Simone D'Erigny - Śmierć na życzenie

Czy można zabić kogoś jedynie życząc mu śmierci? Czy czysta nienawiść może zatrzymać serce? Takie pytania postawił sobie uczony Silas Lorrain nadając niezwykłe okoliczności śmierci swojego pomocnika.

Pewnego dnia, gdy jego pracownik Lempereur odmówił Silasowi  pomocy, ten wypędził go z pracowni. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że dokładnie w chwili, gdy Doktor życzył mu śmierci serce jego stanęło. Baz żadnej przyczyny. Jak stał tak upadł i zmarł. Uczony przeraził się na myśl, że istnieć może jakaś siła  nadprzyrodzona. Zdrowy rozsądek nakazał mu nie popadać w paranoję i najpierw zbadać to dziwne zjawisko. Wyniki okazały się niesamowite. W klinice doktora umierało coraz więcej ludzi. Prasa nie przepuściła takiej okazji. Zarzuciła Silasowi, że przeprowadza niezgodne z prawem eksperymenty i nie dba o życie i zdrowie pacjentów. Lorrain nie przejął się artykułami brukowców... co później mogło okazać się dla niego zgubne.

Silas miał pewnego przyjaciela, którego szanował pod względem osiągnięć naukowych, jednakże gardził jego rozwiązłością i licznymi romansami. Profesor Renouard znany był z zapraszania na cotygodniowe herbatni coraz to nowe znajome. Żona Silasa, Nana bardzo lubiła profesora, w ostatnim spotkaniu również brała udział, co doktorowi bardzo się nie spodobało. Pokłócił się z żoną i zabronił kategorycznie spotykać się z Profesorem. 

Niedługo potem Silas wybrał się w odwiedziny do Renouarda. Jednak po drodze, przypomniawszy sobie kłótnię z Naną, ogarnęła go złość. Uspokoił się szybko i gdy zapukał do drzwi Profesora skupił się jedynie na kwestiach naukowych. Do rezydencji wpuścił go służący i zaprowadził pod gabinet. Odczekawszy chwilę Silas wszedł do pracowni, lecz to co zobaczył przerosło jego oczekiwania. Profesor był martwy. Z jego piersi wystawał sztylet, głowa zaś była nienaturalnie przekrzywiona. Lorrain zadzwonił po swojego przyjaciela i jednocześnie śledczego - Ryszarda Barnesa. Gdy na miejscy był już on i policja rozpoczęło się śledztwo.

Wszystkie podejrzenia padają na Silasa. Służący nie wiedział że jego pan nie żyje, więc to, że Silas odkrył śmierć Profesora było dość podejrzane. Dodatkowo Lorraina wciąż męczy myśl, że jego życzenie wprawiło w ruch sztylet, którego przecież nawet nie dotknął...

Przed Barnesem trudne zadanie. Musi obronić niewinność przyjaciela, znaleźć morderce, który nie pozostawił żadnych śladów i zrobić to wszystko szybko, aby prasa i sąd nie wzięli spraw w swoje ręce. Ale teraz rodzi się pytanie, jeśli sprawca nie pozostawił śladów, czy była to kolejna śmierć na życzenie?

Książeczka, jaką jest ten francuski kryminał, ma format mniejszy niż A5 i zaledwie190 stron. Jednakże wiadomo, że starsze kryminały (ten ma około 20 lat) są lepsze, przynajmniej dla mnie, więc nie przejmowałam się rozmiarem i niemrawą okładką. Książeczkę tę dostałam dawno temu na tarkach książki w Łodzi zupełnie za darmo. Otrzymałam ją jak ulotkę :) Nie narzekam, spędziłam z nią całkiem przyjemny wieczór.

"Śmierć na życzenie" jest klasycznym kryminałem. Porównać go można do książek pani Christie. Różnią się stylem, ale schematy są podobne. Głównego wątku nic nie tłumi, akcja jest dynamiczna, fabuła ciekawa i przemyślana. Na pewno nie ma tu udziwnień, lejącej się krwi czy efektów specjalnych, którymi nie pogardziłoby filmy Hollywood. To dobry przykład książki, gdzie jest zagadka i śledczy, bez masy wątków pobocznych. Dawno nie czytałam kryminału, który wymagałby od czytelnika myślenia i zaangażowania. (Coraz częściej czytelnik ma podane na talerzu rozwiązanie zagadki, co mnie dość denerwuje. Zastanawiam się, czy autor wątpi w inteligencje czytelnika, czy też sam się pogubił i musi wcisnąć coś kontrowersyjnego. Równie irytujące jest to, że winnym czasami okazuje się osoba, o której w ogóle nie było mowy. W takich okolicznościach, żałuję, że przeczytałam te 300 stron, bo i tak nic nie wniosły do śledztwa.)   "Śmierć na życzenie" daje możliwość pogłówkowania, za co duży plus :)
  
Bohaterowie są zróżnicowani. Oczywiście podlegają pewnym schematom, nie da się ukryć, że niektóre ich zachowania były przewidywalne, jednakże zbytnio to nie przeszkadzało w odbiorze. Silas jest typowym zimnokrwistym naukowcem, Nana natomiast jest śmieszką i pogodną kobietą spędzająca czas w domu lub z przyjaciółkami. Mimo dużej różnicy między nimi bardzo się kochają, między innymi dlatego Silasa ogarnęła złość na myśl, ze spotyka się z Profesorem. Barnes jest detektywem, o którym niewiele się dowiadujemy. Autor nie zawraca głowy czytelnikowi życiorysem detektywa, przedstawia jedynie istotne fakty.

Akcja jest dynamiczna. Trudno, żeby było inaczej przy takiej ilości stron i wielu pytań. Dodatkowo pojawiają się nieoczekiwane zwroty akcji. Jedyne, co mam do zarzucenia tej książce, to to, że przewidziałam to, kim okaże się morderca. Co prawda dopiero pod koniec, jednakże przez to zabrakło tego napięcia w ostatnim rozdziale.

Podsumowując: Książka "Śmierć na życzenie" jest typowym kryminałem. Nie powala na kolana, nie sprawia, że czytelnik nie może się oderwać, nie szokuje ani nic z tych rzeczy. Jest raczej statyczny, szybko się czyta i pozostaje w pamięci. Czytelnik ma możliwość zabawienia się w detektywa co jak dla mnie jest dużym plusem :) Jeśli ktoś ma ochotę na klasyczny kryminał na jeden wieczór, polecam. Nie jest to jednak lektura obowiązkowa. "Śmierć na życzenie" to raczej pozycja dla miłośników gatunku. 

Moja ocena 7/10
 

4 komentarze:

  1. A to ciekawa historia! Kryminały kocham odkąd pamiętam. :) Dlatego historia śmierci pomocnika Silasa bardzo mnie ciekawy.:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro nie powala to szkoda mi czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kryminały są dobre o każdej porze dnia i nocy, więc sięgnę po tę książkę :)!

    OdpowiedzUsuń