Jo Nesbø - Człowiek nietoperz

Harry Hole to trzydziestodwuletni, norweski gliniarz, którego obowiązki wzywają do... Australii. Podróż z Oslo była istną mordęgą, ale przynajmniej nie musiał zapłacić ani grosza. Na miejscu z lotniska odebrał go Andrew Kensington, czyli przedstawiciel miejscowej policji, który od tego momentu był Harrego partnerem i przewodnikiem. Bądź co bądź, kto lepiej zna Australię i jej historię jak nie Aborygen? Chwilę później zameldował się w hotelu do najciaśniejszego pokoju jaki znalazł się w mieście, licząc na to, że zmiana strefy czasowej nie będzie aż tak bolesna.

Dzień później Harry Hole zapoznaje się z McCormackiem mężczyzną, który przez kilka najbliższych dni będzie jego szefem. Ten opowiada mu, dlaczego ściągnięto go aż na drugą półkulę. W okolicach Sydney grasuje brutalny gwałciciel i morderca. Jego ofiarą była Norweżka i pracownica miejscowego pubu The Albury - Inger Holter. Jednak nie była pierwsza. Wcześniej miało miejsce kilka podobnych napaści. Za każdym razem kobieta była około dwudziestki, miała jasne, wręcz białe włosy i  sińce na szyi powstałe w skutek duszenia. Poszlaki te były jednak zbyt ogólne, aby ująć sprawcę. Zbrodnie popełniono w wielu różnych miejscach, a sam kolor włosów, czy sposób w jaki mężczyzna traktował swoje ofiary nie pozwalały stworzyć żadnego schematu. Harry postanowi więc skupić się na tym, czego był pewien, a mianowicie ostatniej zbrodni.

Hole razem z Andrew skierowali się do The Albury, gdzie przesłuchali personel. Przy okazji w oko wpadła mu rudowłosa Szwedka Brigitta. Zdaje się, że Harry będzie częstym gościem tego pubu. Ale policjant musiał odstawić przyjemności na bok, w końcu na szali leżało życie wielu młodych kobiet w Sydney. Kiedy nic nie udaje mu się wyciągnąć z barmanów i właściciela obiektu, mężczyzna postanowił pozwiedzać okolicę razem z Kensingtonem, któremu najwyraźniej odpowiadała rola przewodnika. Harry powoli zaczyna dostrzegać drugą stronę miasta. Narkotyki, bezdomni, rabusie, dewianci seksualni, podejrzane lokale i interesy to jedynie ułamek tego, co kryje się pod pięknymi widokami z pocztówek. Nic dziwnego, że miejscowa policja nic nie mogła znaleźć. Obraz jest rozmyty przez taką ilość miejskiego brudu i wypaczeń, że trudno cokolwiek dostrzec. Czy Harremu uda się odnaleźć igłę w stogu przestępczego półświatka?

Pierwszy raz spotkałam się z autorem i norweską literaturą właśnie przy lekturze tej książki.  Co sądzę o znanym na całym świecie Harrym Hole i jego twórcy?  Powiem tak... szału nie ma.

Argumenty? Och, mam ich sporo. Zacznę od fabuły. Przez pierwsze sto stron NIC SIĘ NIE DZIEJE. Na prawdę. Nie jest dobrze, kiedy co jakiś czas sprawdzam na jakiej stronie jestem, a przy lekturze "Człowieka nietoperza" zerkałam ciągle. Czytelnik zalewany jest masą  nieistotnych dla rozwoju śledztwa drobiazgów. Czułam się, jakbym czytała "Przewodnik po Sydney dla odważnych". Ciągle jakiś wzmianki o transwestytach, parach homoseksualistów, paradach równości, narkotykach, prostytucji... Tak jakby normalne życie się tam w ogóle nie toczyło. Nie chcę tutaj wyjść na nietolerancyjną, ale cała ta sceneria była tak wyzywająca i wulgarna, że wierzyć mi się nie chce, przykro mi. Jeśli ktoś wie, proszę rozjaśnić mi, czy Sydney w latach dziewięćdziesiątych takie faktycznie było, czy autor puścił wodze fantazji?

Dodatkowo, co jakiś czas jeden z Aborygenów (bo było ich kilku) opowiada legendy lub przypowieści z dawnej Australii. Niby fajnie i ciekawie... ale co to ma wspólnego z gwałcicielem? Tylko jedna z legend miała coś wspólnego z treścią książki, a reszta to taki dodatek. Przyznam, że trochę mnie on denerwował, bo zwalniał akcję jeszcze bardziej i powtarzam, nic nie wnosił. Sama kilka razy pomijałam dłuższe fragmenty i niewiele przez to straciłam. Raz czy dwa westchnęłam zrezygnowanie, kiedy coś ruszyło i już śledztwo szło na przód, gdy nagle jeden z bohaterów wygłaszał monolog o moralności.. na stronę lub więcej. 

Główny bohater od początku był jak dla mnie nijaki. Śmiał się z rzeczy mało zabawnych, zgrywał twardziela, co słabo mu wychodziło i właściwie zastanawiam się, dlaczego właśnie jego wysłali do Australii. Ani jego intelekt nie powala, ani tężyzna czy doświadczenie. Jak już wspomniałam, przez pierwsze sto stron nie zrobił nic dla śledztwa, tylko łaził razem z Kensingtonem po restauracjach za policyjne pieniądze i migdalił się w hotelu z nowo poznaną koleżanką z pubu. Faktycznie, genialny policjant :/ Kiedy już w końcu wziął się do roboty, to szło to nieudolnie. 

Dialogi z rabusiami były przegadane. Harry, chcąc zrobić wrażenie twardego i bezwzględnego, któremu nie wolno odmówić, rzuca ciągle te same groźby, na które nikt normalny nie dałby się nabrać. Później wszczyna bójkę, z której jego przyjaciel Andrew musiał go ratować. Miałam wrażenie, jakby nasz główny bohater był początkującym dwudziestolatkiem a nie doświadczonym życiowo czterdziestoletnim facetem. W ogóle policja w Australii nie sprawiała wrażenia poważnej ani profesjonalnej. Harry wyrzucał pieniądze w błoto, a McCormackiem nadal był zadowolony i na wszystko mu pozwalał.

Uwaga! Ten akapit zawiera spoilery, tak więc jeśli nie czytałeś(łaś), omiń! 
Strasznie rozbawił mnie fakt, iż Harry po załamaniu i powrocie do alkoholizmu myślał trzeźwiej! Przez te kilka ostatnich rozdziałów, kiedy policjant był pijany zrobił więcej dla śledztwa niż przez resztę książki! Dodatkowo kiepski jest raczej glina łapiący tylko tych złoczyńców, z którymi ma prywatne porachunki. Póki Brigittcie nic nie groziło, Hole siedział z założonymi rękoma. 
Nie można jednak powiedzieć, że książka ta to samo pasmo niepowodzeń. Gdyby tak było, seria prawdopodobnie skończyłaby się góra na trzecim tomie, a jest ich już ponad 10.  Tak więc co spodobało mi się  w "Człowieku nietoperzu"?

Od mniej więcej dziesiątego rozdziału akcja przyspiesza. Następuje gwałtowny zwrot akcji, a policja w końcu pracuje jak powinna, kieruje się faktami i dowodami.  Wspomnę jeszcze, że książka podzielona jest na trzy części: Walla, Moora i Bubbur. (Ich nazwy i wydarzenia jakie mają w nich miejsce są ściśle powiązane z jedną z legend.) Pod koniec drugiej części akcja była już bardzo szybka i coraz rzadziej odrywałam się od książki. W wolnych chwilach odbiegałam myślami do zagadki i zastanawiałam się, kto jest tym poszukiwanym mordercą. 

Napięcie rosło z każdą stroną i dopiero wtedy zaczęłam wyczuwać, że autor może jednak miał jakiś pomysł na powieść.  Zasypywał czytelnika gwałtownymi zwrotami akcji i przestał się rozdrabniać. Bohater zaczął się w końcu zachowywać jak normalny człowiek. Czuło się, że ma pod spodem emocje a nie tylko wyćwiczone denne odzywki.

Styl autora jest specyficzny. Szybko się czyta, ale można wyczuć, że to jego debiut. Czasami opisuje coś zbyt szczegółowo, a czasami przeskakuje z tematu na temat tak szybko, że można się pogubić albo pozapominać niektóre elementy. Sprawiało to wrażenie, jakby autorowi brakło już pomysłu do dalszego pisania i zaczął gdzieś indziej. Na szczęści im dłużej się czyta tym jest to mniej odczuwalne. 

Zakończenie nie jest happy endem. Zastanawiam się jak będą wyglądać losy Harrego w kolejnych tomach serii. Tak tak, zamierzam sięgnąć po kolejne części. Mimo tych wszystkich minusów myślę, że nie jest to najgorsza książka. Literacki debiut ma to do siebie, że wiele w nim błędów, więc nie skreślam Pana Nesbø. Mam nawet na półce kolejny tom z serii o Harrym Hole pt. "Karaluchy". Nie powiem jednak, że nie mogę się doczekać. Po prostu, kiedy przyjdzie na niego pora, to przeczytam.
   
Podsumowując: "Człowiek nietoperz" nie przypadł mi do gustu tak jak wielu innym. Dla mnie to taka średnia powieść, po której lekturze zostają w pamięci bardziej jej wady niż zalety. Akcja bardzo powoli się rozwija, fabuła na początku jest poplątana jak węzeł gordyjski i ciężko się w nią wgryźć, a główny bohater budził we mnie na początku raczej negatywne emocje. Przykro mi, ale dla mnie Harry Hole jest raczej zbyt pewnym siebie, a niezbyt inteligentnym  gliną, który dopiero pod koniec książki pokazał na co na prawdę go stać. Liczę, że w drugiej części autor nie każe mi aż tak długo czekać. Mimo to sądzę, że pisarz ma potencjał, ponieważ już w trakcie lektury "Człowieka nietoperza" czułam, iż uczy się na błędach. 

Czy polecam? Jak już wcześniej wspomniałam, książka ta to raczej coś dla miłośnika gatunku. Kogoś, kto nie zrazi się początkowymi potknięciami autora. Jeśli jesteś kimś nieprzepadającym za np.: odczuwalną dla mnie, charakterystyczną ciężkością i ospałości literatury skandynawskiej, a wolisz raczej lekkie powieści z gatunku paranormal romance czy fantastykę, to z ręką na sercu mówię, odpuść sobie. Ja jeszcze z tym autorem nie skończyłam, ale póki co muszę sobie zrobić przerwę. Jak wspomniałam na początku, szału nie ma ;)

Moja ocena 6/10


Ale się rozpisałam... No cóż, jeśli jakimś cudem ktoś dobrnął do tego momentu, to dodam drobne ogłoszenie parafialne. Mianowicie od tygodnia Maruda jest już na Lubimy czytać ! :) Książek się nazbierało, z braku miejsca układam je na regałach podwójnie, tak więc często coś mi się zawierusza, zapominam, że jedną z nich pożyczyłam i tego typu sprawy. Stwierdziłam więc "Dość tego!".  Moja kolekcja książek nie jest co prawda powalająca, ale i tak jest nieźle jak na polskie standardy ;)  Jeśli chcecie zajrzyjcie, jeśli nie, nie nalegam. 
Pozdrawiam! 

13 komentarzy:

  1. Ja się zakochałam od pierwszej strony, Harry, Nesbo, klimat książki! Wszystko jak dla mnie, ale wiem, że pierwsza część się często nie podoba, klimat kolejnych jest już zupełnie inny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawien dawna planuję przeczytać tę książkę, bo jest pierwszą z cyklu, a zawsze staram się wszystko czytać od początku :) Nesbo ma wielu fanów, może i ja dołączę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstyd się przyznać, ale Nesbo nadal przede mną:/ Mam nadzieje niebawem to zmienić. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Autora znam jedynie ze słyszenia, nie czytałam jego powieści i tak jak Ty, do tej pory, nie spotkałam sie ze skandynawskim autorem, może zmienię to za jakiś czas.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię od czasu do czasu poczytać skandynawskie kryminały, więc z chęcią się skuszę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że szału ta książka nie robi, jednak tak czy inaczej mam ją w planach, bo dużo słyszałam o Nesbo i chciałabym na własnej skórze przekonać się, czy jest się czym zachwycać. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem po lekturze tej książki i mnie się ona podobała, choć rozumiem Twoje odczucia, :) Skandynawski styl autora przypadł mi do gustu i wiem jednak, że ta akurat część cyklu nie jest najlepsza.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedna książka tego autora za mną, wypadła średnio... ale może spróbuję jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nesbo ciągle przede mną, ale pamiętam, ze kiedyś muszę coś w końcu przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zamiaruje poznać twórczość tego pisarza, ale kiedy to nastąpi, tego jeszcze nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Od dawna mam ochotę na powieści tego autora, bo jestem ich potwornie ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. W "człowieku nietoperzu"Harry ma 32 lata.

    OdpowiedzUsuń