Tahereh Mafi - Dotyk Julii

Biały ciasny pokój, z jednym oknem, niewygodnym łóżkiem. Jeden posiłek dziennie, brak stałego dostępu do bieżącej wody. I cisza. To wszystko jest zmuszona znosić nastoletnia Julia. Czym sobie na to zasłużyła?

Od małego Julia posiada niewyjaśnione zdolności - jej dotyk silnie rani i zabija. Nienawidzili ją sąsiedzi, znajomi w szkole, a nawet  rodzice.  Pewnego dnia, do drzwi jej dawnego domu zapukali ludzie z Komitetu Odnowy i zaproponowali, że odciążą ich, zabierając Julię. I tak dziewczyna trafiła do szpitala psychiatrycznego.

Po roku siedzenia w samotności postawiono ją przed założycielem Komitetu Odnowy, który zaproponował układ - w zamian za pomoc, Julia będzie się pławić w luksusach. Jej moc ma "pomagać" podczas przesłuchań. Ma pomóc Komitetowi Odnowy w zdobyciu władzy nad świtem, który, jak się okazuje, zmienił się przez ten rok. Większość zwierząt wymarła, usychają rośliny, ludzie głodują, podczas gdy Warner i jego żołnierze mają jedzenia pod dostatkiem. Julia kategorycznie odmawia - nie będzie ranić ludzi, choć ci ranili ją przez całe życie. Ale Warner nie odpuszcza, nie dość, że stara się skłonić Julię do użycia mocy, to jeszcze przekonuje ją, ze są dla siebie stworzeni. Julia nie łamie się jednak, ma bowiem oparcie w jedynym człowieku, którego kocha, i który obiecał jej pomoc w ucieczce. Jeden z żołnierzy Warnera Adam kiedyś chodził z Julią do szkoły i jako jedyny nie uważał jej za dziwoląga. 

Zbliża się dzień ucieczki.  Wolność jest na wyciągnięcie ręki! Co może pójść nie tak?
O książce zrobiło się głośno. Wszędzie widziałam reklamy i banery konkursów, w których można było ją wygrać. A ja powiem tyle: książka jest dobra, ale szału nie ma... 

Najpierw pozytywy. Książka urzekła mnie na samym początku. Nie trzeba było długo czekać, żeby dać się wciągnąć. Wartka akcja sprawiała że, zdarzały się momenty, w których serce prawie wyskakiwało mi z piersi.  Julia jest bohaterem dynamicznym. Od cichej i naiwnej sierotki zmienia się w odważną dziewczynę, która jest gotowa walczyć o miłość i wolność.
Spodobał mi się pomysł z przekreśleniami. Julia nie dopuszcza do siebie najczarniejszych myśli, stara się je wykreślić. Chce się pozbyć swoich słabości i lęków np.

" -Mogę usiąść obok ciebie?
- Byłoby cudownie  
-Nie "
 
Książka uwalnia masę emocji. Gdy Warner starał się przekonać Julię, że nikt jej nie kocha, wzbierała we mnie złość. Jak można  być taką gnidą, żeby wmawiać tej biednej dziewczynie takie rzeczy?!
Następną sprawą jest zakończenie. Kompletnie odwraca wszystko do góry nogami, i liczę na to, że na kontynuację nie trzeba będzie długo czekać.

A teraz negatywy. Styl autorki na początku mi się podobał. Tajemniczy nastrój, przerażająca moc Julii, cierpienie i odrzucenie... Kiedy do akcji wkracza Adam, powieść z sopla lody mienia się w bańkę mydlaną, stała się troszkę zbyt infantylna. Może odrobinę przesadzam, ale zrobiło się za słodko. Wystarczyłoby zmienić imię Adam na Romeo ;) 

Kiedy Julia spędzała czas z Warnerem  rozsadzały mnie emocje, aż czuć jej gniew i pogardę, a kiedy była sam na sam z Adamem... flaki z olejem, ciągle ten sam schemat: rozpamiętywanie, cisza i czułości. To klasyczny przykład książkowej miłości, gdzie bohaterowie idealnie do siebie pasują, są kropka w kropkę tacy sami. Przez to, zrobiło się troszeczkę sztucznie. Umówmy się, takie coś po prostu nie istnieje. Wszyscy się czymś różnimy :)
 
Miałam wrażenie, że bohaterom idzie trochę za łatwo. Mimo wielu przeciwności i zagrożeń ucieczka udała im  się jak pójście do sklepu po jajka :/ Cóż, może spodziewałam się odrobinę za dużo? Zazwyczaj im większe oczekiwania tym większe rozczarowanie. Do książki starałam się podejść z dystansem, ale otrzymałam to samo, co w przypadku "Pomiędzy", tzn oryginalny pomysł przysypany odrobiną kiczowatości i słodyczy. 

Podsumowując:Książka jest warta uwagi, przede wszystkim za swój oryginalny pomysł i ładunek emocji. Wciąga od samego początku i trudno się od niej oderwać. Z pewnością spodoba się romantyczkom. Ale jeżeli ktoś oczekuje czegoś więcej niż idealnej miłości z happy endem, to radzę potraktować ją z przymrożeniem oka albo w ogóle sobie odpuścić. Nie jest to arcydzieło, a mnie nie powaliło na kolana, ale nie jest to też zła książka. Czy przeczytacie, zdecydujcie sami.

                                                                 Moja ocena 6/10
  
 
 
 

12 komentarzy:

  1. Czytałam i miło wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, czyli nie jest najlepiej. Ale przeczytam - z ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie. Zgadzam się z wieloma rzeczami. :D Ja tam książki nie polecam. ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety jak mówisz szału nie ma. Ja się nią nie zachwycam wcale. Niedopracowana i brak mi w niej większego sensu, oraz celu do którego dążą główni bohaterowie, którzy są nudni jak flaki z olejem :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostudziłaś mój entuzjazm do tej książki ale chyba i tak z ciekawości przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jest to arcydzieło ale miło się czytało:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może nie jest z tych książek z wyższej półki, ale pobudza ciekawość i apetyt na kontynuację :D

    OdpowiedzUsuń
  8. mam na półce i mam nadzieję, że zrobi na mnie lepsze wrażenie niż na tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fakt, idzie im wyjątkowo łatwo. Liczę, że "Dotyk..." jest swego rodzaju wstępem do większej historii, której przedsmak znalazł się w zakończeniu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiele osób oczekiwało od tej książki czegoś więcej, jak widzę po recenzjach... Ale i tak chętnie bym sprawdził o co w niej chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ehhh... jak ja nie lubię jak bohaterom wszystko tak łatwo przychodzi, a cel mają wręcz podany na tacy :p To strasznie irytujące :p A faktycznie - książka jest świetnie zareklamowana, dział marketingu spisuje się idealnie ;) Sama już od dawna mam na nią ochotę i postaram się przymknąć oko na te wady i ją przeczytać ;) Pozdrawiam serdecznie, jeżeli będziesz mieć chwilę czasu i ochotę to może zajrzysz do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno czytałam, bo zanim jeszcze ukazała się w Polsce, nie była zła, ale wybitna też nie.

    OdpowiedzUsuń