Mike Resnick – Na tropie wampira

Detektyw Mallory planował spędzić Halloween tak jak każdy inny dzień. W telewizji leciały akurat wyścigi koni, kiedy do biura weszła jego partnerka Winnifreda i zaproponowała świąteczną kolację. Z braku jakiejkolwiek wymówki, Mallory zgodził się, ale tuż przy drzwiach zauważył dwa ślady na szyi kobiety, pomijając nienaturalną bladość. Okazało się, że Winnifreda została ugryziona przez wampira. Kobieta nic nie pamiętała, musiało więc stać się to we śnie, a niedawno do domu przywiozła swojego krewnego Ruperta, więc to on stał się głównym podejrzanym. Szybko okazało się, że  chłopak jest tak samo zaskoczony faktem, iż jest wampirem, jak tym, że ugryzł własną ciotkę.

Rupert opowiedział, że zobaczył na statku, którym płynął wampira i to on sprawił, że stał się jednym z nich. Detektyw musi więc znaleźć sposób, aby możliwie odwrócić proces przemiany u Ruperta oraz odszukać owego stwora, który był na statku wraz z chłopakiem. I to wszystko w ciągu jednej nocy! Podczas swoich poszukiwań dołączył do niego mały wampir, który,  o dziwo, nie lubi krwi, smok – Łuskowaty Jim - pisarz kryminałów i kobieta-kot Felina. Przemierzają ulice magicznego Manhattanu, mijając gobliny, krasnale, orki, wampiry, duchy i mnóstwo innych stworów, mniejszych i większych, poznają niesamowite miejsca, i sekrety, które skrywa magiczne miasto…
Ale jak zwykły, niemagiczny detektyw pokona 1000-letniego wampira?

Książkę wzięłam w ciemno (za 10 zł w biedronce ;) ). Zaciekawiła mnie powieść o wampirach, nie będąca romansem, których ostatnio pełno na pułkach wszystkich księgarni, dlatego  kupiłam ją jako małą odskocznię.

Najpierw  plusy. Pierwsze co rzuca się w oczy to niesamowity świat stworzony przez autora. Magiczny Manhattan to gigantyczne miasto, którego ulice roją się od przeróżnych stworów. Nawet budynki, choć podobne to tych w prawdziwym Manhattanie, są zupełnie inne np. Empire state building zmieniło się na Vampire state building, główny budynek wampirów. W każdym rozdziale autor zaskakiwał mnie niezwykłymi pomysłami.

Bohaterowie są różnorodni. Detektyw Mallory, kiedyś detektyw w zwykłym Manhattanie, od rozwiązania zagadki zaginionego jednorożca (w pierwszym tomie), postanowił pozostać w magicznym odbiciu  tego miasta. Jest mężczyzną po 40-stce, który słusznie uznawany jest jako najlepszy w swoim fachu. Jego wspólniczka Winnifreda jest kobietą silną i waleczną, pełną wigoru mimo podeszłego wieku. Felina, kobieta-kot, którą przygarnęli jako strażniczka biura jest strasznie zadziornym, leniwym i wiecznie głodnym kotem, który wielkością i proporcjami ciała bardzo przypomina kobietę.   W międzyczasie dołącza do nich mały wampir, który nie nie lubi, a wręcz nienawidzi krwi. Postanowił pomóc detektywowi, choć tak naprawdę na niewiele się zdaje, bo jest strasznie tchórzliwy. Jeszcze jednym pomocnikiem w poszukiwaniach zostaje smok „Łuskowaty Jim”, który chce towarzyszyć detektywowi w śledztwie, gdyż zamierza napisać kolejny kryminał (bo poprzednie słabo się sprzedawały), aby tym razem jego dzieło trafiło na listę bestsellerów. Każdy jest niezwykły na swój sposób, nawet bohaterowie drugoplanowi, czy epizodyczni są dopieszczeni w każdym szczególe.

Książka napisana jest prostym językiem. Ma dużą czcionkę, a dzięki wartkiej akcji czyta się ją błyskawicznie. Dodatkowym elementem, który umilał lekturę jest humor, którego sporą dawkę dostawałam w każdym rozdziale. W książce roi się od nieoczekiwanych zwrotów akcji, a dzięki pytaniom, których z czasem było coraz więcej, nie można się było od niej oderwać. Coś, co dla mnie stanowi również ogromy plus, to, że autor nie przesadzał ze scenami walki, przekombinowanymi rozwiązaniami czy oklepanym wątkiem miłosnym. Detektyw skupiał się tylko i wyłącznie na rozwiązywaniu zagadki. Zakończenie całkowicie mi odpowiadało, ponieważ autor udowodnił, iż siła rozumu kilkakrotnie przewyższa siłę mięśni. Nie było zbyt zawiłe, jak w wielu kryminałach, kiedy to w połowie zaczynam się gubić i nagle od zagadki zamordowanej babci klozetowej przechodzę do sycylijskiej mafii, przez co koniec końców nie wiem kto był winny i dlaczego.

Jedynym minusem były częste sprzeczki detektywa z Feliną, która nie chciała zejść  z jakiegoś wysokiego miejsca, czy ciągle domagała się jedzenia.  W połowie zaczęła mnie już irytować, a nawet nudzić upartość kobiety-kot i opanowanie detektywa, który za każdym razem w ten sam sposób ściągał kotkę na ziemię.

Podsumowując: Książka jest jak dla mnie świetna :) Autor ma głowę pełną pomysłów i nie zdziwiłabym się, gdybym niedługo znalazła kolejny tom przygód detektywa Mallory’ego na półkach księgarni. Zachwycił i oczarował mnie magiczny Manhattan, a główni bohaterowie wzbudzili we mnie ogromną sympatię. Jestem pewna, że jeszcze długo pamiętać będę tę książkę. Serdecznie polecam jako, przede wszystkim, czasoumilacz:) Powieść o wampirach pełna humoru i magii oderwie was od rzeczywistości na dłuższą chwilę, co przyda się każdemu zapracowanemu lub po prostu znudzonemu codziennością miłośnikowi książek.

Moja ocena 8/10

13 komentarzy:

  1. Mimo pozytywnej opinii, raczej dam sobie spokój z tą książkę, niekoniecznie mnie do niej ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, jak widać książka za 10 zł też może być dobra ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż Twoja recenzja bardzo mi się podoba, to jednak odpuszczę sobie "Na tropie wampira".

    OdpowiedzUsuń
  4. nie znałam tej książki, ale widzę, że może to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może kiedyś sięgnę w wolnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie ją przeczytam, jeśli wpadnie mi w ręce. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ocena bardzo wysoka, więc jeżeli tylko książka wpadnie w moje ręce z pewnością przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie dla mnie, niestety muszę zrezygnować :) Jakoś mnie do niej niespecjalnie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo chętnie przeczytam, jeśli wpadnie mi w ręce.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. do wampirów brakuje mi obecnie już zaufania, ale jeśli spotkam ją na bibliotecznej półce to zastanowię się nad wzięciem jej do domu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Polecę ją koledze. To zdecydowanie jego klimaty:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam książki z dużą dawką humoru. Podoba mi się też to że autor skupił się na tym by jego książka była rasowym kryminałem a nie przekombinowaną hybrydą gatunków. Grupka bohaterów - nawet jeśli jedna z nich jest bardzo denerwująca) to także dla mnie ogromny plus bo to wzmaga różnorodność książki :) Jak dla mnie bomba - no i jeszcze ta biedronkowa cena! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja kuzynka kiedyś czytała, ale jako iż nie należy do wytrwałych osób przeczytała zaledwie pierwsze 50 stron. Ja nie miałam okazji sięgnąć, ale ty uważasz, że jest całkiem fajna, a więc może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń