Kerstin Gier – Czerwień rubinu.


Gwendolyn ma szesnaście lat, oddaną przyjaciółkę, całkiem sporą rodzinę z wieloma niecodziennymi tradycjami. Jedna kuzynka Gwen – Charlotta odziedziczyła podobno niesamowity gen, który umożliwia podróże w czasie. Szykowano ją od urodzenia na życie w przeszłości – uczono dobrych manier, szermierki, języków, historii, tańca, szyto stroje odpowiednie do epoki. Charlotta była uwielbiana przez nauczycieli, miała bowiem same szóstki. Ale dla Gwendolyn nie była wcale miła. Cały czas wywyższała się. Traktowała Gwen jak popychadło, bo nie odziedziczyła genu i nie ma zielonego pojęcia o niczym. 

Kiedy pewnego dnia, kiedy Charlotta miała objawy pierwszego przeskoku, poszła razem z Gwendolyn do domu. Tam zastała pod opieką babci i mamy, Gwen natomiast została wysłana z powrotem do szkoły. Ale podczas drogi Gwendolyn zrobiło się niedobrze. Kiedy mdłości minęły zauważyła, że jest w innej epoce. Nie mogła uwierzyć – to ona ma ten gen, nie Charlotta! Ale jak to powiedzieć rodzinie? Przecież nie miała żadnego dowodu. Ostatecznie przekonały ją kolejne, nieprzyjemne przeskoki, podczas których wzięto ją za złodziejkę.  Gdy prawda wyszła na jaw Gwen dowiedziała się, że jest ostatnim, dwunastym podróżnikiem w czasie – Rubinem. Musi się teraz nauczyć wszystkiego, co Charlotta przyswoiła w szesnaście lat. Czy da radę? Ile jeszcze tajemnic kryje jej rodzina?

Nie wiedziała kompletnie czego się po tej książce spodziewać. Taniego romansidła dla nastolatków, czy niesamowitej książki, od której nie można się oderwać. Postanowiłam więc  zaryzykować. Przekonały mnie do tego recenzje tej serii na innych blogach, wychwalanie na stronach księgarń i namowy koleżanek. Moje pierwsze wrażenie – NIESAMOWITA, a ostatnie – NIESAMOWITA. 

Autorka piszę niebywale lekko. Jej barwne opisy strojów, postaci, pomieszczeń są tak szczegółowe, ale nie męczące, że miałam wrażenia, że mogę Gwendolym dotknąć. Pomysł też jest przemyślany. Podróże w czasie jeszcze nigdy tak mnie nie wciągnęły. Wszystko od razu nie jest wyjaśnione, dlatego  czytelnika zżera ciekawość do ostatniej kartki. Dodatkowo pojawia się wątek miłosny, który wyskakuje jak Filip z konopi na sam koniec. (Podpowiem że między postaciami,  po których w ogóle się tego nie spodziewałam.) To jeszcze bardziej zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy.   Każdy bohater jest inny, żaden nie wydawał mi się naciągany, sztuczny. Dialogi stoją również na wysokim poziomie. 

Polecam książkę raczej płci żeńskiej - zarówno nastolatkom, jak i dorosłym kobietom, ponieważ znajdzie się tu coś dla każdej z Was. Podróże w czasie, bale na wielkich salach, lekcje szermierki, no i miłość... Czego chcieć więcej? Już nie mogę się doczekać następnego tomu :)
                                                                        
                                                                 Moja ocena 10/10

22 komentarze:

  1. Oj czytaj, czytaj ;) Dwójeczka o niebo lepsza, choć jedynka to dobry do niej wstęp ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę mam w planach tylko chwilowo brak funduszy na jej zakup:(. Ale po Nowy Roku intensywniej się za nią rozejrzę:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie moge się doczekac kiedy zabiore się za ten cykl! Kolejna pozytywna recenzja tylko nasila mój apetyt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ,,Czerwień rubinu'' mam, więc bardzo się cieszę, że ja tak wysoko oceniłaś. Muszę koniecznie szybko poznać dogłębniej jej treść.

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak! "Czerwień rubinu" jest jedną z lepszych książek, jakie czytałam z tego gatunku:)

    OdpowiedzUsuń
  6. W takim razie koniecznie muszę się za tę serię wziąć;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kuszą mnie te podróże w czasie, nie powiem. Na razie mam stosy innych książek, ale o "Czerwieni rubinu" będę pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się, książka jest obłędna ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozpoczęłam tę serię od Ii cz., pierwsza jeszcze przede mną, ale obie jak widzę są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak wiele osób ją poleca, więc chyba nie pozostaje mi nic innego jak ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejna wysoka ocena tej książki, chyba naprawdę muszę się zdopingować i wreszcie ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale super książka jutro będę na zakupach więc sobie sprawię zawlaszcza że to nie pierwsza wysoka ocena tejże książki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Strasznie podobał mi się Czerwień Rubinu, był świetnym wstępem do Błękitu, który był o niebo lepszy! Zresztą obydwie naprawdę mi się podobały :)
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam tą jak i drugą część, boska!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jakoś nie jestem przekonana do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Moje wrażenia też są jak najbardziej pozytywne, teraz wyczekuję na tom drugi (w bibliotece)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam i nawet mi się ksiazka spodobała :) Druga część jest o wiele lepsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja przeczytam, jeśli natrafi mi się ku temu okazja :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Z jednej strony strasznie tu wszyscy mnie do niej zachęcacie, a z drugiej wcale mnie do niej nie ciągnie:D Cały czas się nad nią zastanawiam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytać, czytać! To świetna książka - wiem z doświadczenia. Druga jeszcze lepsza, bo końcówka wzbudziła moją irytację, co może trochę masochistycznie, ale podobał mi się :-) Nie każda przeczytana przeze mnie lektura to potrafi...

    OdpowiedzUsuń
  21. uwielbiam takie historie, dlatego chętnie rzucę na nią okiem :)

    OdpowiedzUsuń