Graham Masterton – Dom kości

John podjął pracę w agencji handlu nieruchomościami, w której szefem jest pan Vane. Planował co prawda karierę rockową , ale brak pieniędzy, a przede wszystkim, odpowiednich zdolności uniemożliwiał jego marzenie. Pierwszego dnia wyjaśniono mu zasady panujące w agencji. Kiedy został sam przyszedł mężczyzna i zażądał kluczyków do domu przy ulicy Mountjoy  Avenue 66. Okazało się, że dom ten znajdował się na liście specjalnej jego pracodawcy, a dawanie kluczyków do posiadłości z tej właśnie listy, było surowo zabronione. 

Następnego dnia John dowiedział się, że ów mężczyzna zaginął, nie widziano go, od popołudnia wcześniejszego dnia. John chciał sprawdzić, czy nie został on związany i zamknięty w tym domu (o jego pracodawcy bowiem krążyły dziwne plotki). Poszedł tam razem ze swoim nowy kolegą z pracy. Dom był ponury, ciemny, pachniało stęchlizną. John miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Kilka chwil później stało się coś przerażającego. Ściana dosłownie pożerała Liama. John nic nie mógł zrobić. Przerażony wybiegł z domu. W głowie tłoczyły mu się pytania: co powoduje, że dom pożera ludzi? Czy jest ich więcej? Dlatego powstała lista specjalna? Okazało się, że przypadków było więcej. Co skrywa pan Vane?

Pierwsze rozdziały  nie są przerażające. Myślałam, że nic ciekawego się nie wydarzy.  O dziwo akcja zaczęła przyśpieszać i nie mogłam już oderwać się od książki. autentycznie zaczęłam się bać. Musiała sprawdzać, czy nic na mnie nie czyha. Fajny  pomysł – domy zjadający mieszkańców. Byłam strasznie ciekaw dlaczego. Niestety zainteresowanie wyparowała, kiedy zaczęły się opowiadania o pradawnych magach. Ciutkę to nudziło, zwłaszcza, że liczyłam na coś zupełnie innego.  

Na szczęście akcja końcówki znów zaczęła przyśpieszać. Zakończenie było przemyślane, całkowicie mi wystarczyło. Podsumowując - początek i koniec wciągający – przez środek trzeba się przemęczyć.  A postacie...? Tu był rozdział na złych i dobrych, ale to nie przeszkadzało. Jedynie niektóre zachowania Johna było może zbyt szlachetne jak na dziewiętnastolatka. 

Książkę czyta się błyskawicznie dzięki wciągającej fabule, prostemu językowi i czcionce, która moim zdanie ułatwia czytanie. Okładka całkowicie pasuje do książki, oddaje jej klimat. Myślę, że miłośnicy powieści grozy nie będą rozczarowani, dlatego polecam.

Moja ocena 7/10

16 komentarzy:

  1. Czytałam i nawet mi się podobała mimo drobnych mankamentów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się dosyć ciekawa,ale jak na razie mam bardzo dużo książek do czytania,więc raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka wydaję się być ciekawa, jeśli nadarzy się okazja na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstyd mi strasznie, że nie przeczytałam jeszcze ani jednej książki Grahama Mastertona. Muszę to szybko nadrobic.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wielką ochotę na tę książkę, Mastertonowi tak łatwo nie przepuszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wstyd przyznać - nie znam tegoż autora :-( Na szczęście niedługo się zrehabilituję i odrobię pracę domową :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na razie ją sobie odpuszczę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi ciekawie, chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię twórczość Mastertona, a że z tą książką nie miałam jeszcze styczności to chętnie zmienię ten stan rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię autora, ale tej książki jeszcze nie czytałam. Czas nadrobić. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z chęcią kiedyś przeczytam;)
    Pozdrawiam;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam w planach książki tego pana. Zacznę z nim przygodę może nie od tej, ale jakiejś innej...

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że może być ciekawe jednak niestety... nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda, że środek zawodzi, bo fabuła prezentowała się niesamowici mrocznie i pasjonująco. Chyba jednak sobie odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  15. Zbrodnią będzie to co powiem - ale im więcej czytam o tej książce tym bardziej stwierdzam, że na najbliższy czas Masterton mi się przejadł, recenzje są bardzo pochlebne - ale mam wrażenie ostatnio, że każda jego książka przedstawia się tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciągle mi z Mastertonem nie po drodze, ale w końcu wezmę się za którąś z jego powieści. Muszę się przekonać czy straszy lepiej niż King :)

    OdpowiedzUsuń