Cory Doctorow - Mały brat

Marcus jest zwykłym, niepokornym nastolatkiem z San Francisco. Przyszło mu żyć w czasach, kiedy technologia towarzyszy człowiekowi na każdym kroku. W szkołach zamiast książek używa się tak zwanych schoolbooków - małych, przenośnych komputerów, na który wgrano masę zabezpieczeń. Poza tym cała szkoła jest pełna kamer. Na każdym korytarzu zamontowano przynajmniej po jednej, z dodatkową funkcją rozpoznającą daną osobę po sposobie chodzenia. Wydostanie się z tak strzeżonej twierdzy jest praktycznie nie możliwe... ale nie dla Marcusa. Chłopak ma prawdziwy talent, potrafi obejść wszystkie zabezpieczenia. Wykorzystał to i tego razu, kiedy w Harajuku Fun Madness - grze ARG ( w wirtualną rzeczywistość), pojawiło się nowe zadanie. 

Marcus, po wydostaniu się ze szkoły spotyka się z resztą ekipy. Muszą dotrzeć do jednej z najbardziej zapuszczonych dzielnic miasta zanim ktoś się zorientuje, że ich nie ma. Stało się jednak coś, co pokrzyżowało ich plany. Silny wstrząs. Huk. Rozprzestrzeniająca się coraz bardziej chmura dymu. Zapanował chaos, wszyscy panikowali. Zaczęli uciekać do podziemi. Jedynie Marcus i jego przyjaciele chcieli wydostać się na powierzchnię. Jeden z nich - Darryl - został dźgnięty nożem w brzuch. Musieli jak najszybciej znaleźć pomoc. Zatrzymali jedną z czarnych ciężarówek przejeżdżających najbliższą ulicą. Gdy Marcus myślał, że są uratowani ktoś zarzucił mu worek na głowę. Zostali porwani. 

Następnego dnia zorientowali się, że znajdują się w tajnym więzieniu. Każdy z nich był przesłuchiwany. Zadawano im masę pytań, torturowano i głodzono. Domagali się wszystkich haseł dostępu do poczty, telefonu komórkowego i innych prywatnych danych, które miały "udowodnić", że Marcus jest tym, za kogo się podaje i nie jest odpowiedzialny za zamach. Gdy chłopak ustąpił i został wypuszczony na wolność zaczął zupełnie inaczej postrzegać otaczający go świat. Wszędzie widział szpiegów. Uważał, że wszystkich obywateli traktują jak potencjalnego terrorystę. I nie mylił się. Jednak jego rodzice nie chcieli słyszeć tych bzdur. Marcus nie mógł im wyjawić gdzie zniknął i ża za to wszystko odpowiedzialna jest właśnie policja, tym bardziej czuł się rozdarty. Na dodatek media rozpowszechniały grozę i niepokój, w skutek czego ludzie rezygnowali z nadanej im przez konstytucję prywatności, aby zapobiec kolejnym zamachom.

Jedyne co teraz przychodziło do głowy Marcusowi to zemsta. Walka o wolność, którą starają się odebrać obywatelowi. Odpłacenie za krzywdy. I przede wszystkim odnalezienie Darryla, którego do tej pory przetrzymywano w tajnym więzieniu. Czy jest jednak na tyle przebiegły, ale działać pod nosem Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i nie zostać wykrytym? 

Wiedząc, że ma się do czynienia z książką o technologii i inwigilacji  można się domyśleć, że język nie będzie najłatwiejszy, a odbiór książki zależy od zainteresowań czytelnika. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to to, że pierwsze rozdziały były monotonne i przegadane. Dużo profesjonalnych sformułowań, które laikom informatyki mogą jeszcze bardziej pomieszać  głowie. Akcja jeszcze na dobre się nie zaczęła a tu już byłam zalewana mają informacji, których i tak nie zapamiętam, to jeszcze rozpisywane są na kilka stron. Krótko mówiąc, przez pierwszych kilka rozdziałów wiało nudą.

Później, gdy Marcus i jego przyjaciele zostali porwani przez DBW akcja przyśpiesza. Zaczyna się odczuwać nastrój niepokoju i tajemniczości. Rozumiałam powoli zasady panujące w świecie, gdzie policja dyktuje zasady, żeruje na strachu zwykłych obywateli.

Marcus jest zwykłym chłopakiem. Interesuje się technologią i to często wybawia go z problemów. Jednak prócz genialnego umysłu ma cechy takie jak każdy nastolatek, przez co łatwo się z nim identyfikować: jest porywczy, buntowniczy, często pyskuje, nie uznaje ogólnie przyjętych autorytetów, jest dumny. Główny bohater w tej książce jest bardzo naturalny - popełnia błędy, stara się udowodnić innym że tylko on ma rację, co nie zawsze wychodzi mu na dobre.

Fabuła jest dobrze przemyślana, ale momentami przewidywalna. Akcję często spowalniają przydługie opisy. Czasami na prawdę autor potrafi zająć czytelnika, jednak zdecydowana większość informacji jest wyciągnięta z kapelusza i dobiega od głównego wątku. Myślę, że to właśnie te opisy są najsłabszą stroną tej książki.

Powieść porusza temat młodzieńczego buntu, dorastania, tego, czy warto rezygnować z prywatności na rzecz bezpieczeństwa i zagrożenia zamachami terrorystycznymi. Pokazuje też prawdę o miłości, przyjaźni i zaufaniu. Marcus powoli zaczyna dostrzegać, że ideał świata o jaki postanowił walczyć nie istnienie. Odkrywa krok po kroku tajemnice dorosłego życia, podejmuje trudne wybory, za które będzie musiał w przyszłości zapłacić. 

Zakończenie nie jest naciągane. Nie ma stuprocentowego happy endu jak w filmach familijnych. Czułam, ze wszystko skończyło się tak jak powinno. Jest to za równo pozytywna jak i negatywna cecha książki. Z jednej strony cieszyłam się, że autor nie przekombinował zakończenia, ale z drugiej, było one zbyt przewidywalne. 

Podsumowując: "Mały brat" jest książką dla osób cierpliwych, którym nie przeszkadza lanie wody o nowinkach technicznych. Widać, że autor ma ogromną wiedze w tym zakresie, odnosiłam jednak wrażenie, że starał się podzielić wszystkim od razu, co troszkę mnie przytłoczyło. Jeśli jednak interesujesz się techniką, to książka ta jest właśnie dla Ciebie. Silne emocje, życiowi bohaterowie i akcja, której tępo rosło wraz z numerem strony sprawiają, że książka ta znajdzie na pewno swoich zwolenników zarówno wśród młodzieży jak i dorosłych. Czy przeczytasz, zdecyduj sam :)

Moja ocena 7/10

6 komentarzy:

  1. Chcę przeczytać tę książkę już od dobrych paru lat, ale jakoś mi z nią nie po drodze. Może w wakacje w końcu mi się to uda. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam i czekałam jedynie na jej recenzję :)))) Trochę obawiam się tego lania wody ale dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś niespecjalnie ciągnie mnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam o niej jeszcze, ale może warto dać jej szansę ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo wszystko nie czuję się zachęcona... ;)

    OdpowiedzUsuń