David Moody - Amok

Danny jest zwykłym szarym obywatelem. Prowadzi nudne i niełatwe życie: ma trójkę niezbyt chcianych dzieci, żonę Lizzy, teścia Harrego, który na każdym kroku go krytykuje. Do tego dochodzi jeszcze bardzo nisko płatna praca, w której nie jest zbytnio doceniany czy lubiany i bardzo ciasne,niewygodna mieszkanie w niebezpiecznej okolicy. Ma ciągłe problemy finansowe, a wiecznie głodne i rozpuszczone dzieciaki oraz uwagi teścia doprowadzają go do szału. Innymi słowy, Danny nie ma się czym pochwalić.

Pewnego dnia zaczęło się dziać coś dziwnego. Kiedy Danny szedł do pracy, tuż przed nim doszło do morderstwa. Dosłownie znikąd wyskoczył obcy mężczyzna. Miał szaleństwo i strach w oczach. Rzucił się na niewinną staruszkę i wbił jej koniec parasola w brzuch. Następnego dnia doszło do podobnego morderstwa. Z każdym dniem było ich coraz więcej i stawały się coraz bardziej brutalne. Mordercami byli zwykli ludzie, takich jakich mija się na ulicy czy spotyka w pracy. Dostają nagłego ataku szału i rzucają się na innych. Media i policja próbują opanować sytuację, ale z marnym skutkiem. Starają się zatuszować fakt, że nie wiedzą co się dzieje. Wszyscy bunkrują się w domach, robią zapasy żywności i starają się przeczekać niebezpieczeństwo . Teraz każdy jest podejrzany, patrzy  się innym na ręce. Jeśli ten morderczy szał opanował miasto, to może i cały świat. A jeśli to początek końca?

Ale czym tak naprawdę jest ten nagły atak szału? Może to choroba, albo po prostu natura i dzikie, pierwotne instynkty nagle wydostały się spod grubej warstwy ludzkiego rozsądku i norm? Może w każdym z nas tkwi „Wściekły”?

Danny, główny bohater książki „Amoku” to typowy szary robol, którego nikt nie szanuje i nie dostrzega. Widzi się tylko to, co zrobi źle. Jego schemat dnia wygląda mniej więcej tak: WSTAĆ. PRACA. KONIEC PRACY. POWRÓT DO DOMU. SEN. Następnego dnia to samo, i tak w kółko do śmierci. Do tego wszyscy mają do niego ciągłe pretensje. Jakby to całe zło tego świata było jego winą. Sytuacja trochę się zmienia, kiedy wszystkich ogarnia panika związana z przedziwną i przerażającą epidemią.  Nawet wyjście do sklepu po zapasy jest śmiertelnym niebezpieczeństwem.

Książka ma narrację pierwszoosobową. Każdy rozdział  to opis wydarzeń z danego dnia. Wszystko zaczyna się w czwartek, kiedy to dochodzi do pierwszego morderstwa. Rozdział jest podzielony na dwie części. Pierwsza - krótsza, to opis morderstwa spowodowanego epidemią z perspektywy samego Wściekłego. Można z nich wywnioskować, że Wściekły staje się nim nagle i czuję przymus zabicia tylko konkretnej osoby. Ma wrażenie, że musi się bronić, ale nie wie dlaczego. Druga część, to historia Dannego. Fabuła jest całkiem ciekawa. Oryginalne podejście do zupełnie nieoryginalnego tematu. Czytelnik nawet po skończeniu książki czuje niepokój i musi jak najszybciej sięgnąć po kolejny tom, „Wściekłą krew”, bo w pierwszym nie wyjaśnia się właściwie nic. Akcja jest dynamiczna, czego można się spodziewać po książce która ma zaledwie 230 stron, na których opisano przebieg wydarzeń z około półtora tygodnia, kiedy to świat staje na głowie.

Jedyne co psuje tę całą aurę niepokoju, niebanalną fabułę i dynamiczną akcję to, no cóż, trochę trudno mi to nazwać. Czytało się… sucho. Bez większego zaangażowania. Tak, jakby w głowie mielibyśmy lektora z zatkanym nosem. Książka jest brutalna, ale się tego tak nie odczuwa, ponieważ to wszystko przekazane jest w taki sposób, że wzruszałam ramionami i brnęłam dalej. Jak mogę wytłumaczyć tę suchość? Wszystko co czytam jest interesujące, ale wydaje się takie… bezbarwne. Nie porywa, bardzo łatwo jest się oderwać i zająć czymś innym. Czytelnik wciąga się dopiero pod koniec. Trochę szkoda…

Myślę, że epidemia jest obecna w naszym codziennym życiu. Wyścig szczurów, nienawiść, podziały, nietolerancja, pycha. W momentach skrajnych każdy pokazuje swoje prawdziwe oblicze, które jak widać nie jest zbyt piękne.  W takich chwilach wychodzi, że zło tkwi w człowieku i tylko czeka, na moment słabości aby się wydostać.
  
Podsumowując: Nie żałuję, że przeczytałam „Amok”. Książka jest jak najbardziej godna uwagi: pomysłowa, nieprzewidywalna i ambitna. Trochę to wszystko popsuł mało wyrazisty styl pisarza. Gdyby książka była bardziej dopracowana... No cóż, wszystko można osiągnąć przy odrobinie starań:)

                                                                        Moja ocena 7/10


8 komentarzy:

  1. Miałam w planie kupić tę książkę, ale coś mnie powstrzymało. Teraz nie wiem, czy to dobrze :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałem o niej, ale wydaje się być całkiem ok :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nominuję cię do zabawy liebster :) www.recenzje-cherry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysł ciekawy. Szkoda, że książka - z tego co piszesz - nie budzi większych emocji. Hm, gdybym wiedziała że będę mieć dostęp do drugiej części, żeby od razu mój przeczytać i ją - spróbowałabym się zapoznać z tą historią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałam ją kiedyś kupić, ale dobrze, że tego nie zrobiłam. Nie lubię takich suchych opisów, lubię, gdy akcja wciąga od samego początku, a w tej książce chyba tak nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam do zabawy: http://takijestswiat.blogspot.com/2012/11/zabawa-blogowa.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Są książki dobre, które nie wciągają. Rozumiem to co na końcu chciałaś przekazać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hah. Jakie to ciekawe, że różni ludzie mogą nawet fabułę odbierać różnie. Ja nie odczułam, żeby dzieci Dannego były niechciane, po prostu jak to się mówi "życie gniecie wyobraźnie" i po prostu szybko zweryfikowało jego pojęcie na temat małżeństwa i rodzicielstwa. Co do całej reszty zgadzam się :) Książkę czyta się "sucho", autor nie ma talentu do przekazywania emocji. Opis wbijania noża w głowę innego człowieka czyta się tak samo, jak opis zajadania rurki z kremem :) U mnie trochę niższa ocena, ale fakt powieść jest mimo wszystko warta uwagi, przede wszystkim ze względu na to, że ma niebanalne podejście do banalnego tematu ;)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń