John Marsden - Jutro 7 "Po drugiej stronie świtu" (Czyli wielki koniec wielkiej wojny)

To już rok od rozpoczęcia wojny. Przez ten czas grupka luźnych nastolatków zmieniła się nie do poznania. Nauczyli się podejmować trudne decyzje, zadbać o przetrwanie i walczyć o wolność. Niestety miało to też swoje minusy. Kompletnie zapomnieli co to współczucie, bez zastanowienia pociągali za spust, podkładali materiały wybuchowe, a niekiedy traktowali siebie samych jak wrogów. Wojna wydobywa z człowieka wszystko to co najgorsze. Ale jest nadzieja, że te cierpienia i niepokój wkrótce się skończą. Że zobaczą się z rodziną i wrócą do domu, by spróbować żyć tak jak wcześniej. Pułkownik Finley zapowiedział pojawianie się nowego członka drużyny Ellie. Miał on wyjaśnić jakie są plany na najbliższy czas.

Niedługo po komunikacie przyleciał wojskowy, który wyposażył drużynę w plecaki i skrzynie pełne jedzenia, broni i amunicji. Gdy zaczęło się zmierzchać, rozpalili ognisko i wysłuchali jego planu. Otóż Nowozelandzka armia szykuje D-day, tzn atakowanie wszystkimi dostępnymi siłami w jeden określony dzień, co ma skłonić wroga do wycofania się. Ale, żeby miało to zadziałać, atakować muszą wszyscy i uprzykrzać wrogowi życie kiedy tylko się da. Drużyna Ellie ma wysadzać strategiczne zabudowania w tym rejonie, zabijać, unieruchamiać maszyny itp. Ellie była jednocześnie podekscytowana i przerażona. Od dawna nic nie zrobili przez gromadkę dzikusów na głowie, ale ładowanie się z sam środek zabudowań...  to wyrok śmierci.

Wojskowy opuścił teren Piekła następnego dnia, zabierają ze sobą dzieciaki (prócz jednego, który, o ironio, był najbardziej uciążliwy). Ten malutki oddział Ellie miał dwa razy dziennie łączyć się z pułkownikiem Finley'em, który miał podać dokładną godzinę D-day lub odwoływać akcje o kolejne 12 godzin. Homer od dwóch dni słyszy ten sam komunikat "ananas", który oznaczał tę drugą opcję. Cała grupa siedziała jak na szpilkach, nie mogła siedzieć non stop w ukryciu, musieli coś zrobić a D-day mógł rozpocząć się w każdym momencie.

Czy akcja się powiedzie, czy jest to po prostu skazanie na śmierć lub pojmanie? Kiedy skończy się wojna i która strona pierwsza odpuści?

Cóż, to ostatni tom Jutra. Nie jest to dla mnie wybitna seria, ale pozostaje w pamięci. Pierwszy tom zaciekawił mnie na tyle, aby sięgnąć po kolejne. Środek był trochę... nudnawy. Powiedziałabym wręcz, że mogłam sobie pominąć ze dwa tomy, ale jestem zwolennikiem czytania od deski do deski.  Seria ogólnie rzecz biorąc, przypadła mi do gustu więc miałam z siódemką dylemat. Jest to syndrom ostatniej części, kiedy to czytelnik nie może pogodzić się, że kończy właśnie przygodę z bohaterami, których zdążył już polubić. W przypadku bardzo dobrych i złych książek zakończenie pozostawia niedosyt. (W bardzo dobrych czytelnik ma ochotę na więcej, a w złych autor po prostu nie potrafi zamknąć opowieści i wymyśla jakieś kwiatki niszczące całość.) Marsden nie pozostawia niedosytu, gdyż w epilogu opisał dokładnie losy każdego z nastolatków po wojnie. Z jednej strony to dobrze, historia została zamknięta i czuje się, ze jest pełna. Z drugiej strony zabrakło... tej łezki w oku, możliwości wymyślenia samemu, co było dalej, chociażby przez to, że autor jest w trakcie pisania kolejnej serii z Ellie... co dla mnie jest już lekkim przegięciem, ale cóż... jeszcze nie czytałam.

Bohaterów dobrze znamy. Zamknięty w sobie Kevin, władczy Homer, samotnik Lee, ciągle zaskakująca Fi oraz niezdecydowana i energiczna Ellie. Zmienili się od pierwszego tomu. Na pewno wydorośleli i spoważnieli. Ale pod tą skorupą kryją się zagubione i przerażone dzieci, które muszą poradzić sobie z utratą bliskich i życiem jako ciągłą ucieczką. Myślę, że Jutra można nauczyć się trochę większego szacunku do życia i radości, którą dają nam bliscy. Bo człowiek nie jest samotną wyspą :)

Powtórzę tę formułkę... Autor napisał książkę prostym językiem, akcja jest dynamiczna i czyta się szybko, co jest również zasługą wyraźnej czcionki i luźnego tekstu (nie jest ciasno upchany na kartce). Marsden językowo trzyma fason przez całą serię, ale jak wspominałam na początku, środek był troszkę przegadany wspomnieniami Ellie. W siódemce wszystko działo się błyskawicznie, wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji kilka brutalnych scen sprawiało, że wciąż trzymałam rękę w gotowości, aby przewrócić na kolejną stronę.

Jedynym minusem, jest typowe przejedzenie występujące przy którymś tam z kolei tomie w długiej serii. Oczywiście Jutro 7 to pikuś przy takiej serii jak Pretty Little Liars, po którą aż boję się sięgać, bo nie wiem czy dokończę.  Jutro... myślę, że mogłoby mieć z 5 tomów... to jak dla minie by wystarczyło :). To taki paradoks, z jednej strony nie chce się serii kończyć, ale z  drugiej... no ile można. 

Podsumowując: Ostatni tom Jutra to po prostu pełne zamknięcie całkiem dobrej serii młodzieżowej. Polecam szczególnie tym, którzy już zaczęli przygodę z tą serią. Raczej nie radzę zaczynać jej od końca ;) Jutro to typowa młodzieżówka, więc polecam głownie młodszym czytelnikom, ale myślę, że innym też może się spodobać:)  
                    
Moja ocena książki 7/10

Serii 8/10
 

11 komentarzy:

  1. Widzę, że wiernie dobrnęłaś do końca tej serii. Ja stanęłam na piątym tomie i już nie miałam ochoty sięgać po 6, bo wydawało mi się, że autor w kółko powiela te same schematy, ale może kiedyś jeszcze się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam na razie jedynie pierwszą część i była przyzwoita, więc będę czytać dalej. Druga czeka na półce i jest po angielsku, do nauki języka. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uwielbiam tą serię, jest jedną z moich ulubionych. Pierwszą część czytałam zaraz po jej polskiej premierze, więc byłam trochę młodsza - wstrząsnęło mną. Dalsze części czytałam już z miłości do serii, i zaraziłam nią pół rodziny i znajomych. ;)
    Teraz czekam na drugą część trylogi Kroniki Ellie po wojnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Utknęłam w połowie serii, więc muszę nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie mam ochoty rozpoczynać tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Za mną póki co tylko 2 części, ale polubiłam serię i będę chciała ją skończyć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już od dawna obiecuję sobie, że sięgnę po tę serię i ciągle tego nie robię... Ale na pewno to przeczytam, bez dwóch zdań! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam w planach już od jakiegoś czasu, ale jakoś mi umyka, muszę się w końcu za tę serię zabrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba jestem za stara na tę serię :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja strasznie przeżywałam tom 7. *.* Jest taki emocjonalny, po prostu genialny! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Stanęłam na trzecim tomie i jakoś nie mogę przebrnąć dalej ;c.

    OdpowiedzUsuń