Karen Marie Moning - Kroniki Mac O'Connor

Zaczęły się wakacje. Najnowszy telefon, różowy lakier do paznokci, dobra muzyka i koktajl z parasleczką... czego więcej można chcieć w ten czas, będąc nastolatką? MacKayla Lane, w skrócie Mac, zdecydowanie należy do tych dziewcząt, którym się z życiu poszczęściło. Ale nie zdaje sobie sprawy, że jej przeznaczenie jest zupełnie inne niż ciche życie w małym miasteczku na wybrzeży Stanów. Szok, który niebawem przeżyje odwróci jej świat do góry nogami i zniszczy jej sielskie życie. Już nic nigdy nie będzie takie samo... 

Mac, siedząc sobie spokojnie nad basenem i czekając na powrót rodziców, rozmyśla o swojej siostrze Alinie. Wyjechała na studia do Irlandii. Stale się kontaktowały, ale od jakiegoś czasu nie słyszała wieści na jej temat. Kilka dni później ona, i jej rodzice doznają szoku. Otrzymują telefon od Irlandzkiej policji. Alina nie żyje. Jej zmasakrowane ciało znaleziono w rowie przy jednej z opuszczonych uliczek. Jakby rzuciło się na nią jakieś zwierze. Śledztwo przerwano, gdyż nie znaleziono żadnych poszlak i uznano to za nieszczęśliwy wypadek. Ale Mac twierdzi inaczej. Jej siostra nie należała do osób szlajających się nocą po ulicach. Dziewczyna była przekonana, że policja po prostu sobie odpuściła, a morderca jej siostry chodzi wolno po ulicach Dublina. 

Mac, mimo ostrzeżeń rodziców, i zaklinania, aby została w domu, wylatuje najbliższym kursem do Irlandii, czym doprowadza ich do rozpaczy. Wynajmuje pokój w motelu i zabiera się do dzieła. Jej odkrycia okazują się być wstrząsające. Ona i Alina były, do niedawna, najbliższymi sobie osobami. Nie miały przed sobą żadnych tajemnic. Ale gdy Mac zbierała informacje o swojej siostrze okazało się, że była kompletnie obcą osobą. Nie chodziła na uczelnie prawie w ogóle, szwendała się po pubach z nieznajomymi. Mac nie wiedziała co o tym myśleć. Trafiła nawet na nagranie, na  którym jej siostra kazała Mac znaleźć i zniszczyć Sinsar Dubh...  czymkolwiek to jest.
 
Poszukiwania Mac zakłócił jednak pewien mężczyzna, na którego natknęła się na drugi dzień po przyjeździe. Nazywa się Jericho Barrons i wyraźnie dał dzieczynie do zrozumienia, że Dublin to nie miejsce dla różowych, delikatnych księżniczek. Gdy, wstąpiwszy do jego księgarni, zapytała kasjerkę Fionę o  Sinsar Dubh, ta zawołała Barronsa. Barrons ostrzegł ją, żeby nie wtykała nosa w sprawy, których nie rozumie. Kazał znikać z Irlandii, póki jeszcze żyje. Mac puściła to mimo uszu i dalej poszukiwała dziennika Aliny. Napotkała się na kilka niepokojących zjawisk. Dublin zaczął ją coraz bardziej przerażać. Mroczne uliczki, paraliżujące strachem cienie snujące się w ciemnościach...

Widząc nieporadność swojej nowej znajomej mężczyzna zaproponował jej układ: w zamian za pomoc w poszukiwaniu magicznych artefaktów elfów, on wprowadzi ją w ten mroczny świat i będzie chronił przed niebezpieczeństwem. To jedyna szansa na odnalezienie mordercy Aliny... kto wie, może nie był nim człowiek, a właśnie elf? Jericho Barrons skrywa wiele tajemnic. Mac nie wie kim jest, podejrzewa nawet, że nie jest człowiekiem. Jedyne co zdążyła zauważyć to to, że jest oschły, brutalny, przebiegły. Mimo, że ze sobą pracują, nigdy nie użył jej imienia. Ma również obsesję na punkcje poszukiwanej przez Mac Sinsar Dubh, która okazuje się być księgą mrocznej magii Elfów cieszącą się w półświatku magicznym większą popularnością niż sądziła.

Mac wstępuję w mroczny świat czarów, Elfów i czyhającego za każdym rogiem niebezpieczeństwa. Trudno rozpoznać kłamcę. Dziewczyna musi z różowej księżniczki zmienić się w wojownika, dla siostry, która skrywała więcej tajemnic niż myślała. Musi wykazać się ogromną siłą, aby zdobyć odpowiedzi na coraz bardziej mnożące się pytania. I w końcu, musi uważać, aby nie przypłacić życiem swojego wścibstwa.

Pierwsze dwa tomy Dzienników Mac O'Connor "Mroczne szaleństwo" i "Krwawe szaleństwo" dostałam w strefie przecen za 10 zł sztuka. Pomyślałam... czemu nie. Okładka znajoma, poza tym tania książka to coś czego mi trzeba, mając na liście priorytetów same grube tomiszcza. Przygarnęłam owe dwie powieści i niedługi czas po zakupie zaczęłam czytać. Jak wrażenia? Czy popularne dość Kroniki Mac O'Connor zrobiły na mnie wrażenie?

Zacznę może od faktu, że recenzja dotyczy całej pięciotomowej serii. Na polskim rynku ukazały się dopiero trzy części, więc ostatnie dwa przeczytałam w formie pdf. Z tego co wiem, seria ta ma być wzbogacona o dodatkowe dwa tomy niebawem.

Wracając do treści. Główna bohaterka, jaką jest MacKayla Lane, jest trochę niedojrzałą, dwudziestodwuletnią dziewczyną. Ma lekkiego fioła na punkcie różowego koloru, a zwłaszcza różowego lakieru do paznokci. Myślę, że jest odrobinę przerysowana, ale nie raziło to aż tak bardzo. Przede wszystkim dlatego, że została wychowana przez rodziców nie tolerujących bluźnierstw i sprzeciwu. Mac, Alina i ich rodzice bardzo się kochali, ale dziewczęta miały wyznaczone granice. Myślę, że ta naiwność sprawiała, że czasami zachowanie bohaterki drażniło. Niby stara się być odważna i buntownicza, ale za każdym razem ulega albo się chowa. Mimo wszystko, nie oceniałabym Mac jako typowy przykład głupiej blondynki. Jest pogodną, jak określał ją Barrons, tęczową dziewczynką. Do tej pory, w jej życiu było dużo światła i radości więc trudno było jej się przystosować do mroków Dublina. Myślę, że autorce chodziło o ukazanie kontrastu: dobro-zło, światło-mrok itd. Może pierwsze kroki postaci w zostaniu twardzielką są nieudolne, ale po pewnym czasie dziewczyna nie jest już taka, jaką była przed śmiercią jej siostry. Praca z Barronsem zahartowała ją na tyle, aby odkryć w sobie prawdziwą siłę.

Fabuła ma jakiś pomysł... Przyznam, że do tej pory nie czytałam paranormal romance o Elfach... dziwne. Mimo dynamicznej akcji i wyrazistych bohaterów (każdy ma fioła w inną stronę) widać w serii pewną cykliczność. Jedno z pary Mac/Barrons jest na granicy śmierci, a drugie go ratuje. (Zazwyczaj Barrons ratuje Mac.) Kiedy się wydaje, że to już koniec, wszystko wracało do normy. Powtórzyło się to chyba z pięć razy... raz na każdą część. Nie działa to na korzyść serii. Każdy tom ma taki sam punkt kulminacyjny, co sprawia, że przestaje on być wstrząsający i trzymający w napięciu. Jednak drugą stroną medalu jest to, że zakończenie czwartego tomu właśnie w taki sposób... rozdarło mi serce. Dlaczego coś co do tej pory mnie irytowało i wzbudziło we mnie skrajne emocje? Przeczytajcie sami ;) 

Książki może nie jest dziełem sztuki pod względem stylu autorki. Wypada raczej przeciętnie, jeśli nie słabo. Przynajmniej pierwsze dwa tomy. Warsztat pisarki znacznie się poprawił i sądzę, co rzadko się zdarza, że ostatni tom jest zdecydowanie najlepszy! Seria ma "to coś", co mimo początkowego zniechęcenia przeciętnością, wciąga do tego stopnia, że pobierasz pdf, jak było w moim przypadku ;) Akcja się rozwija i świat mrocznych tajemnic Dublina wciąga coraz bardziej. Chce się poznać dalsze losy Mac i mroczne tajemnice Barronsa.

Teraz wyjaśnię może pewną nieścisłość. Seria Kronik jest paranormal romance. I faktycznie, znajduje się w nich wątek miłosny. Różni się on jednak od "zmierzchowego". Ne jest typowy - cukierkowy, czy przytłaczający fabułę i tym samym, psującym całą książkę. Wątek miłosny można trochę porównać do tego z serii "Nocna Łowczyni". Jest mroczny, tajemniczy, powoli się rozwija i przyczynia się do wzrostu napięcia podczas czytania. Prawdziwe uczucie między bohaterami widać dopiero w ostatnim tomie, co niejako zwieńcza całość :) Tak więc nie liczcie na cukierkowe szeptanie do ucha czy wręczanie kwiatków, bo w Kronikach Mac O'Connor, wątek miłosny jest zdecydowanie bardziej "brutalny" niż w innych paranormalach, czy książkach dla nastolatek.

Ostatni tom, jak wspomniałam wcześniej, jest najlepszy ze wszystkich. Przynajmniej dla mnie. Autorka przemyślała zakończenie. Czuje się,  że wszystko jest tak jak powinno. Bohaterka się zmieniła, a styl autorki znacznie poprawił. Epilog był wisienką na torcie, gdyż nie wprawiał w frustracje. Wszystko stało się jasne, że tak ujmę ;) 

Na końcu dodam, że każda książka zawiera spis bohaterów i pojęć zawartych w powieści. Są to kartki z dziennika/słowniczka Mac, do którego możemy się cofnąć, gdybyśmy coś pominęli lub nie zrozumieli od razu. Dobry pomysł, gdyby miedzy jednym a drugim tomem zrobiłoby się przerwę. Zawsze można zerknąć i sobie przypomnieć.

Podsumowując: Kroniki Mac O'Connor nie wypadły najgorzej. Mimo trochę naiwnej, dziecinnej bohaterki i rozwijającego się dopiero stylu autorki, seria książek przypadła mi do gustu. Mroczny świat elfiej magii  nie był naciągany i kiczowaty. Może mało przerażający czy wywołujący dreszcze, ale czuć ten klimat i aurę tajemniczości. Akcja jest dynamiczna. Fabuła ciekawa, ale troszkę w niej schematów i czasami się powtarza. Nie jest to jednak wielki grzech przy dłuższych seriach tego gatunku, a raczej chleb powszedni. Wątek miłosny nie przytłacza, a jak dla mnie stanowi on spory plus. Nie jest cukierkowy, ani oklepany. Stanowi dopełniający całość, dodatek. Polecam miłośnikom książek z gatunku Paranormal romance, osobom, którym gatunek ten się trochę znudził i szukają w nim czegoś nowego, oraz poszukującym lekkiej, wzbudzającej silne emocje lektury. Myślę, ze na zakończenie wakacji będzie w sam raz :) Może Kroniki Mac O'Connor nie są serią wybitną, ale na nudny wieczór nadadzą się idealnie. 
                                                                       Moja ocena 8/10



Uff... ale się rozpisałam... ;)

10 komentarzy:

  1. Brzmi kusząco. Trzeci tom naprawdę mi się podobała. Widać, że autorka dopiero się rozkręca :D Jednak z czytaniem kolejnych, poczekam na polskie wydania :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam dwie części, potem myślałam, żeby zabrać się za kolejne części po angielsku, ale jakoś mi się odechciało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpycha mnie paranormal romance, byc moze kiedys przeczytam, ale póki co jednak nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawie opisana fabuła, spodobała mi się , chociaż podchodzę z rezerwą do książek o elfach, może kiedyś się skuszę, a teraz zapraszam do mnie na rozdanie:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym, żeby wydali tę serię w całości - póki co mam w planach, ale zakończyć czytanie po dwóch tomach... trochę kiepsko :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Według mnie książka jest średnia, może to przez przesycenie paranormal romanse?

    OdpowiedzUsuń
  7. Za wszelkie serie w najbliższym czasie podziękuję :) Mam ochotę na książki z początkiem i zakończeniem zawartym w jednym tomie :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie - blog ubogacam o krótkie vlogi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak samo zaczęłam :) dwie pierwsze części za grosze na wyprzedaży i teraz chce więcej. Może nie porywa, ale na codzień w autobusie się sprawdza ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. pierwszy om kupiłam przez przypadek, po prostu gdzieś mi się rzuciła w oczy i spodobało mi się :)

    OdpowiedzUsuń