Stefan Darda – Dom na Wyrębach


Marek Leśniewski przeprowadził się tuż po rozwodzie do małej wsi Wyręby. Wszyscy zadręczali go pytaniem „Jak ty wytrzymasz sam w środku głusz?”. Markowi jednak rześkie powietrze i szum drzew bardzo odpowiadał. Pierwszego dnia przywiózł swoje rzeczy do nowego domu (który mówiąc szczerze był w opłakanym stanie) I pojechał do swojego przyjaciela Huberta. Gdy wrócił jego rzeczy poukładane były pod ścianą, jednak nic nie zginęło. Niedługo potem okazało się, że do mieszkania włamał się jego sąsiad Jaszczuk. Krążyły o nim w mieście koło Wyrębów plotki, które zniechęcały do spotykania się z tym człowiekiem. Był podobno mordercą, który unikną więzienia. Marek ze swojego domu obserwował Jaszczuka. W jego domu każdej nocy paliła się świeca, prawie nigdy nie wychodził, jednym słowem dziwny z niego typ.

Pewnego dnia Marek poszedł szukać grzybów. Był na tyle nierozsądny, że nie wziął kompasu i błąkał się po lesie do wieczora. Przerażał go fakt, że właśnie w tym lesie jest gdzieś cmentarz poniemiecki. O dziwo przyszedł mu z pomocą właśnie sąsiad. Nie powiedział dlaczego to robi. Po prostu przyszedł i wyciągną go z lasu. Od tego momentu Marka i Antoniego (Bo tak miał na imię Jaszczuk) połączyło coś w rodzaju przyjaźni.  Antoni czegoś się bał. Nie trudno to była zauważyć. Marek widział co prawda jakąś zjawę, co nocy krzyczał puszczyk, ale czy nie były to halucynacje spowodowane nadmiarem alkoholu? Okazało  się, że duchy istnieją naprawdę.  A konkretnie jeden duch, który pojawiał się co noc gdy krzyczał puszczyk.  Rządna zemsty zjawa prześladuje mieszkańców wyrębów. Pytanie dlaczego? Co takiego zrobił Marek lub Antoni?

Pierwsze rozdziały nie zapowiadały katastrofy. Z czasem akcja zaczęła przyśpieszać i nie mogłam się już oderwać od lektury.  Co jakiś czas uderzała we mnie fala strachu. Musiałam sprawdzić, czy coś się za mną nie czai. Ale strach mijał równie szybko jak się pojawiał. Kilka strasznych momentów i tyle. Szczerze mówiąc liczyłam na więcej…   

To co mi się w niej podobało, to lekki język. Owszem, wiele książek jest nim pisana, ale „Dom na Wyrębach” czyta się szybko a co najważniejsze, podczas lektury się nie męczyłam.  Urok Wyrębów (ten za dnia) autor ukazał w opisach, które aż chce się czytać. Można zamknąć oczy i wyobrazić sobie ten pełen szumiących drzew las, nad którym przelatują żurawie.  

Pora na bohaterów. Marek, który dopiero przyzwyczajał się do samotności, trochę przedawkowywał alkohol. Poza tym  łatwo nawiązuje kontakty, hojny wykształcony.  Postacią, która czasami mnie wkurzała był przyjaciel Marka, Hubert. W zdaniu przecinek zastępują mu bluźnierstwa. Miałam ochotę czasami omijać jego wypowiedzi. Pokazał jednak, że mimo swojego, że tak powiem, chamowatego zachowania, Marek jest dla niego jak brat i bardzo się o niego martwił kiedy... Sami zobaczycie. Podobał mi się też pomysł z zapaloną świecą. Podobno ona chroniła przed duchami. 

Teraz zakończenie: Podobno, po najlepszych książka pozostaje niedosyt. W tym przypadku zakończenie mnie troszkę zawiodło. Liczyłam na jakiś happy end a tu guzik. Mogę sobie tylko wyobrazić co dalej…  Książka Pana Dardy może nie jest arcydziełem, ale polecam ją każdemu miłośnikowi powieści grozy.

Moja ocena 7/10

18 komentarzy:

  1. MImo tego zakończenia, to ksiązka mnie intryguje, podobnie zresztą jak okładka. Z drugiej strony jestem trzęsiportkiem i z byle czego się boję, więc na ogół omijam teo typu literaturę szerokim łukiem, ale czasem dobrze sięgnąć po dobry horror.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo bym chciała przeczytać jakąkolwiek ksiązkę tego autora. Z większości opinii czytelników a także i twojej wnioskuję, iż Darda pisze niezłe , mocne kawałki, a ja takie bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja, ale książka raczej nie dla mnie ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Choruje na tę książkę, Darda "wpadł mi w oko" jednym z opowiadań w zbiorze "15 blizn" , styl autora do tego stopnia mnie ujął, że jego książki mają status "bardzo pożądane" :). Mimo kilku Twoich rozczarowań, tej powieści nie ominę, co to to nie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje się nawet,nawet,ale to chyba nie dla mnie..

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem sympatyczna się wydaję, ale nie mam teraz na nią ochoty. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tę książkę, muszę ją w końcu przeczytać. Szkoda, że tak mało grozy w niej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Moze i bym się skusiła, ale skoro napięcie opada równie szybko jak się pojawia... Nie mówię "nie", ale są lepsze książki

    OdpowiedzUsuń
  9. Też pisałam o tej książce na blogu, mnie czytało się super, chyba w jeden dzień przeczytałam i mam ochotę na więcej Dardy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę przyznać, że brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi ciekawie, muszę jednak zastanowić się, czyby mi się akurat na sto procent książka spodobała.

    Zapaszam do mnie na nową recenzję:
    Today1.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi ciekawie.
    Tak jak Ciebie, mnie też drażnią przecinki na K... :P więc jest to duży minus, ale może bym przetrwał :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No nie wiem, nie wiem. Chociaż, może się skuszę?

    OdpowiedzUsuń
  14. przeczytałam ją już jakiś czas temu, ale mogę się wziąć za napisanie recenzji ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka przede mną i już nie mogę się doczekać:))

    OdpowiedzUsuń
  16. chyba dam szansę tej książce, dobrze że z happy endu guzik bo nie lubię takich zakończeń :)

    OdpowiedzUsuń