Richard Paul Evans – Stokrotki w śniegu

James Kier – Perfidny, okrutny, przebiegły i nieczuły  prawnik. Bo jak nazwać kogoś, kto zostawia swoją żonę umierającą na raka i jeszcze wykłóca się o każdy grosz?! Nie interesuję się ślubem syna (nawet nie zna narzeczonej), wrabia swoich współpracowników w oszustwa podatkowe  i bankrutuje niewinnych ludzi i przyjaciół.
   
Wszystko zmienia się, kiedy w pojawiła się informacja, że James Kier nie żyje. Jeszcze tego samego dnia pod artykułem  pojawiły się komentarze typu: dobrze mu tak, niech go diabli itp. Tylko jedna osoba go broniła, a była to jego żona, którą tak okrutnie potraktował. Ale nikt nie wiedział, że doszło do pomyłki, a prawdziwy James Kier żyje, na dodatek czyta owe kąśliwe komentarze. I wtedy dźgnęło go sumienie. Poprosił o pomoc jedyną osobę, która jeszcze znosiła jego obecność, o pomoc. Chciał, aby jego sekretarka stworzyła listę osób, które skrzywdził. Chciał bowiem wszystkich przeprosić za wyrządzone krzywdy. Ale czy można wybaczyć komuś takiemu? Czy jego żona i syn uwierzą w przemianę ojca i darują mu to, że zostawił ich wtedy, kiedy najbardziej go potrzebowali?

Książka pana Evans’a ma w sobie naukę „Jak już raz kogoś zawiedziesz, to trudno jest, jeśli to w ogóle możliwe, to naprawić”. Powieść bardzo przypomina „Opowieść wigilijną”. Postacie w niej są konkretne, każdy ma inny charakter np. James Kier jest jak Scrooge – Nie liczy się z nikim, ważny dla niego jest tylko zysk. Nawet nie wiedział, że jego żona umiera.  Dopiero silny wstrząs jakiego doznał czytając jej komentarze pod artykułem przywróciła mu dawne spojrzenie na świat, kiedy jeszcze miłość bliskich była najważniejsza. Wtedy akcja przyśpiesza. Czytelnik z coraz większą trudnością odrywa się od lektury. Nie mogłam się doczekać reakcji tych wszystkich ludzi. Przebaczą mu, czy (za przeproszeniem) strzelą w pysk i każą się wynosić.

Jedyny minus jest taki, że książka w ogólnym rozrachunku jest przewidywalna. Podejrzewam, że czytając tę recenzję, już wiecie, jak cała historia się skończyła. Powieść nie jest też obszerna. Zaledwie dwieście stron, czytanie bez przerw zajmie niecałe popołudnie. Ale nie żałuję. Warto od czasu do czasu przeczytać coś, co nie ma zaskakiwać tylko ocieplić serce. 

Podsumowując: Książka "Stokrotki w śniegu" to leciutkie czytadło na jedno popołudnie. Niewiele zostanie po niej w głowie, ale stanowi świetną odskocznię dla poważniejszej literatury. Myślę,  że mogę polecić każdemu, gdyż raz na jakiś czas przyda się pouczająca i wzruszająca powieść, która przypomina, że to miłość jest w życiu najważniejsza.

Moja ocena 7/10

28 komentarzy:

  1. Słyszałam o tej książce i chętnie po nią sięgnę. A że niewielkiej objętości to na zimowy wieczór w sam raz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałem, ale posiadam książkę w innym wydaniu. Mam na myśli okładkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo o tym autorze słyszałam, ale jakoś nie miałam okazji przeczytać jego książek. Skuszę się kiedyś, jak tylko przebrnę przez stosy innych powieści. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam już lekturę za sobą. Po tej książce pokochałam twórczość Evansa:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje się interesująca, choć trochę tendencyjna...:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tego autora ,,Obiecaj mi'' i bardzo przypadła mi do gustu, dlatego chciałabym poznać również inne dzieła Evansa, w tym oczywiście i ,,Stokrotki w śniegu''.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten autor ostatnio zrobił się niesamowicie popularny, muszę w końcu sięgnąć po jakąś jego powieść ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Tematyka trochę jakby oklepana, ale może akurat książka jest dobra :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od przeczytania "Obiecaj mi" uwielbiam tego autora. Nie mogę się już doczekac, kiedy przeczytam "Stokrotki..." ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam tą książkę i bardzo mi się podobała. Wzruszająca opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  11. miałam okazję przeczytać tę książkę i mimo łatwego do przewidzenia zakończenia, spędzony z nią czas wspominam bardzo przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo chętnie po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z chęcią przeczytam, opis naprawdę mnie zainteresował.

    OdpowiedzUsuń
  14. Evans mnie czaruje, na pewno przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja coś nie czytałam jeszcze żadnej książki Evansa. Trzeba to nadrobić, bo bardzo mnie on ciekawi;)

    OdpowiedzUsuń
  16. No, no, zapowiada się ciekawie, chętnie ją przeczytam :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawi mnie ta książka już od jakiegoś czasu, więc kto wie może przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cenię tego autora, zrobię wszystko żeby dorwać się do tej książki

    OdpowiedzUsuń
  19. Z każdej strony go wszyscy wychwalają, a ja oczywiście nic jeszcze jego autorstwa nie czytałam. Trzeba będzie się zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Chętnie zapoznam się z tą książką tym bardziej, że nie czytałam jeszcze nic Evansa. Zachęcasz bardzo, taka pozytywna opinia, że mam jeszcze większą ochotę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam i również książka mi się podobała:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo chętnie ją przeczytam, już nawet mam ją upatrzoną :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jeszcze nie czytałam książek tego autora, ale kiedyś będę musiała spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  24. Wcześniej nie wiele wiedziałam o tej książce, przyciągnął mnie do niej tytuł. Teraz gdy już wiem jaka jest fabuła, jeszcze chętniej sięgnę po nią :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. No, no...chętnie się zapoznam z ową powieścią :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Opis bardzo mnie zainteresował. Na pewno do niej zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wydaje się bardzo ciekawa z chęcią rozglądnę się za nią u mnie w bibliotece ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zapowiada się przyjemna lektura więc może przy okazji po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń