Kami Garcia & Margaret Stohl - Piękne istoty

Ethan Wate jest zwyczajnym nastolatkiem uczęszczającym do zwyczajnego liceum, w zwyczajnym miasteczku Gatlin, w jakże zwyczajnym stanie, Karlinie Południowej. Chłopak stracił niedawno matkę. Od tego czasu jego ojciec siedzi zamknięty w swojej pracowni, gdzie pisze kolejną książkę, więc jedynym jego towarzystwem poza szkołą jest pomoc domowa, a mianowicie Amma. Starsza już kobieta, która ma niesłychany autorytet wśród mieszkańców miasta. Znana jest z przepysznego jedzenia, zamiłowania do krzyżówek i wróżenia z kart. Opiekuje się Ethanem jak własnym synem, co pomogło chłopakowi przejść przez utratę rodzica... a właściwie ich obojga. 

W szkole Ethan należy do drużyny koszykarskiej i grupy najbardziej popularnych uczniów w Jackson.  Jego najlepszym przyjacielem jest Link - wiecznie uśmiechnięty chłopak, marzący o wydaniu własnego krążka. Każdego dnia przyjeżdża z nim do szkoły, je lunch z drużyną, wraca do domu... i zaczyna od nowa. Ethanowi powoli wszystko się zlewa. Marzy o wyjeździe z Gatlin, które jest na tyle małe, że plotka goni plotkę i już po pięciu minutach całe miasto wie, ze na drugim jego końcu ktoś kichnął. Gdzie każdego przyjezdnego traktuje się jak wroga. Miejsca, gdzie czas się zatrzymał. 

Jedyną pociechą Ethana są sny, które miewa każdej nocy. O czarnowłosej, pachnącej cytrusami i rozmarynem piękności, w której, choć wiedział, że to głupie, chyba się zakochał. Zakochał się... w dziewczynie ze snu. Ale czy aby na pewno żyła ona tylko w jego głowie? Ethan przeżył szok, kiedy do szkoły trafiła nowa uczennica i była nią właśnie brunetka ze snu. Jedyną przeszkodą aby się z nią bliżej zapoznać był fakt, że to siostrzenica starego Ravenwooda - miejscowego odludka, który od wielu lat nie opuszczał swojej posiadłości i nikt go nie widział. Krążyły o nim przedziwne historie, które odstraszały każdego od willi Ravenwood i jego mieszkańców. Nie łatwo było więc przewidzieć, że Lena stanie się szybko szkolnym kozłem ofiarnym, zwłaszcza, że była zamknięta w sobie i dobrze się uczyła. 

Ethan nie poddaje się tak szybko i zamiast dołączyć do obśmiewającą nową uczennicę kolegów, postanowił ją poznać i dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Przerwał miejscową tradycję potępiania inności. Ale nie było łatwo przebić się przez mur, którym otoczyła się Lena. Czuć było, ze wile przed nim ukrywa. Chłopak zupełnie się zmienia oraz oficjalnie przestał należeć do szkolnej elity. W zamian poznaje jednak zupełnie nowy, niezwykły świat, który jak się okazuje, miał przez cały czas pod nosem. Tu w Gatlin. Lena jest Obdarzoną. Posiada niezwykłe moce  czyniące z niej  równie tajemniczą co niebezpieczną. Ciąży bowiem na niej i całej jej rodzinie klątwa. Dziewczyna nie wie jednak nic o swoich rodzicach, a wuj i pozostali członkowie rodziny nie pomogli jej w najmniejszym stopniu odkryć prawdy o sobie. Ethan postanawia więc pomóc Lenie odkryć przeszłość jej przodków i znaleźć odpowiedzi na coraz to nowe pytania. Chłopak staje się częścią niezwykłej historii o jednym śmiertelniku, który przekroczył próg Ravenwood.

Jakie tajemnice skrywa rodzina Leny? Dlaczego dziewczyna tak bardzo obawia się dnia swoich urodzin? Jak wiele tajemnic skrywa tak dobrze znane Ethanowi Galin? I w końcu, dlaczego Lena stale gości w snach chłopaka? Od dawna łączy ich niewidzialna więź, choć dopiero co się spotkali. Ethan do tej pory nie wierzył w magię i przeznaczenie. Będzie musiał więc szybko zmienić nastawienie. 

"Piękne istoty" to debiut literaci dwóch młodych pisarek z Los Angeles. Jakie wrażenie zrobiła na mnie książka, która urzekła krytyków tak bardzo, że trudno było znaleźć jakąś negatywną opinię? Czy i mnie oczarowała historia z pogranicza dwóch światów? 

O dziwo... tak. Zazwyczaj podchodzę z rezerwą do podobnych książek. Lubię przeczytać sobie czasem  lekkie czytadło z wątkiem miłosnym, tak wiec wzięłam "Piękne istoty" jako właśnie taki zapychacz. I wiecie co? Pomyliłam się. Książka ta, to jak dla mnie żadne czytadło, a naprawdę dobra powieść, przy której lekturze Marudzie zakręciła się łezka w oku. Dlaczego?

Zacznę od Gatlin. Na początku byłam troszkę rozczarowana, ponieważ, że tak powiem, autorki jechały schematami. Małe miasteczko na końcu świata, gdzie nie dzieje się nic zwyczajnego. Było aż nazbyt oczywiste, że coś niezwykłego się wydarzy i będzie w to zamieszany nasz główny bohater. Jednak dało to się przełknąć. Bohaterowie drugoplanowi wcale nie byli przezroczyści. Autorki starały się każdemu nadać charakter i stworzyły całkiem wiarygodne tło dla głównego wątku. Gatlin przestało dla mnie być zwyczajnym małym miasteczkiem, dałam się zmylić jak Ethan tą niepozorną powłoczką, kiedy prawdziwa magia ma miejsce tuż obok.

Co do wątku Leny i jej niezwykłych umiejętności... tu również się nie zawiodłam. Nie było żadnego "bum", psującego zabawy.  W większości książek tego typu jest jeden rozdział, w którym bohaterowie dowiadują się całej prawdy i już właściwie nic nie odkrywają do końca. Akcja siada, a czytelnik nie wie, dlaczego jeszcze czyta. Autorki w tym przypadku pokazują historię przeszłości rodziny Leny powoli. Czytelnik razem z bohaterami dowiaduje się wszystkiego, a ponieważ z każdym rozdziałem miałam coraz więcej pytań, z niecierpliwością przewracałam strony chcąc więcej. W powieści jest też wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji i kiedy myślałam, że przewidziałam co będzie dalej, czekała mnie niespodzianka. Książka jest tajemnicza, co stanowi ogromny plus. Dobra zabawa i ciekawość, to jak dla mnie podstawowy warunek porządnej lektury.
 
Wątek miłosny nie był cukierkowy ani przekombinowany. Miłość między bohaterami rodziła się powoli. Ich niezdarne próby "chodzenia" sprawiały, że historia Leny i Ethana była dla mnie wiarygodna i nie raziła w żaden sposób. Nie przeszkadzała w lekturze ani nie przesłaniała głównego wątku, co jest kolejnym plusem. Jedyne co mnie uwierało, to to, że bohaterowie często się kłócili. Poważnie... trzy rozstania na jedną książkę to troszkę za dużo. Lena starała się w ten sposób chronić Ethana, ale wychodzi to troszkę zabawnie... nie chcę cię widzieć bo cię kocham... takie to troszkę melodramatyczne. 

Fabuła jest ciekawa i rozbudowana. Wciągnęłam się jak w mało którą książkę. "Piękne istoty" mają 500 stron zapełnionych naprawdę interesującą, wzbudzającą silne emocje, napisaną dobrze od podstaw historią. Nie czyta się co prawda błyskawicznie. Trzeba poświęcić trochę czasu na lekturę tej książki, tak ze dwa, moze trzy wieczory.    Minusem jak dla mnie jest to, że autorki raz opisują coś bardzo szczegółowo, a za innym razem powierzchownie. Na przykład jeden dzień potrafił trwać dwa rozdziały, a potem pół strony i już minął tydzień. Troszkę to dezorientujące, ale nie było aż tak rażące, żeby odmówić sobie kolejnej części cyklu.

Narracja jest pierwszoosobowa. Prócz myśli Ethana możemy też czasem zapoznać się z myślami Leny, gdyż bohaterowie, jak wspomniałam wcześniej, są ze sobą połączeni. Umożliwia im to komunikowanie się za pomocą telepatii, albo czegoś w ten deseń. Troszkę to naciągane, ale dobra tam... Lena jest obdarzona, to po co jej telefon. 

Podsumowując: "Piękne istoty" to kawał dobrej książki. Nie jestem pewna, czy zaliczyć ją do fantastyki czy paranormal romance... to raczej coś pomiędzy. Fabuła jest dobrze skonstruowana, postacie mają różnorodne charaktery. Nie ma podziału na dobrych i złych, ani aż tak rzucających się w oczy schematów (kilka oczywiście musi być, to przecież młodzieżówka;) ). Powieść wzbudza silne emocje i ma wiele nieprzewidywalnych zwrotów akcji co trzyma w napięciu. Ale nawychwalałam co? Być może tak mi się spodobały "Piękne istoty", bo spisywałam je na straty, sama nie wiem. Wiem jednak, że jeśli zakończenie mnie niezwykle wzruszyło i nie mogę się doczekać, aż dorwę "Istoty ciemności", to  jest to coś, wartego polecenia.


Moja ocena 8,5/10

P.S. Wybaczcie mi, że nie wstawię okładki filmowej, ale jak dla mnie jest ona okropna, a bohaterowie w ogóle nie podobni do swoich książkowych pierwowzorów.
  

7 komentarzy:

  1. Miałem ją przeczytać rok temu, ale nieszczęśliwym zrządzeniem losu wypadło inaczej i od tamtej pory po nią nie sięgnąłem. Tak z ciekawości tylko chciałem to uczynić, bo właśnie też uznałem, że to takie tam czytadło, więc teraz nawet jestem zaskoczony czytając o tym, że to jednak dobra powieść. W tym oku może znajdę wreszcie dla niej czas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę serię jakiś rok temu i nawet mi się podobała ale teraz kiedy minęło już tyle czasu mój entuzjazm osłabł i nawet niezbyt mogę sobie przypomnieć o czym była ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tej książce dużo dobrego. Chętnie zagłębiłabym się w ta serie. :) Pozdrawiam.

    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie przeczytam, wysoka ocena, i słyszałam już o niej dużo pozytywów :))

    ksiazkatoniewiasta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Polubiłam tę książkę, lecz jakoś jeszcze nie sięgnęłam po dalsze części.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ją jakiś czas temu i bardzo dobrze ją wspominam. Film niekoniecznie

    OdpowiedzUsuń