Margaret P. Haddix - Wśród zdradzonych, Wśród notabli

Kiedy Luke - znany w szkole jako Lee Grant - zdemaskował Jasona, który wydawał Policji Populacyjnej trzecie dzieci, w szkole dla trudnej młodzieży zaczyna powoli zmieniać się atmosfera. Chłopcy coraz częściej zaczęli wychodzić na dwór i oswajać się z przestrzenią i przyrodą. Wszystko zaczęło się powoli układać. Ale nie dla Niny... 

Była ona uczennicą tej samej szkoły. (Z powodu panującej w niej segregacja płciowa, chłopcy i dziewczęta uczyli się w osobnych budynkach.) Pewnego dnia znalazła na korytarzu, niedaleko drzwi wyjściowych, karteczkę z zaproszeniem do znajdującego się nieopodal lasu. Tak dziewczyna dołączyła do grupy Jasona. Sądziła, tak jak wszyscy pozostali, że on również jest trzecim dzieckiem. Nina darzyła go zaufaniem, może nawet się w nim zakochała... 

Dlatego ogromnym szokiem było dla niej, kiedy przedstawiciel Policji Populacyjnej wywołała jej imię podczas śniadania. Została zamknięta w celi i przesłuchiwana. I mimo tak brutalnych dowodów, Nina nie chciała uwierzyć, że jej ukochany ją wydał... Aby uratować się przed śmiercią, musiała wykonać jedno, proste zadanie dane jej przez policję.  Jej celem było wydobycie nazwisk z trzech innych, znajdujących się na terenie więzienia P.P. dzieci. Teraz rodzi się pytanie: czy Nina powinna ratować własną skórę i zdradzić cienie, choć sama jest jednym z nich? Czy może zrozumieć, że robiąc to, stanie się taka sama jak Jason.

Tymczasem, do szkoły dla chłopców przychodzi wiadomość. Luke, niedługo spotka swojego brata. Ale nie jednego w prawdziwych - z rodziny Garnerów, tylko brata prawdziwego Lee Granta. Czego można się spodziewać po młodym notablu? I dlaczego rodzony syn Grantów ma uczęszczać do szkoły dla trudnej młodzieży?

Nie wiedziałam do końca czego się spodziewać po kolejnych dwóch częściach serii "Dzieci cienie". Zakończenie poprzedniego tomu było tak wyraziste, że gdybym nie wiedziała o kontynuacji, spałabym spokojnym snem. Jakie tajemnice czekały na mnie w świecie, o którym sądziłam, że wiem już wszystko? 

Cóż, jak na kontynuację serii książka sprawiła się nawet dobrze.  Zazwyczaj drugi tom jest takim zapychaczem, który zalega między początkiem za zakończeniem. Tutaj jednak nie widziałam wielkich różnic między "Wśród ukrytych..." a opisanych wyżej "Wśród zdradzonych...". Autorka zaskakiwała mnie kolejnymi zwrotami akcji, a zgrabnie przemyślana intryga sprawiła, że nie mogłam się oderwać od książki. Efekt ten potęgowały wartka akcja i problemy z odróżnieniem dobra od zła. Jeden fałszywy ruch naszych bohaterów i mogliby się znaleźć w rękach Policji Populacyjnej. Dodatkowo rozdziały są krótkie, a tekst luźno rozłożony na kartce, więc czytało się szybko. 

Bohaterowie są... cóż przeciętni. Większość z nich ma po 12 lat, czasem nawet mniej. Jak to często bywa w powieściach z dziećmi w rolach głównych, wszystko zazwyczaj kończy się dobrze. Psuło to trochę efekt końcowy, bo z jednej strony policja, rząd, śmierć, a z drugiej kilki/kilkunastoletnie dzieci, które przechytrzyły głupiego, dorosłego policjanta. Na myśl przychodzą mi stare amerykańskie filmy familijne, naciągane w wielu momentach tylko po to, aby udowodnić, że dobro zawsze zwycięża. Jednak, trzeba przyznać, że jest w tym jakiś urok :)

Mimo tych drobnych sprzeczności, główni bohaterowie nie są przerysowani. Zarówno Luke jak i Nina spotkali na swojej drodze masę niebezpieczeństwa, co kształtowało ich każdego dnia. Jak już wspomniałam, chłopak nie jest już tym samym, lękliwym dzieckiem jakim był, gdy opuszczał rodzinną farmę. Nina natomiast musi wybrać między życiem a moralnością. Między strachem a solidarnością.  Życie na wolności okazuje się być jeszcze trudniejsze niż to w ukryciu. 

W opracowaniu w dalszym ciągu pozostają trzy kolejne części. (Żeby nie było nieporozumień - nasze polskie wydanie zawiera w sobie po dwie części - "Wśród zdradzonych"  i "Wśród notabli" tworzą jeden tom.) Jestem ciekawa dalszych losów Luka, gdyż tym razem zakończenie nie było tak jednoznaczne jak ostatnio. Martwi mnie jednak, że termin stale jest przesuwany na kolejny rok. I tym sposobem minęły już trzy lata a kontynuacji dalej nie ma. Spotkałam się już z trzema seriami, które, mówiąc kolokwialnie, olano po dwóch pierwszych tomach i mam nadzieję, że tak nie będzie z serią "Dzieci cienie".
 
Podsumowując:  "Wśród zdradzonych..." to książka nie różniąca się zbytnio od poprzedniej. Ma te same zalety i wady. Szybko się czyta, ma wartką akcję i masę zwrotów akcji, a styl autorki jest lekki. Jednak, nie ma co przechwalać, bo powieść ta nie jest fenomenem. Niewiele pozostaje po niej w pamięci, a morał który z niej płynie  pokazuje ewidentnie, że jest to raczej pozycja dla młodszego czytelnika. Czy polecam? Trudno powiedzieć. Jeśli nie będziecie oczekiwać od niej zbyt wiele, to sprawdzi się świetnie jako przelotna lektura - odskocznia od poważnej literatury. Jednak jeśli oczekujecie czegoś, co wami dogłębnie poruszy i wniesie wiele w wasze życie to raczej odradzam. Jak już wspominałam, nie jest to wybitne dzieło, więc można się czuć rozczarowanym, przynajmniej pod tym względem.
  
Moja ocena 7/10

 

4 komentarze:

  1. Rzeczywiście bardzo przyjemna, choć niezbyt szałowa lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś bardzo chciałam zabrać się za tę serię, ale jakoś z biegiem czasu ten entuzjazm wyparował. Obecnie czuję trochę przesyt, jeśli chodzi o antyutopie, ale może w przyszłości jednak się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam pierwszą część i jakoś niespecjalnie przypadła mi do gustu, więc po kontynuację pewnie nie sięgnę :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Wciąż poluję na pierwszą część ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń