James P. Blaylock – Widma minionych nocy.


Peter mieszka w kanionie, w niszczejącym, drewnianym domu. Z pierwszą żoną, Amandą, rozwiódł się po piętnastu latach małżeństwa. Jednak do tej pory czuł się potrzebny, więc od czasu do czasu przyjeżdżał do jej domu, proponował pomoc w sprzątaniu, naprawianie samochodu itp. W weekendy opiekował się też ich synem, który podczas tygodnia mieszkał u matki. Dzięki temu mógł chodzić do szkoły publicznej. Mimo swojego przywiązania do Amandy i Davida,  Peter związał się z inną kobietą, samotnie wychowującą syna, która również mieszkała w kanionie. Nad ranem, kiedy obudził go wiatr, który wstrząsną domem, usłyszał wołanie. Wstał z łóżka i chodził po pokoju, powtarzał sobie, że to tylko zwykły chałas. Po pewnym czasie, na podłodze koło kominka zauważył drewniany flet swojego syna. Tego samego dnia pojechał do jego domu oddać znalezisko, lecz nikogo nie zauważył. Mieszkanie wydawało się opuszczone, od co najmniej tygodnia. Nic nie dała wizyta w komisariacie.  Dostarczyła tylko dodatkowych obaw. Peter dowiedział się bowiem,  że niecały tydzień wcześniej, pewien turysta zauważył ciała kobiety i jej dziecka, pozostawione w lesie. Ale po wizycie policji nie znaleziono ich, ani w lesie, ani w kanionie, więc zaprzestano poszukiwań.
   
Peter rozpoczął szukanie byłej żony i syna na własną rękę. Pewnej nocy zauważył, bladą jak kreda kobietę, ubraną w czarną sukienkę, trzymającą za rękę chłopca. Ich płacz i wołanie doprowadziły go do krańca wodospadu. Przeraził się kiedy zobaczył jak skaczą w dół. Ale po chwili ciał już nie było. Peter nawet nie wie, że był światkiem sceny, która powtarza się w kanionie co dwa dni. Kobieta krąży po okolicy i szuka syna, by potem spaść z nim w przepaść. Peter wie, że to nie David ani Amanda, ale zdają się być do nich bardzo podobni. Postanawia więc dowiedzieć się o nich więcej.  Kanion był miejscem wielu zbrodni, zdrad i okrucieństw, więc zagłębianie się w historii ich mieszkańców może doprowadzić  tylko do kolejnych nieszczęść. Czy Peterowi uda się odnaleźć Amandę i Davida? Czy dowie się dlaczego zniknęli, i kim jest kobieta w czarnej sukni?
Jest to pierwsza książka tego autora jaką przeczytałam. Muszę przyznać, że język jego powieści nie należy do najłatwiejszych. Przy czytaniu „Widm minionych nocy” musiałam być skoncentrowana, nie śpieszyć się. Ale trochę trudno nie się śpieszyć, kiedy jesteśmy ciekawi co dzieje się w następnym rozdziale. Autor podzielił bowiem historię. Kiedy rozdział kończy się w taki sposób, że już chcemy wiedzieć co z bohaterem działo się dalej, kończy się on a w następnym opisywane są wydarzenia z zupełnie innego miejsca. Trochę to denerwuje, ale buduje też napięcie. 

Zaskoczeniem było dla mnie, że w książce opisane są trzy dni, a ma ona ok. 500 stron. Jedynym czynnikiem, który spowalnia dynamikę akcji, jest dokładny opis wszystkich czynności np. wychodzenie samochodu opisywane jest w około 15 zdaniach. Nie jest to więc książka dla ludzi niecierpliwych. Atmosfera potrafi miejscami skrzepnąć jak krewna chodniku. Kiedy jednak przebrnęłam przez wszystkie opisy i doszłam do końcówki powieści, akcja gwałtownie przyspieszyła. Odpowiedzi na wszystkie pytania towarzyszące Peterowi przez cały czas są podane w kilku rozdziałach kończących powieść. 

Powieść ta zdecydowanie nie jest zbyt odkrywcza ani unikalna. Jest... przeciętna. Momentami wywołuje dreszcze i zaskakuje, a już kilka stron później potrafi być nużąca i przytłoczyć. Jeśli czujesz się zachęcony... zapraszam do lektury. Jeśli odrzuca cię ciężar tej cegiełki - odpuść sobie. Polecam  więc tylko wytrwałym miłośnikom powieści grozy :)
                                                               
                                                                       Moja ocena 5/10  

6 komentarzy:

  1. Okładka mroczna, ale ciekawa. Z chęcią poznam bliżej tę lekturę:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz jeszcze trochę niedociągnięć jeśli chodzi o styl i edycję tekstu, ale powoli piszesz coraz lepsze recenzje. Z drugiej strony przeraża mnie trochę, że czytasz coraz mroczniejsze pozycje...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy czytam określenia takie jak: "Mroczna powieść" lub "powieść grozy" niemal z miejsca nabieram ochoty na czytanie :) Tym razem również, chętnie zapoznam się z "Widmami..." Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. czytałam tą książkę i dla mnie to akurat była marna podróbka horroru z denerwującym wszechobecnym wiatrem... :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasandro - Tak, okładka to pierwsza rzecz jaka zwróciła moją uwagę ;P
    Louis - Nie jestem jeszcze mistrzem, więc i błędy się zdarzają:) A książki mroczne wciągają, wiesz?
    Dosiak - Historia ciekawa, więc zapraszam do lektury ;)
    Varia - O gustach się nie dyskutuje. Tobie się niezbyt podobała, a mnie wciągnęła :) Każdy ma jednak prawo do swojego zdania, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie przeczytam ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń