Adam Wairak i Nuria Selva Fernandez – Kuna za kaloryferem

Książka ta, to nie zbiór opowiadań o zwierzątkach z lasu. Opisane są w niej prawdziwe zwierzęta, którymi  autorzy książki się opiekowali.  Było ich naprawdę dużo: 11 bocianów, 2 wydry, 2 kuny, nietoperz, 2 kruki, 2 jerzyki, jeż, puszczyk, 2 srokacze, 6 sów uszatych, 4 borsuki,  wrona + 3 psy. Istny zwierzyniec. Każde trafiało do nich chore, porzucone   wygłodzone lub zagubione.  Opieka nad nimi wymagała dużej cierpliwości, miejsca i oczywiście pieniędzy. Ale cały ten trud   został wynagrodzony miłością, wspólną zabawą oraz satysfakcją, że zwierzę, które zostało skazane na śmierć, przeżyło i dochodzi do zdrowia. 

Oczywiście zdarzały się i momenty przykre, kiedy zwierzaka nie udało się uratować. Na szczęście większość została wypuszczona na wolność. Każdy zwierzak miał swoją historię. Jeden nie radził sobie bo stracił nogę, drugi wypadł z gniazda, trzeciemu matka zginęła na jezdni i został sam w norze. Wszystko to sprawiało, że Pan Wairak nie odmawiał pomocy nawet najmniejszemu ptaszkowi. 

Kiedy jakiś zwierzak trafiał do jego domu obserwował jego zachowanie, i doszedł do wniosku, że te małe istotki, podobnie jak ludzie, mają swoje charaktery. Jeden był agresywny, inny ciągle żebrał, jeszcze inny był przyjazny i chciał się tylko bawić. Zdarzały się też takie, które miały wszystko w nosie i nie przejmowały się tym, co dzieje się dookoła.  Według tych cech nadawano im imiona np.: kuna Momo,  bocian Kuternoga czy wrona Kra. Książka uczy również, że nawet jeśli zwierzęta będą wychowywane przez człowieka, to dadzą sobie one radę na wolności. Przykład wydry, której nikt nie uczył pływania pod lodem, jednak dawała sobie radę i zawsze znajdowała przeręble. 

Każde opowiadanie wzrusza, śmieszy i poucza. Są one napisane prostym językiem, więc szybko się je czyta. Dodatkowo do każdego jest dołączone zdjęcie zwierzaków. Niektóre naprawdę zabawnie wychodzą :) Myślę, że jest to książka dla każdego miłośnika zwierząt. Wato ją przeczytać w ten ostatni tydzień wakacji. Gorąco polecam!

Moja ocena 8/10

4 komentarze:

  1. Tym razem spasuję, choć tytuł ciekawy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka przywodzi mi na myśl stare książeczki, które wydostawałam spod biurka, bo w całym domu było ich pełno. Z chęcią przypomniałabym sobie te czasy dzieciństwa, ale z drugiej strony mam pewne obawy co do prostego języka. Czy będę potrafiła się w tym odnaleźć?

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń