Lauren Oliver - Pandemonium

Lena cudem uszła z życiem z wybuchu. Miała przed sobą jedynie las. Wszystkim co ją otaczało była roślinność. Cudowna, dzika przyroda, nie okiełznana przez człowieka. Lena była w Głuszy... Radość z wolności od rządu i  ryzykownych zabiegów przesłania jednak głęboki żal. Alex... Lena widziała go po raz ostatni przy granicy. Jej miłość zapłaciła życiem, aby ona mogła zacząć wszystko od nowa. Dziewczyna nie mogła się więc poddać. Brnęła coraz dalej wgłąb lasu z nadzieją, że napotka jakichś odmieńców. Jednak otaczający ją mikroklimat i brak wody osłabił znacznie jej organizm. Dostaje gorączki i mdłości. Padła z wycieńczenia niedługo potem, myśląc, że wkrótce zobaczy znów swojego ukochanego.

Tak się jednak nie stało. Lena obudziła się w ciemnym pomieszczeniu bez okien, na twardym łóżku. Razem z nią w pokoju była jeszcze jedna dziewczyna. Przedstawiła się jako Raven. Była głównym zarządcą w "Azylu". Gdy odnaleziono ją w lesie, została przeniesiona tutaj, gdzie miała wydobrzeć. Podobnież jej ucieczka narobiła mnóstwo problemów, przez co zwiększono kontrolowanie granic i ograniczono dostęp żywności dla "odmieńców". Kobieta nie miała tego jednak dziewczynie za złe i opiekowała się nią jak najlepiej umiała. 

Dojście do siebie zajęło Lenie długi czas. Musiała przyzwyczaić się do zupełnie innego świata. Po drugiej stronie granicy wszystko było sterylne i poukładane. W Głuszy natomiast chłopcy i dziewczynki bawiły się razem, spacerowano po lesie boso, a po wodę trzeba było iść dwa kilometry w jedną stronę. Dziewczyna przez pierwsze kilka dni była pośmiewiskiem osady, z powodu swojej nieporadności i przystosowania do norm w Portland (np.: używanie widelca, których w Głuszy nie było). Lena nie mogła jednać dać za wygraną. Obiecała to sobie. A właściwie, bardziej Alexowi niż sobie. Jego śmierć poszłaby na marne, gdyby teraz Lena tylko ukrywała się w lesie. 

Z bólu i utraconej miłości zrodziła się nowa Lena Morgan Jones. Odważniejsza, silniejsza, rządna zemsty i sprawiedliwości. Nowa Lena staje się członkinią ruchu oporu. Dostaje najbardziej niebezpieczną misję, od której zależy życie wielu "odmieńców". Nie zdaje sobie jednak sprawy, że aby przeżyć, będzie musiała pojednać się z najgorszym wrogiem.

Druga część Delirium już za mną. Jakie mam zdanie o kontynuacji mocno rozczarowującej książki? Proszę Państwa: o niebo lepiej! "Pandemonium", to moim zdaniem najlepsze co mogło się tej serii przydarzyć. 

Zacznę jednak od błędów (bo lubię kończyć przyjemnym akcentem). Co mnie raziło? W porównaniu do "Delirium" były to drobiazgi. Po pierwsze - patetyczne, celowe powtórzenia. Były zbyt podniosłe i miałam wrażenie, jakby autorka na chwilę przypomniała sobie o tym, że wolałaby zostać poetą. Tak to dla mnie wyglądało. W oczy rzucały mi się też długaśne, przesadzone porównania, od których, przynajmniej na początku, wręcz się roiło. Coś, co też mnie gryzło to zwrot "wybuchnąć śmiechem". Oczywiście, jest on dozwolony. Ale jeśli bohater co drugą kwestię wybucha śmiechem, to miałam wrażenie, że autorce brakowało pomysłów na dalszy dialog. CAŁE SZCZĘŚCIE im dalej w książkę, tym mniej było tej irytującej, mdlącej patetyczności. Wiem, że może troszkę się czepiam, ale niektóre imiona mieszkańców Azylu mnie denerwowały. Np.: Raven czy Squirrel. Większość była trafna, ale do tych dwóch nie mogłam się po prostu przyzwyczaić. Gryzły mnie i tyle. Ale to tak na marginesie ;)

 
Teraz może pozytywy. A zanotowałam ich sobie znacznie więcej, niż miałam, że będzie. Zacznę może od Leny. No w końcu dostałam coś, czego od niej oczekiwałam! Przestała być miękką kluchą i zaczęła walczyć o swoje. Stwardniała. Nabrała charakteru i zaczęłam ją coraz bardziej lubić. W końcu pokazała na co ją stać, a dawała sobie przecież niejednokrotnie radę sama. Przestała potrzebować silnej męskiej ręki do pomocy. Tym razem, główna bohaterka dostaje ode mnie dużego plusa :)

Życie w Głuszy było opisywane przez autorkę drobiazgowo. Nie oznacza to jednak, że opisy te męczyły. Wprost przeciwnie. Byłam mocno zainteresowana tym, jak ci ludzie dają sobie radę w środku lasu wiedząc, że w każdej chwili może spaść na nich bomba. Świat przedstawiony w "Pandemonium" o wiele bardziej "trzymał się kupy" niż w Delirium", gdzie wszystko wydawało mi się infantylne i przerysowane. Dodatkowo, autorka uraczyła nas niesamowitym klimatem i masą emocji.

Akcja była niesamowicie szybka, a fabuła wciągająca. Wręcz nie mogłam się oderwać od książki. Historia została podzielona na "Kiedyś" (okres przebywania w Głuszy) i "Teraz" (działanie na rzecz ruchu oporu). Nie jestem pewna, czy to w 100% dobry pomysł. Czasami sprawiał, że z niecierpliwością czekałam do następnego rozdziału, a czasami miałam ochotę wywalić powieść przez okno. To po prostu kwestia gustu.  Oprócz tego, autorka uraczyła mnie masą nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Czasami podczas lektury robiłam wielkie oczy i musiałam przeczytać jakiś akapit jeszcze raz, bo nie nie mogłam uwierzyć.

Nie byłoby przecież wesoło, bez wątku miłosnego. Oczywiście wyszedł troszkę schematyczny, ale dlaczego mam się temu dziwić, skoro to romans młodzieżowy? Mogę obronić "Pandemonium" tym, że nowa miłość Leny o wiele bardziej przypominała tą prawdziwą, niż migdalenie z Alexem. Dziewczyna zaczęła uczyć się na błędach. Dodatkowo, wątek ten nie dominował nad całą książką, co niesamowicie denerwowało mnie w "Delirium".

Na sam koniec, jako wisienkę na torcie napiszę, że zakończenie to wielki zwrot akcji, przez który nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejny tom. Wyskakuje nam miłosny trójkąt! Znany jest on oczywiście w literaturze od wieków, ale autorka tak zaplątała losy Leny, że jestem bardzo ciekawa, jak rozwinie się sytuacja w "Requiem". Co jak co, ale Pani Oliver potrafi kończyć swoje dzieła :) 

Podsumowując: "Pandemonium" ma oczywiście swoje potworki. Patetyczność w niektórych momentach wręcz mdli. Powtarzane i na siłę rozbudowywane zdania raziły w oczy i przywracały mi złe wspomnienia z lektury "Delirium". Były one jednak szybko rozdmuchiwane :) Lena zyskała wiele w moich oczach. Autorka lepiej rozbudowała świat w książce. Akcja nabierała tępa z każdym rozdziałem, a fabuła została dopracowana o niebo lepiej niż w Delirium. Książka jest klimatyczna i zawiera duży ładunek emocji. Zakończenie było więcej niż zaskakujące i wręcz nie mogę się doczekać kontynuacji! To idealny przykład na to, że warto dawać seriom drugą szansę;) Polecam w 100% 

Moja ocena 8/10

18 komentarzy:

  1. Delirium już za mną, a Pandemonium przeczytam jeszcze w tym miesiącu. Seria jeszcze mnie nie zachwyciła, jednak mam nadzieję, że obfitująca w akcję kontynuacja nie będzie kolejną kluchą. Chociaż wątek miłosny mnie nie denerwował w pierwszej części, mam nadzieję, że w drugiej rzeczywiście jest bardziej dojrzalszy. No, ale serię o chorobie jaką jest miłość trzeba było od czegoś zacząć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedawno zamówiłam w internecie całą trylogię i z niecierpliwością czekam, aż będę mogła zacząć czytać, mam coraz większą ochotę na przeczytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Delirium było super :) Mam Pandemonium na półce, mam nadzieję, że również mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się podobała cała seria. Ale "Pandemonium" wypadło właśnie w moich oczach najsłabiej. Miałam problem z tym podziałem na "Kiedyś" i "Teraz", według mnie to bez sensu, rozdziały "Kiedyś" nie wciągały, bo i tak wiedzieliśmy, kto przetrwa, a kto nie. A patos mnie o dziwo nie raził. W każdym razie, polecam zabranie się za "Requiem", bo było chyba najlepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem najlepszy tom z całej serii

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam dwie pierwsze części tej serii i obie polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam tą serię. Jedna z moich ulubionych. W sumie każda z książka z tej serii podobała mi się jednakowo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Póki co mam przesyt taką literaturą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopiero kilka dni temu zakupiłam Delirium, więc teraz czekam na przesyłkę. Mam nadzieję, że mi się spodoba i zapragnę całej trójcy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam całą trylogię i czeka na swoją kolej:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim zdaniem cała trylogia jest na prawdę dobra. Zaliczam ją nawet do swoich ulubionych, a nie tak łatwo mnie zadowolić :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wreszcie jakaś recenzja z dystansem. Po większości zachwytów o których się naczytałem można by sądzić, że to arcydzieło literackie, co oczywiście wyglądało mi podejrzanie :P
    Ale może mi się spodoba ta trylogia, lecz kiedy po nią sięgnę to nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  13. To była pierwsza dystopia jaką przeczytała,. Wtedy byłam zachwycona, ale teraz tak jak Ty podchodzę z dystansem. Są o wiele lepsze pozycje.
    Świetna recenzja !

    Pozdrawiam
    Dopiero raczkuje, ale zapraszam serdecznie http://sylu-own-space.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam od dawna w planach cała serię, ale chyba nie tylko ja bo nie ma jej ciągle w bibliotece :D Kiedyś na pewno przeczytam, tylko jeszcze nie wiem kiedy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ta część, czytałam ją niedawno, zaskoczyła mnie pozytywnie, pierwsza lekko odstraszyła od czytania i sądziłam, że nic z tego cyklu nie będzie, a jednak. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam pierwszą część tej serii i była dość "chwytliwa", że tak się wyrażę, jednak po następną już nie sięgnęłam. Różnorodność recenzji oraz fakt, że najzwyczajniej w świecie nie było okazji... Kto wie, może kiedyś znowu natknę się na te książki i wtedy przeczytam cały cykl jednak na dzień dzisiejszy jestem po "Delirium", specjalnie zachwycona nie jestem, a więc "Pandemonium" nie jest na liście moich priorytetów :)

    OdpowiedzUsuń
  17. seria mnie urzekła , ale druga część moim zdaniem wypadła gorzej niż pierwsza ;)

    OdpowiedzUsuń