Brian McGilloway – Aleja Szubienic

Inspektorowi Benediktowi nadarzyła się wyjątkowa okazja. Nadinspektor przechodzi na emeryturę i została już wywieszona lista kandydatów na jego miejsce. Ben był jednym z nich. W międzyczasie z więzienia wychodzi zbrodniarz. Nie jest zbyt lubiany. Nazywa się James Kerr. Jest podobno zdolny do wszystkiego i trzeba mieć na niego oko. To zadanie powierzono Benowi. Ten jednak nie wieży, że Kerr jest aż taki groźny i zajmuje się własnymi sprawami. Ma bowiem do rozwiązania dwie zagadki. Jedną z nich jest kręcący się w okolicy się w okolicy gwałciciel. Jest to o tyle podejrzana sprawa, że mężczyzna najpierw usypia swoją ofiarę, potem porywa, zabija i… ucieka. Ofiara mężczyzny nie została zgwałcona, ale on na pewno miał taki zamiar. Co mu w tym przeszkodziło? Równie trudne jak odpowiedzenia na to pytanie jest jego znalezienie. Nikt nic nie wie i nikt nic nie widział. Jedyną podpowiedzią jest to, że miał tatuaż.

Druga sprawa, jaką zajmuje się Ben to narkotyki znalezione na ziemi Petera Webba. Szybko się jednak okazuje, że zostały one podłożone przez znajomych Bena z komisariatu, więc Webb zostaje wypuszczony na wolność. Koledzy Bena twierdzą, że to on doniósł i od tego momentu ich relacje zaogniają się. Ben nie przejmuje się tym, w końcu żeby dostać awans człowiek jest w stanie zrobić wszystko. Zaczęła go interesować przeszłość wspomnianego wcześniej Kerra. Został zamknięty za skok na bank, ale co dziwniejsze, on był tylko kierowcą, wmieszany w napad przez przypadek. Jeszcze jednym niepasującym elementem jest to, że reszta gangu nie została znaleziona i cała wina spadła Na Kerra. Ben grzebiąc w zapomnianej już przez mieszkańców miasta historii dowiaduje się, że ze wszystkim maczał palce Webb. 

Następnego dnia Ben pojechał porozmawiać z nim o tym incydencie, ale tego czego zobaczył się nie spodziewał. Webb wisiał na drzewie blisko swojego domu. Na pewno nie było to samobójstwo. Co jeszcze dziwniejsze w tym samym czasie zniknął Kerr. Świadkowie tamtego wydarzenia wykruszają się. Stres spowodowany pracą, naborem na nadinspektora, zaginięcia Kerra, którego miał pilnować i groźby skierowane do jego bliskich sprawiają, że inspektor jest na granicy wytrzymałości. Jeśli szybko nie weźmie się w garść może dojść do kolejnego morderstwa.

Troszkę mnie nie było, tak wiem… Ale już to nadrabiam. Co do książki. Główny bohater Benedikt Devlin to dowcipny, niezbyt przepadający za alkoholem inspektor, któremu życie dało nieźle w kość. Niedawno przez jego pracoholizm prawie stracił rodzinę, a teraz przez nabór na nadinspektora znów się od niej oddala. Trudno powiedzieć, żeby miał w życiu szczęście. Nic nie idzie po jego myśli, ucieka Kerr, ginie Webb, wkradziono leki na raka piersi i jeszcze dochodzi do tego wielki porywający nastolatki facet.  Żeby jeszcze tego było mało, organizm Bena zaczyna wariować. Co jakiś czas ma ataki spowodowane nadmiarem adrenaliny i nie może zasnąć. Jest na skraju wytrzymałości, ale mimo tego czuje, że musi odnaleźć mordercę z Alei Szubienic. Jest zdeterminowany, dzięki czemu, pomimo przeciwności, śledztwo posuwa się na przód.

Akcja jest dynamiczna, a język prosty. Każdy bohater jest inny i m dłużej czytamy tym trudniej określić, kto jest dobry a kto zły. Każdy ma coś na sumieniu. Książkę czyta się szybko, góra 2 dni. Fabuła jest przemyślana, nieraz autor zaskakiwał mnie swoimi pomysłami, a ciekawe i nieprzewidywalne zakończenie jest dodatkowym plusem.

Minusem jest to, że szybko zapomina się o losach bohaterów. Książkę czytałam dość dawno, dlatego musiałam sobie przekartkować i trochę poprzypominać. Po prostu po dołożeniu na półkę nie zostaje nam po niej żaden ślad. Nie jest to wybitne dzieło, ale też nie zła książka. Można ją nazwać  mianem przeciętnej, na jeden, góra dwa wieczory.

Podsumowując: Książka jest po prostu ciekawym i wciągającym czytadłem na rozluźnienie. Polecam miłośnikom kryminałów. Myślę, że przypadnie Wam do gustu, ale nie spodziewajcie się po niej zbyt wiele.


                                                                     Moja ocena 6/10

15 komentarzy:

  1. Jak na razie mam co czytać, dlatego raczej pasuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Spodobał mi się i zaintrygował mnie tytuł. Główny bohater nie jest specjalnie oryginalny, mam wrażenie, że wszyscy inspektorzy to alkoholicy o specyficznym poczuciu humoru i mocno ograniczonym życiu rodzinnym, ale mnie ten typ odpowiada, więc nie będę wybrzydzać:) Mimo to ostatnio jakoś do kryminałów mnie nie ciągnie, więc sobie odpuszczę:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpuszczę sobie tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie interesuje mnie ta książka, więc raczej jej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z książką się wstrzymam. Historia taka sobie. A okładka... straszna. Nie zwróciłabym na tę książkę uwagi, gdyby stała na półce..

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie za bardzo.
    pozdrowienia z www.ksiazka-od-kuchni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za współczesnymi kryminałami - wole starą dobrą klasykę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka zapowiada się całkiem nieźle. Chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje się dobra na nudne wieczory. Zapamiętam ten tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka zapowiada nawet ciekawą książkę, no i chyba nie jest jakoś strasznie źle. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam kryminały i swojego czasu naprawdę się w nich zaczytywałam, jednak teraz mam malutką przerwę:) Do tej alei mnie nie ciągnie specjalnie:p

    OdpowiedzUsuń
  12. Raczej sobie odpuszczę, bo mam ogrom innych książek na oku :D

    OdpowiedzUsuń
  13. dla mnie też chyba pozycja to nie jest
    zapraszam w wolnej chwili do siebie

    OdpowiedzUsuń