John Verdon - Złe towarzystwo

Dave Gurney, nowojorski detektyw na emeryturze, postanawia wraz z żoną przeprowadzić się do nowego domu, i spędzać czas na łonie natury. Kiedy w końcu otrząsną się po ostatniej zagadce, podczas której mógł zginąć i narazić swoją rodzinę na niebezpieczeństwo, otrzymał telefon. Zadzwonił do niego jego deczko namolny i wulgarny przyjaciel z policji, Jach Hardwick z ciekawą propozycją. Opowiedział mu historię bogatej, rozkapryszonej kobiety, mającej wyjść za równie bogatego psychologa, która ginie przez pozbawienie głowy podczas własnego wesela. Jej bezgłowe ciało odnaleziono w domku meksykańskiego ogrodnika, na terenie, na którym odbywało się wesele.  

Poszukiwania owego meksykańskiego ogrodnika trwają już od czterech miesięcy i rozwścieczona bezradnością matka denatki  poprosiła o pomoc. Herdwick polecił jej właśnie Gurney'a. Dave był trochę rozdarty. Był bowiem mężczyzną lubiący zagadki, tajemnice nie możliwe do rozwikłania, ale obiecał Madeleine (jego żonie), że już więcej nie wróci do pracy. Ostatecznie zgodził się na konsultacje z matką Julii.

Dave, zapewniony, że otrzyma za pomoc tyle pieniędzy ile zechce i dzięki możliwości pracowania solo, postanowił przyjąć propozycję. Ale żeby udobruchać żonę, postanowił zajmować się sprawą jedynie przez dwa tygodnie. Szybko jednak okazuje się , że zagadka ma o wiele więcej warstw niż początkowo zakładano. Niebotycznie bogaty lekarz, kapryśna Julia, szkoła dla trudnej młodzieży skrywająca więcej niż chce wyjawić.... No i oczywiście meksykański ogrodnik. W tej układance brakuje wielu elementów, ale nikt nie jest chętny, aby ujawnić prawdę. Świat bogaczy skrywa wiele tajemnic. Nagrania z wesela są jednoznaczne. Maczeta pozostawiona w lesie bez wątpliwości jest narzędziem zbrodni. Niestety wiele faktów się wyklucza. Całą sprawa przypomina zardzewiały mechanizm.

Czy Dave da radę rozwikłać zagadkę mrocznej żądzy bogatego świata w dwa tygodnie? Kim jest owy ogrodnik, który w rok zmienił się ze zwykłego służącego w osobistego asystenta psychologa? I dlaczego Julia zginęła w dzień własnego ślubu? Dave Gurney przekona się, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje.

"Złe towarzystwo" jest drugą książką Johna Verdona. Jego poprzednia powieść "Wyliczanka" wywarła na mnie całkiem dobre wrażenie, tak więc od razu, gdy ujrzałam "Złe towarzystwo" na wystawie księgarni, kupiłam ją i zaczęłam czytać. Jaki efekt? 

"Wyliczanka" była debiutem Verdona, tak więc miała sporo niedociągnięć. Styl lekko kulał, opisy przeciągały się w nieskończoność, książka była troszkę "wypchana"  uzupełniaczami spowalniającymi akcję. Mimo wszystko fabuła była przemyślana, przez co autor zyskał moją sympatię. Co ze "Złym towarzystwem"? Książka napisana jest w podobny sposób. Autor od razy przechodzi do rzeczy. Nie ma długich wstępów, wspominania historii z poprzedniego tomu, ani tym podobnych spraw. Czytelnik szybko zapoznaje się z historią Julii i rozpoczyna się śledztwo.

Dave Gurney przypadł mi do gustu jako detektyw. Nie jest nieomylnym superbohaterem. Też potyka się i popełnia błędy. Ma jednak głowę na karku i dwa razy przemyśli zanim coś powie czy zrobi. W końcu postawił przed sobą zadanie rozwiązania zagadki w dwa tygodnie, kiedy policja boryka się z problemem już od ponad trzech miesięcy. Dave ma wady. Główną jest niestety brak zainteresowania życiem rodzinnym. To typowy, nie umiejący się rozluźnić pracoholik. Zapomina o bożym świecie, kiedy tylko dostaje nową zagadkę do rozwiązania. Jego żona nie jest z tego zbytnio zadowolona, zapomina o spotkaniach, kolacji, siedzi do późna nad papierami i przede wszystkim nie może  końcu odejść na emeryturę. Jako, że główny bohater ma kilka wad robi się bardziej realistyczny. Jak wspomniałam wcześniej, nie jest superbohaterem, przez co łatwiej się z nim utożsamić.

Styl autora ma jeszcze kilka wad. Wciąż da się wyczuć, że książka wyszła spod pióra początkującego pisarza, ale jest lepiej niż poprzednio. Po kilku rozdziałach mroczny świat bogaczy wciągał mnie coraz bardziej. Mimo tego, że powieść ma ponad sześćset stron, czyta się szybko i równie szybko kończy. 

Nie jest to jednak  thriller z górnej półki, z całą pewnością nie jest to arcydzieło. Zakończenie... nie było zbyt nieprzewidywalne i brakowało tego elementu zaskoczenia, czegoś, co na sam koniec mną wstrząśnie. Pomysł na fabułę był ciekawy, nie ukrywam, ale brakowało zwrotów akcji. Naprawdę zaskoczona byłam może ze dwa razy.

A propos fabuły. Porusza dość... drastyczną tematykę. Muszę przyznać, że osoby o lżejszych nerwach mogą uznać pewne fragmenty za odrażające. Książka porusza temat niemoralnego wręcz bogactwa, mrocznych, nie możliwych do zaspokojenia żądz i zepsucia.  Tak więc, czytacie na własną odpowiedzialność ;)

Podsumowując:  "Złe towarzystwo" jest ciekawą, poruszającą trudną tematykę, powieścią. Przemyślany pomysł na fabułę nieco zepsuło mało pomysłowe zakończenie, ale postać głównego bohatera i szybka akcja rekompensują straty. Jak na drugą książkę początkującego pisarza widzę sporą poprawę w stylu, ale nadal da się wyczuć, że autor nie ma jeszcze takiej wprawy jak "starzy wyjadacze" ;) Jeśli ktoś nie czytał "Wyliczanki", może śmiało zacząć od tego tomu, obie historie są bowiem zupełnie różnymi historiami. Książki Johna Verdona polecam głównie osobom rozpoczynającym przygodę z thrillerem. Dla mnie jest to dobra powieść na letnie popołudnie, która co prawda nie jest wygórowana lekturą, ale miło można spędzić przy niej czas.
                                                                      

Moja ocena 7/10

8 komentarzy:

  1. Oj, wydaje mi się że należę do tych osób które uznały by tę książkę za odrażającą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś będę miała okazję przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. "wyliczanka" zrobiła na mnie pozytywne wrażenie :) na tę książkę poluję w bibliotece :) bardzo chętnie się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie pozycje to dla mnie istna gratka. Musze przeczytać ;)
    Obserwuje, jezeli masz chec zrob to samo u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. + widze, że czytasz obecnie 'Pałac północy' Zafóna. Miałam kupić tę książke w Biedronce, ale wybrałam 'Gre Anioła'. Ciekawa jestem czy dobrze zrobiłam...

    OdpowiedzUsuń
  6. Za oknem słoneczko, więc na razie preferuję coś mniej mrocznego, ale jesienią czemu nie :)Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie czytuje thrillerów, ale jeśli kiedyś zmienię swój profil czytelniczy, z chęcią rzucę oko na dzieła Verdona ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się :) Z chęcią bym przeczytała :) Pozdrawiam
    http://ksiazkowa-fantazja.blogspot.com/ zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń