Carlos Ruiz Zafon - Światła września

Gdy wspomnienia sprawiają, że miejsce w którym mieszkasz i osoby które spotykasz przypominają ci o kimś, kogo kochasz i nienawidzisz zarazem, zostaje jedno wyjście. Przeprowadzka. Nowy dom pozwoli odetchnąć i zacząć życie od nowa. Pani Sauvelle postąpiła właśnie w ten sposób. Brakuje jej męża, ale Simone i dwójce dzieci: Irene i Dorianowi, będzie lepiej w nowym miejscu.

Nowy dom okazał się niewielkim budynkiem usytuowanym na cypelku. Przepiękny widok. Niedaleko znajduje się ogromny dom ekscentrycznego i tajemniczego producenta zabawek, u którego Pani Sauvelle ma zacząć nową pracę jako asystent i sekretarka w jednym. Fabrykant na pierwszym spotkaniu nie zrobił najlepszego wrażenia. Można by powiedzieć, że po spotkaniu tego człowieka miało się więcej pytań niż odpowiedzi.Jego dom to forteca pełna maszyn i konstrukcji, które świecąc i tykając w nocy robią przerażające wrażenie.
 
Irene w niedługim czasie zaprzyjaźniła się z młodą gospodynią Lazarusa, Hannah, która była najbardziej rozgadaną osobą jaką do tej pory poznała dziewczyna. Nie wyszło to jednak na złe, w końcu, ktoś musi ją oprowadzić po okolicy. Hannah jest kuzynką Ismaela - młodego marynarza, który wprawiał troszkę Irene w zakłopotanie. Dla dziewczyny była to szansa na podróż łodzią i oczywiście... nową znajomość. W końcu, dla młodej dziewczyny, im coś bardziej tajemnicze, tym bardziej pociągające. Dlatego też i Simone i Hannah były zdziwione i zaniepokojone, gdy Irene i Ismael zaczęli się regularnie spotykać.  Dzieci tak szybko dorastają...

W międzyczasie doszło do tajemniczego morderstwa w lesie, niedaleko domu Lazarusa. Ciało Hanny rozszarpano, jakby zrobiło to zwierze. Najokropniejsze w tym wszystkim okazało się to, że sprawcy nie znaleziono, a mieszkańcom domu na cyplu, każdy zachód słońca strącał sen z powiek. Co zatem postanowili zrobić Irene i Ismael? Oczywiście, odnaleźć mordercę. Hannah była bliska im obojgu, a policja nie zrobiła ani jednego kroku na przód. Dzieciaki jednak nie wiedzą ile tajemnic skrywa domostwo Lazarusa i sam fabrykant. Szwendanie się nocą po lesie nie jest chyba najlepszy pomysłem...

No i dobrnęłam do ostatniego tomu trylogii młodzieżowej.  Zabawne, że właśnie mój wrześniowy cykl Zafona kończą "Światła września" (takie moje małe wyzwanie), ale to tak na marginesie. Więc wracając do tematu, książka ta jak dla mnie najbardziej oddała tę atmosferę grozy i morski, tajemniczy klimat. Ten ostatni tom spodobał mi się w trylogii najbardziej. I zaraz powiem dlaczego ;)

Rozpocznę tym razem od stylu autora. Jeśli czytaliście moje poprzednie opinie, to zapewne zauważyliście, że jestem nim oczarowana. Tak było też i w tym przypadku. Książki wychodzące spod pióra Zafona niezwykle szybko i przyjemnie się czyta. Styl autora jest płynny i bardzo plastyczny. Autor ma bogate słownictwo,a jego książkami można się delektować jak pralinkami ;)

Bohaterowie książki są troszkę schematyczni, ale zazwyczaj tak bywa w literaturze młodzieżowej. Irene jest troszkę nieśmiałą, ale spragniona nowych doznań i przygody. Dorian jest najmłodszy w rodzinie. Jak to na małego chłopca przystaje, stara się być odważny i bohaterski, ale często wpycha nos w nieswoje sprawy. Simone jest kobietą cierpliwą, która wiele w życiu przeszła i chce zacząć je od nowa, koncentrując się na nowej pracy i dzieciach. A sam Lazarus... Jest postacią tajemniczą, o której istnieje wiele plotek. Sam prawie nigdy nie opuszcza swojego domu, tylko konstruuje nowe pokraczne metalowe istoty. Ismael jest odważnym, pewnym siebie młodzieńcem, który większość życia spędził na morzu.  I to tak w skrócie o bohaterach książki. Każdy ma w niej swój udział, ale zdecydowanie na przód wysuwa się Irene z Ismaelem i Lazarus.

Fabuła jest troszkę pokręcona i przyznam, że można się pogubić. W książce jest kilka wątków, które ostatecznie splatają się ze sobą jak niestaranny warkocz. Czegoś mi brakowało. Narracja jest trzecioosobowa, gdyby była pierwszoosobowa, mogłabym trochę na tę chaotyczność przymknąć oko, ale jak dla mnie, autor mógł troszkę staranniej wszystko poukładać. Nie zrozumcie mnie źle, panuje tylko lekki chaos kompozycyjny, aż tak źle nie jest.

Akcja toczy się w szybkim tempie, a zwłaszcza pod koniec. No właśnie, koniec książki jest wzruszający. Co jak co, ale autor potrafi przemyśleć zakończenie, zwieńczające całość, a nie robiące nam w głowie przeciąg.

Jeśli chodzi o minusy "Świateł września" to są to wcześniej wymienione wady jak schematyczność i chaos i gubienie się w wątkach. Mimo wszystko atmosfera grozy i tajemnica fabrykanta zabawek to niezła powieść na wieczór. Myślę, że ten styl i klimat potrafią wynagrodzić kilka niedociągnięć. Jeśli podczas czytania nie można się oderwać i nie ogarnia nas nuda, to chyba nie ma się do czynienia ze zwykłym czytadłem.

Podsumowując: "Światła września" jest dla mnie bardzo dobrą książką, która z całą pewnością nada się na lekturę nad morzem, ale i wieczorem w swoim ulubionym fotelu ;) Mimo drobnej schematyczności jest to najlepsza część "trylogii dla młodzieży"  i z całą pewnością Zafon będzie stałym bywalcem na moim regale. Dla spragnionych dreszczyku i tajemnic będzie to świetna książka. Jeśli nie masz ochoty na młodzieżówkę starego typu, nie polecam, ale spróbować zawsze można. 

Moja ocena 8/10

17 komentarzy:

  1. Uwielbiam powieści Carlosa! Mam je wszystkie. Światła września bardzo miło wspominam i na pewno jeszcze do nich wrócę, ale nie podoba mi się fakt, że coś nazwane "serią" nie ma najmniejszego nawet związku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to mnie zastanawia. Niby trylogia, podobny klimat, ale trzy różne historie.

      Usuń
  2. Niezbyt przepadam za twórczością Zafona. Miałam dwa nieudane podejścia podczas czytania ,,Gry anioła'', dlatego na razie nie zamierzam kontynuować przygody z tym autorem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę książkę i na początku byłam nią zachwycona. Teraz jednak, patrząc z perspektywy czasu, wydaje mi się ona dosyć przeciętna. Mimo wszystko przyjemnie można spędzić z nią czas. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam twórczość Zafona. "Światła września" również mi się ogromnie podobały, autor po raz kolejny mnie nie zawiódł :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciągle sobie obiecuję, że sięgnę po tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zacznę od tego, że "Światła września", "Pałac Północy" i "Książę Mgły" nie tworzą żadnej serii czy trylogii. Nie są z sobą zupełnie powiązane. Po prostu wydali je w podobny sposób i tyle. To tak na marginesie.
    Co do książki to podobała mi się z trzech wyżej wymienionych najmniej, ale i tak bardzo ją lubię. Zafón jest świetnym pisarzem. Kocham klimat tej powieści: tajemniczy, groźny. Pamiętam, że czytałam tę książkę pod ławką na matematyce i akurat w momencie, gdy Ismael i Irene siedzieli w grocie i mogli umrzeć, ksiądz (mam matematykę z księdzem) ubrany na czarno, stanął za mną i o coś mnie zapytał. Przestraszyłam się, podskoczyłam w miejscu i cała klasa miała ubaw xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że trylogia ta nie jest trylogią, jest może i trafna, ale co w takim razie znaczy ta strona? http://www.carlosruizzafon.com/novelas/la-trilogia-de-la-niebla.php?idioma=en

      Usuń
    2. To o innej trylogii tego autora, trylogii o "Cmentarzu Zapomnianych Książek", w której skład wchodzą: "Więzień nieba", "Cień wiatru" i "Gra anioła" ;)

      Usuń
  7. Ostatnio zawiodłam się na "Marinie", ale ogólnie Zafona lubię, a "Światła września" posiadam, więc przeczytam z pewnością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawiodłaś się na "Marinie"? Kurcze, ja byłam nią wręcz oczarowana ;)

      Usuń
    2. Marina z tego wszystkiego była najlepsza.

      Usuń
  8. Czytałam tylko 'Książe Mgły' tego autora. Ksiażka i styl pisania pisarza bardzo mi się spodobał. Chetnie przeczytam proponowaną przez ciebie książke.

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest jedyna książka z powieści Zafona, którą posiadam, czytałam też inne książki tego autora i chyba ta najmniej mi się spodobała, ale nie mówię, że jest zła. Jest fajna i jeszcze do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chyba jestem jakiś dziwny, bo mnie podobała się najbardziej pierwsza część, uważana przez wszystkich za najsłabszą, a ta jakimś dziwnym trafem zupełnie mnie nie zachwyciła. Nawet styl, który zawsze chwaliłem, tym razem do mnie nie trafił. Nie wiem czemu, może sięgnąłem po nią w złym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo cenię sobie twórczość Zafóna, przeczytałam już prawie wszystko co jest dostępne n rynku, oprócz "Gry anioła". Czekam na kolejne jego powieści. A w cały cykl młodzieżowy chętnie zagłębiłabym się jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zafón to mój ulubiony pisarz, ale tej książki jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń