Carlos Ruiz Zafon - Pałac północy

Kalkuta 1932 roku. Ben, wychowanek sierocińca St. Patrick's niedługo skończy szesnaście lat,  co oznacza opuszczenie placówki i rozpoczęcie dorosłego życia, a co za tym idzie, pożegnanie się z przyjaciółmi. Chowbar Societa, tajne stowarzyszenie, do którego należy Ben, spotykająca się  co tydzień w równie tajnej kryjówce o północy, zostanie rozwiązane tego samego dnia.  Tak więc paczka przyjaciół postanowiła, aby to ostatnie spotkanie było wyjątkowe i na zawsze pozostało w ich pamięci.

O północy Isobel, Ian, Seth, Michael, Siraj, Roshan i Ben oczywiście byli już gotowi do wymknięcia się z przytułku, ale chłopak dostrzegłszy dziewczynkę czekającą przed gabinetem  Carvera - założyciela domu dziecka na chwilę zapomina o Pałacu Północy. Dziewczyna nie była z przytułku, ciekawe więc co tam robiła, zwłaszcza o tak dziwnej porze. Mimo nalegań przyjaciół, Ben postanawia zaprosić Sheere na spotkanie. Nie ma co ukrywać, młoda mieszkanka Indii wpadła mu w oko. 

Spotkanie w Pałacu północy zazwyczaj polegały na opowiadaniu dziwnych, strasznych, zabawnych czy szokujących historii. Im ciekawsze tym lepsze. Jako, że Sheere była na swoim pierwszym i zarazem ostatnim spotkaniu Chowbar Society, poproszono, aby jako pierwsza opowiedziała historię. Dziewczyna powiedziała, że podróżuje po kraju ze swoją babcią. Nigdzie nie są dłużej niż dwa tygodnie, gdyż jej opiekunka panicznie się boi, ale nie chce powiedzieć czego konkretnie. Mówi, że robi to dla jej dobra. Jedynymi rzeczami, jakimi podzieliła się z wnuczką, były opowieści o jej ojcu, który ponoć był wielkim człowiekiem. Sheere niestety nie było dane poznać swoich rodziców. Oboje zginęli w tragicznych okolicznościach, gdy była niemowlęciem. Ale Sheere znalazła w domu babci notatki swojego ojca. Mimo, że go nie znała, to wiedziała, że był kochającym i mądrym człowiekiem, właśnie dzięki tym notatkom. Znalazła też wzmiankę, że miał on kiedyś dom w Kalkucie i największym marzeniem dziewczynki jest go odnaleźć.

Poruszeni historią dziewczynki członkowie Chowbar Society postanawiają pomóc Sheere odnaleźć dom inżyniera. Będzie to świetna przygoda i uroczyste zamknięcie jednego z etapów życia.  Jest tylko pewien problem. Dzieci nie wiedzą, że węszenie w okół tajemniczej śmierci rodziców Sheere to proszenie się o kłopoty. Wiele niewyjaśnionych zdarzeń miało miejsce w Kalkucie, ale to, co wydarzyło się szesnaście lat temu, jest prawdopodobnie najczarniejszą kartą w historii miasta. Nie dziwota, że babcia Sheere nieustannie ucieka w obawie... no właśnie, przed czym? A raczej, przed kim? Czy uda się to odkryć młodym detektywom?

"Pałac północy" to druga po "Księciu mgły" książka Zafona. Jeśli czytaliście moją poprzednią recenzję, która dotyczy wcześniej wymienionej powieści, czeka was miła niespodzianka. O tyle jak "Książę mgły" wydał mi się raczej uciętym w połowie opowiadaniem, gdzie (uwaga spojler!) autor umieszcza postać tylko po to, aby ją uśmiercić... o tyle "Pałac północy" to już inna historia. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu. Ale wszystko po kolei.

Fabuła opowiada o grupce dzieciaków mieszkających w domu dziecka. Każdy ma inny charakter, sposób bycia i historię, ale to nie przeszkadza im w zawarciu silnej przyjaźni. Założyli tajne stowarzyszeni, które spotyka się raz w tygodniu o północy, w tajnej kryjówce. Ale każdy niebawem pójdzie w świat, tak więc szesnaste urodziny będą zarówno dniem pełnym szczęścia jak i niepokoju czy smutku. Jednak każdy z przyjaciół zapomina o czekających na nich w przyszłości obowiązkach i trudnych wyborach, gdyż poznają nową dziewczynkę, której historia rodziny jest równie tajemnicza co tragiczna. Wtedy akcja nabiera tępa, a fabuła dzieli się na kilka wątków, które później splatają się w jedną całość. 

Myślę że  "Pałac północy" jest lepiej przemyślaną książką niż "Książę mgły", czytelnik wręcz drży na myśl co go czeka w następnych rozdziałach. Fabuła ma wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji, a historia młodych detektywów z Kalkuty ma  nie tyle nauczyć, co przypomnieć wartość miłości, przyjaźni, wierności czy zrozumienia dla cierpienia innych i wyrozumiałości. Książka nie jest napisana chronologicznie. Wpierw mamy zarys wydarzeń z wczesnego dzieciństwa dwóch głównych bohaterów - tj. Sheere i Bena. Później spotykamy ich już jako nastolatków. W książce jest wiele retrospekcji, ale nie męczą one, ani nie wydają się wymuszone. Jak już pisałam, fabuła jest ciekawa i mimo wielu wątków, wszystko jest czytelne.

Ben - jeden z głównych bohaterów, jest chłopcem w gorącej wodzie kąpany, podejmuje pochopne decyzje i często przecenia swoje możliwości. Ale jego troska o przyjaciół, odwaga i determinacja biorą górę gdy grozi im niebezpieczeństwo, tak więc jest to bohater z krwi i kości. Taki, z którym można się utożsamić. Ma wzloty i upadki. Błędy stara się naprawiać. Natomiast Sheere jest trochę bardziej wrażliwa, ale równie zdeterminowana co Ben. Trudno ją do czegoś przekonać, ale jak już komuś zaufa lub w coś uwierzy, to tak szybko nie odpuści. Jest przyjazna i szybko nawiązuje kontakty. Natomiast inne postacie są  raczej schematyczne, ale nie drażni to aż tak bardzo. Wiedziałam już czego się spodziewać po  "Księciu mgły". Żeby najlepiej opisać innych członków Chowbar Society... Powiedzmy, że jest to typowa grupka nastolatków. Mamy jednego mięśniaka, chodzącą encyklopedię, artystę, kogoś bezbarwnego, nie wyróżniającego się w żaden sposób no i oczywiście bohatera działającego solo. To tak w skrócie o Chowbar Sociecie.

Styl autora jest jak dla mnie bajeczny. Płynność, z jaką potrafi przejść z jednego tematu na drugi, barwne opisy i bogate słownictwo są jak dla mnie przykładem dla początkujących twórców.Na prawdę, nie trzeba nawpychać do książki "złotych myśli", bluźnierstw, slangu i wątku miłosnego, żeby przyciągnąć młodego odbiorcę. Czasami mniej, znaczy więcej. Dodatkowo  dzisiejszej literaturze młodzieżowej zbytnio zawraca się głowę formą a nie patrzy na treść. Co z tego, że mam fikuśną okładkę, niecodzienną czcionkę czy masę obrazków, kiedy historia jest nudna jak flaki z olejem? Nawet ja napisałabym historyjkę miłosną z wampirem, wilkołakiem, centaurem, elfem czy choćby kotem z kurzu w roli głównej. Zafon to taki powrót do przeszłości, kiedy książki młodzieżowe przekazywały jeszcze jakieś wartości z wyjątkiem "miłość jest najważniejsza".

Podsumowując: "Pałac północy" jest jak dla mnie o wiele lepszą książką niż "Książę mgły", ale nie jest to też arcydzieło. To o czym pisałam wcześniej jest jak najbardziej prawdą, ale nie oceniałabym jej maksymalnie. Jest w niej troszkę schematów, niektóre wątki są bardziej ciekawe inne mniej. Ogólnie rzecz biorąc, wielka trójka, tzn. Fabuła, Styl i Bohaterowie, wypadają bardzo dobrze. Książka wywołuje dreszczyk emocji, ale trzeba pamiętać, że jest to powieść raczej przeznaczona dla młodszego czytelnika. Oczywiście, przeczytać może każdy, ale nie spodziewałabym się horroru czy zagadki w stylu Sherlocka Holmesa. Jeśli jest się zainteresowanym literaturą młodzieżową, ale wymaga się czegoś więcej niż pustej historii miłosnej, polecam. Jeśli natomiast wyrosło się już w książek o wiernej grupce przyjaciół stawiającej razem czoła niebezpieczeństwu, to radzę podejść z przymrożeniem oka.

Moja ocena 7/10

13 komentarzy:

  1. Mnie również "Pałac Północy" przypadł do gustu bardziej niż "Książę Mgły", choć obydwie książki cenię sobie wysoko ;) W "Pałacu" podobały mi się zwłaszcza rozdziały z pamiętnika Iana

    OdpowiedzUsuń
  2. ,,Pałac Północy'' był pierwszą książką Zafóna, jaką przeczytałam i też bardziej mi się podobał od przeczytanego już później ,,Księcia Mgły''. Jak dla mnie ,,Pałac...'' był naprawdę fajną lekturą na wieczór :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też moją pierwszą lekturą Zafóna był "Pałac" i zakochałam się od tego czasu w prozie autora :) Co do recenzji to mogę się z Tobą zgodzić, a określenie, że styl Zafóna jest bajeczny jest prawdą :) Pozdrawiam :)"

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciągle sobie obiecuję, że przeczytam jakąś książkę teggo autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam tego pisarza, ale jak do tej pory przeczytałam tylko jego jedną książke. Chetnie bym przeczytala recenzowana przez ciebie pozycje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam "Księcia Mgły" i właśnie kończę "Światła września". Na pewno sięgnę także po "Pałac północy", bo przeglądałam tę lekturę i zainteresowała mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie przeczytam:) Na razie czytałam "Księcia Mgły", ale styl autora bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem co w tym jest, książki nie są rewelacyjne, aczkolwiek cieszą się wielką popularnością. Chyb muszę przekonać się o tym na własnej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze kilka książek Zafona przede mną, w tym właśnie ta. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja całą młodzieżową serię Zafona darzę dużą sympatią. w końcu muszę też sięgnąć po Cień Wiatru.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam serdecznie
    Chciałabym przedstawić dwa konkursiki, może akurat nagrody przypadną komuś do gustu i zechce wziąć w nich udział...
    Jeden z nich to mega konkurs książkowy gdzie zwycięzców będzie aż 19, a nagrodami są przeróżne książki, zarówno literatura kobieca, fantasy, poradniki... Do koloru do wyboru :)
    W drugim konkursie natomiast do wygrania jest zestaw czterech kubeczków, ale nie byle jakich... Są to kubki muminkowe z cytatami...Z pewnością znajdzie się wielu fanów tej bajeczki wiec tym bardziej polecam :)
    Nie chciałabym nadużywać gościnności i linków nie zostawię, ale jeżeli ktoś byłby zainteresowany to zapraszam na mój profil, a tam znajdziecie Babylandię oraz Książeczki synka i córeczki, a w nich po boku są banerki i tak traficie na dany konkursik :)
    Z góry chciałabym ogromnie przeprosić za spam, wiem że pewnie wiele z Was ma już dość takich autopromocji, ale mimo wszystko spróbuję szczęścia i mam nadzieję, że znajdą się chętni na takie fajne nagrody :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie zapoznam się z twórczością tego autora:)

    OdpowiedzUsuń
  13. "Pałac Północy" czytałam dawno i bardzo mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń