwość i brak wiary w siebie powoduje, że nigdy nie zapisałaby się na zajęcia z rozszerzonym programem nauczania, które proponowali jej nauczyciele. Miała wrażenie, że nie podoła tak wielkiemu wyzwaniu. Wszyscy byli więc trochę rozczarowani, że tak mądra osoba jak Helena nie będzie walczyć o stypendium tylko pozostanie na zwykłych zajęciach dla przeciętnych.

Helenie prawdopodobnie nigdy nie przyszłoby do głowy, że taka szara myszka jak ona mogła by komuś zrobić krzywdę. Jak wielkie było więc zdziwienie jej ojca, przyjaciół, nauczycieli i samej Heleny, gdy rzuciła się wściekła na Lucasa - nowego ucznia z Europy - choć widziała go pierwszy raz w życiu. Pielęgniarka sądziła, że Helena mogła dostać udaru słonecznego. Faktycznie, fala upałów, które przeszły nad okolicą była nieznośna. Ale dziewczyna sądziła, że chodzi o coś więcej. Gdy tylko mijała któregoś z Delosów (dzieci tej rodziny było bowiem więcej w jej szkole) miała ochotę albo uciekać albo walczyć. Rodzina Europejczyków również zachowywała się w stosunku do niej opryskliwie, często dochodziło do głośnych wymian zdań, o których szybko dowiadywała się reszta miasteczka. Spór szybko się zaognił, nikt jednak nie wiedziała, co go wywołało.

Na domiar złego Helena, gdy tylko któryś z Delosów był w pobliżu, widziała trzy płaczące kobiety - zjawy, których nikt inny nie widział i nie słyszał.  Dziewczyna zaczęła sądzić, że wariuje. Zdecydowanie nie pomagały też dziwaczne sny o jałowej krainie przez którą musiała podróżować. Masa piasku oraz krwawe plamy na prześcieradle każdego ranka sprawiały wrażenie, że Helena na prawdę była w miejscu ze snów. 

Jakie tajemnice skrywa rodzina Delosów? Dlaczego, odkąd pojawili się na wyspie, Helena z anioła zmieniła się w furiatkę? Kim są trzy płaczące kobiety? I gdzie znajduje się tajemnica kraina, po której Helena wędruje każdej nocy? 

"Spętanych przez Bogów" wygrałam w konkursie. Szczerze mówiąc, nie jestem pewna, czy sama kupiłabym tę książkę sugerując się tylko okładką i opisem. Wydała mi się płytkim romansidłem dla nastolatek. Szybko okazało się, że jednak nie mam racji.

Początek książki jest rozmową Heleny i jej przyjaciółki o zakupach przed szkołą i... wyborze bielizny. "No pięknie." - pomyślałam - "Znów jakieś czytadło ze schematycznymi do bólu postaciami.". Szybko jednak odkryłam, że Helena nie jest wcale taką schematyczną bohaterką. Nie jest perłą szkolnej elity, ale też nie zepchniętym na margines popychadłem. Można powiedzieć, że stara się nie wychylać z tłumu. Gdy tylko na niej skupiona jest uwaga ludzi, zaczyna mieć straszne bóle brzucha. Tłumaczy sobie, że jest to reakcja organizmu na stres, toteż stara się, aby do takich sytuacji stresowych dochodziło jak najrzadziej. Mimo powściągliwości, można łato zauważyć, że jest zdolną, przyjazną i chętną do pomocy dziewczyną. Główna bohaterka stanowi więc plus książki, gdyż autorka nie opierała się na obecnych w literaturze młodzieżowej schematach, a na dodatek Heleny nie da się nie lubić.

Wątek miłosny oczywiście występuje.  Czasami mi się podobał, a czasami wręcz dostawałam cukrzycy od masy słodkich scen. Powiedzmy, że uczucie między bohaterami jest mocno zbliżone do rzeczywistości: Nigdy nie wiadomo, co za chwilę się wydarzy.

Gdy już przeszła pierwsza fala rozczarowania, nadciągnęła druga. Wplątywanie w historię mitologii greckiej wydało mi się naciągane. Początki lepiej wymyśliłby uczeń po klasówce ze starożytnej Grecji. Wszystkie elementy nie kleiły się i miałam wrażenie, że sama autorka plącze się w takiej ilości elementów. Po niedługim czasie dostrzegłam jednak, że ten chaos i początkowa niewiedza bohaterów to jedynie wstęp całkiem zgrabnie przemyślanej fabuły. Zaczęłam powoli wkręcać się z świat Sukcesorów (Co to oznacza, dowiecie się z książki. ;) ). Jest to zdecydowanie przykład lektury, której trzeba dać szansę i nie zrażać się po kilku pierwszych rozdziałach.

 
Narracja książki jest trzecioosobowa. Język powieści nie jest trudny w odbiorze, a w połączeniu z rozpędzającą się z każdym rozdziałem akcją, przeczytanie jej nie zajmie długo. Jedynym zgrzytem, który drażnił mnie w stylu autorki jest to, że nauczycieli nazywano po nazwisku, ale ojca Heleny już po imieniu. Trudno mi wyobrazić sobie, żaby nawet najluźniejszy ojciec nazywany był przez swoją córkę po imieniu. Raziło mnie to.

Zakończenie jest typowym końcem pierwszego tomu długiej serii. Wiele wątków pozostało otwartych, mnóstwo tajemnic nie zostało rozwikłanych. Chętnie przeczytam kontynuację jeśli tylko wpadnie mi w ręce, nie będę jednak zapisywać "Wędrówki przez sen" jako absolutny must have.

Podsumowując: "Spętani przez Bogów" była dla mnie niespodzianką. Otrzymałam od niej więcej niż się spodziewałam. Autorka ukazuje mitologię grecką w nowej odsłonie, ale nie stara się na siłę robić tego na siłę. Widać, że młoda pisarka bawi się pisząc równie dobrze jak ja czytając. Przez tę książkę nie przebrnęłam a przepłynęłam, mimo początkowego sceptycyzmu. Po "Spętanych..." pozostaje sporo w głowie, choć można się spodziewać, że zapomni się o niej zaraz po odłożeniu na półkę. Nie jest to jednak wybitne arcydzieło. Powiedziałabym raczej, że na tle przeciętnych romansów dla młodzieży, ta książka jest najmniej przeciętna. Polecam raczej nastolatkom, które szukają lekkiej, ale wyróżniającej się lektury.

Moja ocena 7/10
 
  


5 komentarzy:

  1. Mam dwa tomy na półce, kupione kompletnie w ciemno i jakoś boję się po nie sięgać... Jednak nie liczę na wiele więc jest spora szansa, że będę się po prostu dobrze bawić podczas lektury ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś mam przesyt takimi książkami. Drażnią mnie te romansidełka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że jak napotkam na nią w bibliotece to się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jedynie drugą część, a Twoja recenzja zachęca do sięgnięcia po pierwszą, do zapoznania się z początkiem tej historii. Mimo że druga część była przeciętna. Co do nazywania ojca po imieniu - może miało to związek z tym, że Jerry nie był biologicznym ojcem Heleny?

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to czytałam, nie miałam jeszcze zbyt dużych wymagań, więc bardzo mi się podobało :) Nie zwracałam uwagi na nieścisłości, dla mnie liczyło się tylko to, żeby dużo się działo :D teraz pewnie oceniłabym tę książkę gorzej.

    OdpowiedzUsuń